REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Technologie
  3. Tech
  4. Gry

Far Cry 6 - recenzja. Bez rewolucji w grze o rewolucji

Far Cry 6 to najnowsza strzelanina Ubisoftu, w której gracze obalają dyktatorski reżim w kraju do złudzenia przypominającym Kubę. Brzmi z jednej strony kusząco, a z drugiej znajomo? Nic dziwnego, bo twórcy gry o rewolucji sami do rewolucji się nie rwali. I bardzo dobrze.

far cry 6 recenzja opinie ps5
REKLAMA

Dani Rojas jest głównym bohaterem, tudzież główną bohaterką gry Far Cry 6. Wcielający się w tę postać gracz już na samym wstępie dołącza do ruchu oporu w karaibskim państwie Yara. Ten zatrzymany w czasie tropikalny kraj, który wzorowano na Kubie, przypomina nieco Corto Maltese z filmu The Suicide Squad i tak samo jak on jest areną wojny domowej. My oczywiście weźmiemy w niej udział na pierwszej linii u boku chowających się po lasach partyzantów, którzy próbują obalić zbrodniczy reżim z przerażającym El Presidente na czele…

REKLAMA

Chociaż historia jest dość sztampowa, Ubisoftowi po raz kolejny udało się stworzyć antagonistę z krwi i kości, co… nie jest zaskoczeniem. Już w poprzednich odsłonach cyklu Far Cry mieliśmy do czynienia z charyzmatycznymi łotrami, wśród których byli Vaas Montenegro (Far Cry 3), Pagan Min (Far Cry 4) i Joseph Seed (Far Cry 5). Anton Castillo, któremu głosu i twarzy użyczył Giancarlo Esposito, znany m.in. z roli Gusa w Breaking Bad, dołącza do tego panteonu złoczyńców wraz ze swym synem, Diego (Anthony Gonzalez)

Far Cry 6 to nie jest rewolucja

Motywem przewodnim Far Cry 6, nowej produkcji Ubisoft Toronto, jest walka o wolność i próba obalenia dyktatora widziana oczami pojedynczego i, co ciekawe, udźwiękowionego partyzanta, co jest pewnym powiewem świeżości w ramach cyklu. Gra nie stroni od polityki i opowiada o krwawej rewolucji, ale jej formuła się szczególnie nie zmieniła. Fani serii od czasów Far Cry 3 w górę będą czuli się tu jak w domu. Znów dostaliśmy widzianą z perspektywy pierwszoosobowej piaskownicę i to my decydujemy, którymi zabawkami się bawić chcemy, a którymi… nieszczególnie.

Far Cry 6 ma wbudowany tryb fotograficzny

Największa mapa w historii cyklu Far Cry, na którą składa się kilka wysp, jest przy tym pełna bardzo różnorodnych lokacji, które potrafią zachwycić. Z jednej strony mamy malownicze plaże z pieczarami, a z drugiej wielgachne pola modyfikowanego tytoniu, który jest głównym towarem eksportowym Yary. Do tego dochodzą góry i doliny będące schronieniem dla kolejnych grup partyzantów chowających się w głuszy, oraz nawet - co jest faktycznie nowością - sporych rozmiarów metropolia. To wszystko możemy podziwiać o różnych porach dnia i nocy.

Far Cry 6 to nowa strzelanina Ubisoftu, która trafi do sprzedaży 7 października, wręcz ugina się od zawartości.

Nie da się postawić kroku w otwartym świecie, aby gracza nie atakowały kolejne znaczniki symbolizujące czy to obowiązkowe misje, czy to opcjonalne aktywności. Mapa Far Cry 6 podzielona jest na sektory, w których metodycznie pozbawiamy Antona Castillo wpływów poprzez napadanie na konwoje z zaopatrzeniem, niszczenie dział obrony przeciwlotniczej, palenie pól uprawy tytoniu itp. Do tego możemy polować na zwierzęta, uczestniczyć w walkach kogutów a la Mortal Kombat, wysyłać oddziały partyzantów na misje, ścigać się autami… No na nudę naprawdę narzekać nie można.

Ekran przyjmowania misji od bohatera niezależnego

Za to wszystko dostajemy punkty doświadczenia i rozwijamy swoją postać, ale dobra wiadomość jest taka, że ta opcjonalna zawartość jest naprawdę opcjonalna. W ramach przygotowania się do recenzji Far Cry 6 skupiłem się na głównym wątku fabularnym i nie wykonywałem zbyt wielu zadań pobocznych, ale nie czułem, aby brakowało mi siły ognia - a i tak zawsze jest pod ręką wentyl bezpieczeństwa w postaci zmiany poziomu trudności z normalnego na łatwy (no i nic nie stoi też na przeszkodzie, by pomiędzy misjami mimo wszystko chwilę pofarmić expa i sobie pocraftować).

Fani gier RPG mogą być rozczarowani mechanizmem progresji, podczas gdy entuzjastom strzelanin on się raczej spodoba.

Chociaż za serie Far Cry i Assassin’s Creed odpowiada ten sam wydawca, to te gry robią inni ludzie. Zespoły inspirują się nawzajem, ale nie kopiują mechanik jeden do jednego. Z tego powodu w Far Cry 6 próżno szukać drzewka z dziesiątkami umiejętności - zamiast tego skupiamy się na ekwipunku, przy czym od samego początku widać, jakie bronie i sprzęt możemy odblokować w toku rozgrywki. Nie ma tutaj też losowania parametrów, crafting nie jest niezbędny do przetrwania, a wygląd wyposażenia nie jest na stałe przypisany do bonusów, jakie daje.

Jedną z broni w Far Cry 6 jest miotacz płomieni, który ułatwia niszczenie upraw tytoniu

Arsenał gracza w Far Cry 6 jest rozbudowany, a w walkach z wojskami dyktatora pomoże nam kilkadziesiąt spluw - od karabinów automatycznych i snajperskich, przez pistolety maszynowe i strzelby, na miotaczach płomieni i innych giwerach typu zrób-to-sam-z-użyciem-zubożonego-uranu kończąc, przy czym zwykłe bronie da się ulepszyć, a unikalne mają gotowy zestaw dodatków. Do tego dochodzą granaty, spadochron, kostium do szybowania, kotwiczka z liną i plecak dający coś ekstra, czyli np. ostrzał rakietowy albo impuls EMP (a pewnie i tak coś pominąłem).

W Far Cry 6 po terenie Yary możemy poruszać się pieszo i konno lub z wykorzystaniem licznych pojazdów.

Po przejściu prologu Far Cry 6 trafiamy do obozu, w którym mamy dostęp do aktywności pobocznych oraz stacji wzywania odblokowanych uprzednio samochodów i ciężarówek. Pojazdy na kółkach można ulepszać tak jak bronie, a potem wzywać do siebie już w trakcie rozgrywki po zbliżeniu się w okolice jakiejś drogi. Do tego w naszej bazie możemy znaleźć helikoptery i samoloty, które ułatwiają docieranie do posterunków wroga (przy czym w przypadku tych powietrznych wehikułów warto przed ich użyciem pozbyć się wspomnianych działek przeciwlotniczych).

Plecak z rakietami? Nie ma problemu, wystarczy tylko nieco zubożonego uranu!

Oprócz tego już w pierwszym obozowisku partyzantów można odblokować chatkę zwiadowcy (co gorąco polecam). Nasz sojusznik za zbierane skrzętnie z poległych wrogów juany oznaczy na mapie inne obozy buntowników. Znad tych punktów szybkiej podróży możemy często robić powietrzny desant - omijamy wtedy naziemne patrole i trafiamy prosto w sam środek akcji. Dzięki tym opcjom podczas rozgrywki w Far Cry 6 nie odczuwałem znużenia, jakie stało się moim udziałem w przypadku ostatnich odsłon serio Assassin’s Creed, gdzie patatajowanie było jedyną opcją transportu.

Far Cry 6 jest przystępny dla mniej doświadczonych graczy i wybacza błędy tym leniwym.

Spora w tym zasługa czasów ładowania gier na sprzęcie nowej generacji, dzięki czemu powrót na mapę po śmierci awatara trwa sekundy, a nie minuty - ale nie tylko. Doceniam też gęsto rozmieszczone checkpointy, dzięki czemu raczej nie zdarzają się sytuacje, że po śmierci tracimy wszystkie postępy i nie trzeba np. wyjść z lokacji i zgubić pościgu, żeby zachować unikalną broń. Twórcy Far Cry 6 zrozumieli, że przy grze napakowanej zawartością nie ma żadnego sensu przymuszanie gracza do przechodzenia w kółko tego samego fragmentu.

W zwiadzie pomaga smartfon, ale lepiej sprawdzają się granaty z impulsem wykrywającym wrogów

Jeśli zaś przy nowej generacji już jesteśmy, to dodam, że ogrywałem Far Cry 6 na konsoli PS5 z wgraną paczką tekstur dla nowej generacji. Rozgrywka była płynna, a chociaż zdarzały się okazjonalne przycięcia, to nie popsuły one zabawy, ale liczę na to, że deweloperzy poprawią to w patchu. Cieszę się przy tym, że w menu nie znalazłem żadnych presetów grafiki. Zamiast znowu się zastanawiać, czy wolę płynność rozgrywki, czy rozdzielczość lub Ray Tracing, po prostu ruszyłem w wir akcji (przy czym zdaję sobie sprawę, że mogę być w tej opinii odosobniony).

Mimo wszystko nie czuć, że to jest prawdziwie next-genowy Far Cry.

Nie da się ukryć, że nowa strzelanina Ubisoftu cały czas jedną nogą siedzi w poprzedniej generacji konsol. Jej silnikowi zaczynają wyrastać siwe włosy - zarówno animacje, szczególnie te płomieni, powinny wyglądać dużo lepiej, a modele postaci też nie są zbytnio naturalne. Na szczęście ta stylistyka jest spójna z ogólnym wydźwiękiem gry, która nie bierze siebie na serio. Far Cry 6 nie jest bynajmniej symulatorem powstańca. Zamiast tego dostaliśmy taki list miłosny do kina akcji z lat 80, ale we współczesnym zwierciadle.

Dolatywanie prosto w sam środek akcji w Far Cry 6 sprawia frajdę

Partyzanci są przedstawieni w grze jako cool guys, a ich archetypowe przywary tylko dodają im uroku. Gra z bohaterskiej walki o wolność robi coś, co sprawia frajdę, a postaci prowadzą taki imprezowy styl życia. Far Cry 6 nie boi się poruszać poważnych tematów, takich jak ludobójstwo, tortury, śmierć przyjaciół itp., ale i tak romantyzuje życie powstańca. Dani Rojas w pewnym momencie zresztą przyznaje, że wręcz lubi ten dreszczyk adrenaliny. Można odnieść wrażenie, że to jest w zasadzie u niego/jej ważniejsze niż walka o ojczyznę…

No dobra, ale jak w zasadzie się w to Far Cry 6 gra - fajnie czy niefajnie?

Okazało się, że chociaż dostaliśmy "jeszcze więcej tego samego", to rozgrywka jest ponownie niezwykle przyjemna i wciągająca - ba, przy Far Cry 6 bawiłem się nawet lepiej niż przy poprzedniej odsłonie tego cyklu. Z pewnością spora w tym zasługa faktu, że produkcja Ubisoftu wykorzystuje uwielbiane przeze mnie adaptacyjne triggery z kontrolera DualSense, a do tego zapewnia płynność rozgrywki nieosiągalną dla poprzedników wydawanych na poprzednią generację, które nie dostały next-gen patcha, ale kwestie techniczne to tylko jedna strona medalu.

Dani [po prawej] może pomagać Amigo, czyli pupil taki jak np. Chorizo [po lewej]

Jeśli rozgrywka sama w sobie by się nie broniła, to nawet te 60 FPS-ów oraz triggery imitujące różne rodzaje broni na nic by się zdały, ale na szczęście jest wręcz przeciwnie. Dopieszczony model strzelania rozwijany już od wielu lat ma w sobie to "coś" pod spustem, co sprawia, że aż chce się sadzić te kolejne headshoty (bez których walki mogłyby być znacznie cięższe, gdyż Far Cry 6 wyjątkowo mocno premiuje strzały w głowę). Yara to z kolei bardzo przyjemne miejsce do zwiedzania, które różni się od map z poprzednich części.

A czy nową grę Ubisoftu warto kupić na premierę? Odpowiedź brzmi jak zwykle: to zależy.

Spytacie: od czego? W tym przypadku głównie od tego, czy gracz miał styczność z serią Far Cry od trzeciej odsłony w górę; jeśli tak, to doskonale wie, czego spodziewać się po szóstej części cyklu. Komuś, kto już ostatnim razem uznał, że formuła się wyczerpała i oczekuje od deweloperów gruntownych zmian, Far Cry 6 o opowiadający o nomen omen rewolucji, nie przypadnie raczej do gustu. Z drugiej strony są jednak gracze, którzy wyznają zasadę "jak działa, to nie rusz", a na walkach z Vaasem, Paganem i Josephem zjedli triggery i ciągle nie mają dość, powinni bawić się przednio.

  • .
  • .
  • .
  • Far Cry 6: rewolucji nie stwierdzono, co wcale nie jest wadą
REKLAMA

W przypadku osób, które nie miały wcześniej styczności z serią Far Cry, sprawa jest jeszcze prostsza - nie ma u nich mowy o zmęczeniu materiału, a Far Cry 6 powinien się spodobać wszystkim fanom shooterów. Nowa gra jest naprawdę solidną strzelaniną z otwartym światem, która zapewni dziesiątki godzin świetnej zabawy. Ubisoft zapowiedział do tego już trzy duże dodatki w ramach Season Passa, w których gwiazdami będzie trio złoczyńców z poprzednich odsłon, a także misje inspirowane Dannym Trejo, Rambo i… Stranger Things. Już nie mogę się doczekać!

Na koniec warto wspomnieć o tym, że Far Cry 6 obsługuje całkowicie opcjonalny tryb kooperacji, a gracze mogą wspólnie ze znajomymi przechodzić zarówno kampanię, jak i dodatkowe opcjonalne operacje. Co-op będzie też dostępny w dodatkach w ramach Season Passa. Miłośnicy klasycznych trybów PvP oraz battle royale nie mają tu jednak czego szukać, bo Ubisoft skupił praktycznie całą swoją uwagę na trybie singleplayer.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA