1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Bezpieczeństwo

Polskie wojsko wypowiedziało wojnę hejterom. Tak Grupa Zadaniowa Honor ściga ludzi w internecie

Minęły ledwie dwa tygodnie od powstania Grupy Zadaniowej Honor – formacji WOT, która ma chronić dobre imię Wojska Polskiego – a już widzimy pierwsze działania. Nie jestem tylko pewien, czy o to chodziło.

Grupa Zadaniowa Honor działa i zgłasza komentarze do prokuratury

Gwoli przypomnienia: Grupa Zadaniowa Honor to nowa formacja Wojsk Obrony Terytorialnej, w skład której na ten moment wchodzi około 20 osób. Jak mówi rzecznik prasowy WOT, płk Marek Pietrzak, „w związku z narastającą ilością treści pojawiających się w domenie informacyjnej o charakterze znieważającym, zniesławiającym i godzącym w dobre imię żołnierzy OT oraz formacji samej w sobie, powołano grupę zadaniową, reagującą na nieodpowiedzialne wypowiedzi osób publicznych czy internautów”.

Innymi słowy, Honor będzie sprawdzał komentarze w sieci, wyszukując wśród nich szkalowania żołnierzy. Nowa formacja ma się również zająć działaniami edukacyjnymi.

Pierwsze efekty już są. Grupa Zadaniowa Honor zgłasza komentarze do prokuratury.

Według oficjalnych informacji, w ciągu pierwszych dwóch tygodni od powołania Grupy Zadaniowej Honor zostało przeanalizowanych już 11 przypadków, z których 5 trafiło do prokuratury. Honor założył też konta w sieciach społecznościowych, na Twitterze i Facebooku. O ile na Facebooku Honor w chwili pisania tego tekstu jest obserwowany przez 3 osoby, tak na Twitterze konto obserwuje już blisko 2000 ludzi. Większość z nich zapewne z powodu jedynego publicznie udokumentowanego działania Grupy Zadaniowej Honor:

Jednym z komentarzy poddanych analizie jest komentarz aktywisty Barta Staszewskiego, w którym odnosi się on do ukarania Barbary Kurdej-Szatan za jej opinie dotyczące działań Straży Granicznej i wojska na granicy z Białorusią. Honor informuje, że po analizie komentarza zostanie przygotowane zawiadomienie do prokuratury.

Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie dwa szczegóły. Po pierwsze, ów post to jedyne działanie Honoru w mediach społecznościowych. Na przestrzeni dwóch tygodni Grupa Zadaniowa zdobyła się wyłącznie na zamieszczenie jednego komentarza. Żadnego przedstawienia się ludziom, którzy mogą nie wiedzieć, że taka formacja powstała. Żadnej informacji o planowanych działaniach. Jedynie groźba zgłoszenia do prokuratury.

Po drugie, zapewne nie jest przypadkiem, iż post dotyczy właśnie Barta Staszewskiego, znanego aktywisty działającego na rzecz praw społeczności LGBT. Jakoś dziwnym trafem żaden z innych analizowanych komentarzy nie został ani upubliczniony, ani tym bardziej publicznie napiętnowany. Nie ma więc żadnej wątpliwości, że to działanie ma charakter 100-procentowo pokazowy i polityczny.

Jeśli tak ma działać Grupa Zadaniowa Honor, to może lepiej, żeby nie powstała.

Pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz i jeśli chodzi o Grupę Zadaniową Honor, raczej nie jest ono pozytywne. Inaczej: być może w pewnych kręgach społecznych publiczne napiętnowanie lewicowego aktywisty jest chwalebne i godne poklasku, lecz w kręgach ludzi myślących zdroworozsądkowo takie zachowanie można wyłącznie ganić. Rolą żadnych służb nie jest publiczne piętnowanie obywateli i publiczne ogłaszanie wszczęcia postępowania prawnego. Rolą służb nie jest angażowanie się w wojenki ugrupowań politycznych.

Czy komentarz Barta Staszewskiego nosi znamiona szkalowania Wojska Polskiego? Obiektywnie rzecz ujmując – prawdopodobnie tak. Czy należy mu się analiza Grupy Zadaniowej Honor? Obiektywnie rzecz ujmując – zdecydowanie tak. Jednak czy takie postępowanie powinno być ujawniane, a aktywista wystawiany na publiczny lincz? Zdecydowanie nie. Social media są miejscem, gdzie Grupa Zadaniowa Honor może spełnić swoją misję edukacyjną. Jeśli jednak chodzi o misję walki ze szkalującymi komentarzami, miejscem do tego jest prokuratura i sale sądowe.

*Grafika główna pochodzi z oficjalnej galerii Wojsk Obrony Terytorialnej