1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Tech
  4. Gry

Rok od premiery Cyberpunk 2077. Gdyby to był Wiedźmin 3, odliczalibyśmy dni do drugiego dodatku

Właśnie minął rok od premiery gry Cyberpunk 2077. Premiery trudnej, rozczarowującej, a momentami wręcz kompromitującej. Od tamtego czasu produkcja CDP RED jest odczuwalnie lepsza, na skutek wielu poprawek oraz aktualizacji. Jeśli jednak porównamy ją z Dzikim Gonem w 12 miesięcy od debiutu, Cyberpunk 2077 jawi się jako projekt zakopany w deweloperskim bagnie. Zestawienie z Wiedźminem 3 brutalnie pokazuje, jak wiele rzeczy poszło nie tak i jak wielkiej zmiany wymaga organizacja pracy w CDP RED.

Cyberpunk 2077 po roku - porównanie do Wiedźmina uderza

Mija dokładnie rok od premiery gry Cyberpunk 2077. W ciągu minionych 12 miesięcy CD Projekt RED znacząco usprawnił, doszlifował oraz ulepszył swoją flagową produkcję. Gra jest odczuwalnie lepsza niż na premierę, lecz zdaniem wielu tytuł wciąż nie jest tak dobry jak powinien, zwłaszcza w wersji na konsole minionej generacji. O ile jednak szczegółowa ocena Cyberpunka to kwestia subiektywna, tak zestawienie tej produkcji z Wiedźminem 3 doskonale pokazuje, w jakim deweloperskim bagnie ugrzązł CD Projekt i jak bardzo jest spóźniony względem rozwoju Dzikiego Gonu.

Zdezaktualizowane plany CD Projektu zakładały wydanie wersji dla PS5/XS jeszcze w tym roku

Cyberpunk 2077 kontra Wiedźmin 3: Dziki Gon - porównanie rozwoju obu produkcji jasno pokazuje problemy CDP RED.

W rok od premiery, Cyberpunk 2077 doczekał się pięciu dużych aktualizacji oraz sześciu mniejszych zestawów usprawnień. Do tego gra otrzymała zestaw trzech darmowych DLC: alternatywny wygląd bohatera fabularnego, odzież oraz pojazd. Cyberpunk 2077 NIE OTRZYMAŁ za to żadnego dużego rozszerzenia fabularnego, natywnej wersji gry dla konsol PlayStation 5 i Xbox Series oraz dużego pakietu poprawek 1.5. Wszystko to projekty przesunięte dopiero na 2022 r.

Tymczasem w przypadku gry Wiedźmin 3: Dziki Gon w rok od premiery odliczaliśmy już ostatnie dni do premiery drugiego fabularnego rozszerzenia: Krew i Wino. Wcześniej otrzymaliśmy rewelacyjny dodatek Serca z Kamienia, a jeszcze wcześniej zestaw pomniejszych darmowych DLC. Nie tylko przedmiotów kosmetycznych, jak w przypadku Cyberpunka 2077, ale również pojedynczych misji fabularnych. Słowem, nową zawartość, za sprawą której warto było wrócić do wirtualnego świata gry.

Jedno z trzech DLC do Cyberpunka 2077 pozwala zmienić wygląd kluczowego NPC
Jedno z trzech DLC do Cyberpunka 2077 pozwala zmienić wygląd kluczowego NPC
  • Wiedźmin 3: Dziki Gon - 19 maj 2015
  • Serca z Kamienia - 13 październik 2015 (+ 147 dni, 4 miesiące i 25 dni od premiery podstawowej gry)
  • Krew i Wino - 31 maj 2016 (+ 378 dni, rok i 12 dni od premiery podstawowej gry)
  • Game of The Year Edition - sierpień 2016

Właśnie tego najbardziej brakuje mi w przypadku Cyberpunka - zupełnie nowej zawartości zachęcającej do powrotu.

W 12 miesięcy od premiery Cyberpunk 2077 nie otrzymał ani jednej nowej misji fabularnej. Ani jednego dodatkowego zlecenia. Żadnego nowego przeciwnika. Zawartość tej gry w ciągu roku nie została poszerzona nawet o jotę. CDP RED nie zapewnił żadnego impulsu dla fanów, by ci wrócili na ulice Night City. Zamiast powrotu do wielkiej, futurystycznej metropolii po nowe przygody, Cyberpunka 2077 uruchamia się wyłącznie po to, by sprawdzić, czy działa trochę lepiej, a błędów jest trochę mniej. To smutne, tak po prostu.

Zestawienie kalendarza wydawniczego dla Dzikiego Gonu oraz Cyberpunka 2077 dobitnie pokazuje, w jak trudnym położeniu znalazł się CD Projekt. Zamiast przygotowywać nas do drugiego dodatku fabularnego, wciąż czekamy na jakąkolwiek nową zawartość rozszerzającą świat gry z podstawki. Świat z gigantycznym potencjałem, ale stojący w miejscu przez ostatnie 12 miesięcy. Jasne, gier wideo - zwłaszcza AAA - nie robi się na zawołanie. Jednak ekipa CDP RED pokazała nam wcześniej, że rok to aż nadto, by stworzyć świetne fabularne DLC. Niestety, Cyberpunk ugrzązł zamiast tego w angażującej walce z samym sobą: silnikiem, kodem, możliwościami platform docelowych.

Najnowszy rozkład jazdy od CD Projektu

Fakt, iż w 12 miesięcy od premiery gry, Cyberpunk 2077 wciąż nie doczekał się rozszerzenia fabularnego, jakiejkolwiek dodatkowej misji w świecie gry czy natywnej edycji dla konsol aktualnej generacji trudno traktować inaczej jako porażkę w obszarze organizacji pracy. Pandemia koronawirusa spotęgowała problemy, które drążyły CD Projekt przynajmniej od drugiego Wiedźmina. Chodzi o wszechobecny jakoś-to-będzizm, zakładający, iż na moment przed premierą wszystko się ułoży. Wszystko wskoczy na swoje miejsce. Tak było w przypadku Wiedźmina 2 oraz Dzikiego Gonu, dociskanego nadgodzinami na moment przed premierą. Z Cyberpunkiem już się nie udało. Źródełko cudów w CDP RED się wyczerpało

W CD Projekt wiedzą jednak, że wszyscy mamy słabość do dobrego redemption story.

Halo Infinite, Final Fantasy XIV, No Man's Sky to wszystko przykłady rozczarowujących produkcji, które zyskały drugie życie, fanów oraz renomę na skutek silnego wsparcia deweloperów. Twórcy tych gier najpierw przyznali się do popełnionych błędów, a później zakasali rękawy i wzięli się do roboty. CD Projekt ewidentnie chce, aby Cyberpunk 2077 również obudować taką narracją. Stąd szeroko zakrojone działania zaplanowane na 2022 r. - kolejne pakiety ulepszeń, wersja na nowe konsole, pierwszy dodatek fabularny. Wszystko to sprawi, że Cyberpunk 2077 będzie większy, lepszy, ładniejszy i bardziej dopracowany niż tytuł, z którym mamy aktualnie do czynienia.

W marce Cyberpunk drzemie gigantyczny potencjał, znacząco przewyższający pojedynczą odsłonę gry wideo. Dlatego jestem spokojny o to, że CDP RED wcześniej czy później dostarczy mi dobry powód, abym wrócił do Night City. Co do tego nie mam wątpliwości. Szkoda jednak, że swojego kontaktu z tą oczekiwaną grą nie mogę celebrować tak, jak przygodę z Dzikim Gonem. Wspólna wędrówka z Geraltem przez 2015 i 2016 r. to było doświadczenie, przy którym jazda z Silverhand - mimo całej mojej do niego sympatii - po prostu się nie umywa.

Sorry Johnny, taka prawda.