1. SPIDER'S WEB
  2. Tech
  3. technologie
  4. Technologie

Inne telefony są dla mnie martwe. 48 godzin z Samsungiem Galaxy Z Flip 3

Komisja Europejska wprowadzi jednolity standard ładowania urządzeń
264 interakcji
dołącz do dyskusji

Spędziłem 48 godzin z Samsungiem Galaxy Z Flip 3 i wiem jedno – jeszcze żaden telefon nie sprawił mi tyle frajdy.

Samsung wydał właśnie szereg nowości, z których jedna jest bardziej zachwycająca od drugiej. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat Samsunga Galaxy Z Flip 3, Galaxy Z Fold 3, a także zegarków Samsung Galaxy Watch 4 i Watch 4 Classic, zapraszam do pozostałych tekstów na Spider’s Web:

Gdy tylko dotarłem do domu po sześciogodzinnej trasie z podwarszawskiej premiery, wyjąłem Samsunga Galaxy Z Flip 3 z pudełka, przy użyciu Smart Switch przeniosłem wszystkie dane z Galaxy Z Flip 5G, przełożyłem kartę SIM i zacząłem go używać jako głównego telefonu. Dziś, 48 godzin później, mam problem – ten telefon sprawia mi tyle frajdy, że nawet topowe „płaskie” telefony wydają mi się śmiertelnie nudne.

Samsung Galaxy Z Flip 3 wszystko robi lepiej niż poprzednik.

W przygotowaniu do tej premiery przez kilka miesięcy korzystałem na co dzień z Samsunga Galaxy Z Flip 5G i nie ukrywam, choć nazwałem go publicznie moim ulubionym telefonem, to nie był on pozbawiony wad. Ekran 60 Hz nieco trącił myszką. Głośnik mono nie zadowalał mnie podczas słuchania podcastów w czasie mycia naczyń. No i ten mikroskopijny, bezużyteczny ekranik na klapce. Aparaty też dalekie były od rewelacji. Nic więc dziwnego, że Galaxy Z Flip 3 z miejsca zdetronizował Z Flipa 5G.

Samsung Galaxy Z Flip 3
Samsung Galaxy Z Flip 3 i Samsung Galaxy Z Flip 5G

Już przy pierwszych wrażeniach pisałem, że wszystko w nim jest lepsze, ale naprawdę trzeba chwilę poobcować z tym telefonem, by docenić, jak ogromne znaczenie mają te wszystkie zmiany.

Weźmy na przykład ten mały wyświetlacz. Na papierze urósł on o raptem 0,8”, ale w praktyce jest blisko czterokrotnie większy i wyświetla bez porównania więcej treści.

Samsung Galaxy Z Flip 3
Samsung Galaxy Z Flip 3

Mogę na nim wygodnie podejrzeć godzinę, jeśli akurat nie mam zegarka. Mogę wygodnie sterować muzyką i błyskawicznie zidentyfikować odtwarzaną piosenkę po okładce, czego w Z Flipie 5G nie dało się zrobić.

Samsung Galaxy Z Flip 3
Samsung Galaxy Z Flip 3

Zewnętrzny ekran w końcu znakomicie spisuje się też jako ekran podglądu podczas robienia zdjęć. I to nie tylko selfie, ale też np. gdy wykorzystujemy telefon złożony pod kątem 90 stopni jako statyw. Z łatwością można ocenić, czy odpowiednio kadrujemy ujęcie i nie trzeba do tego lornetki, jak w Galaxy Z Flip 5G.

Samsung Galaxy Z Flip 3
Samsung Galaxy Z Flip 3

Ale przejdźmy do wewnętrznego ekranu. Ten w praktyce jest jeszcze lepszy niż na papierze. Na papierze bowiem jego największą różnicą jest większa częstotliwość odświeżania, 120 Hz. To oczywiście miłe i rzeczywiście czyni obcowanie z telefonem płynniejszym, ale na tym nie koniec zalet. W praktyce największą zaletą nie jest 120 Hz, ale jasność ekranu, która teraz w szczytowym momencie sięga 1200 nitów. I tak jak dziś np. mamy piękny, słoneczny dzień, to na zewnątrz na ekranie Z Flipa 5G widać niewiele, a na Z Flipie 3 widać wszystko.

Samsung Galaxy Z Flip 3
Samsung Galaxy Z Flip 3

Bardzo miłą zmianą na plus okazał się też czytnik linii papilarnych. Nie wiem, z czego wynika aż taka różnica w działaniu, wszak jego rozmiar i umiejscowienie jest identyczne jak w poprzedniku. Rzeczywiście jednak działa on szybciej i dokładniej, nawet jeśli nie ułożę na nim palca z idealną precyzją, co zdarza się dość często.

Samsung Galaxy Z Flip 3
Samsung Galaxy Z Flip 3

Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał o głośnikach stereo. Niby drobiazg, ale jednak dla mnie to jedna z kluczowych cech nowoczesnego telefonu, bo bardzo często oglądam na telefonie wideo i słucham podcastów. Galaxy Z Flip 3 nikogo w tej materii nie rozczaruje – gra nieporównywalnie lepiej od Z Flipa 5G i tylko nieznacznie gorzej od Samsunga Galaxy S21 Ultra czy iPhone’a 12.

Samsung Galaxy Z Flip 3
Samsung Galaxy Z Flip 3

Jak na składaną konstrukcję oferuje zaskakująco głębokie brzmienie, z kolei szersze proporcje ekranu (22:9) gwarantują nieco lepszą rozpiętość stereo, gdy trzymamy telefon poziomo. W końcu mogę z czystym sumieniem polecić mniejszego ze składanych Samsungów miłośnikom konsumowania multimediów na telefonie.

W końcu użyteczny aparat.

Samsunga Galaxy Z Flip 3 mogę też polecić tym, którzy lubią multimedia na telefonie tworzyć, bo ma on o niebo lepszy aparat od poprzednika.

Samsung Galaxy Z Flip 3 - aparat.
Samsung Galaxy Z Flip 3 - aparat.

Nadal nie udało mi się ustalić, jakie konkretnie sensory drzemią w tym urządzeniu – zrobię to do czasu pełnej recenzji. Najprawdopodobniej sensor z obiektywem ultrawide jest taki sam, jak w Galaxy S21, zaś sensor główny pozostał bez zmian względem Z Flipa 5G.

Samsung Galaxy Z Flip 3 - aparat.
Samsung Galaxy Z Flip 3 - aparat.

Ale! Sensor główny zyskał inny obiektyw, co widać wyraźnie porównując obydwa urządzenia – nowy „składak” ma ciut ciaśniejszy kąt widzenia od poprzednika. W połączeniu z możliwościami fotograficznymi Snapdragona 888 daje to efekty bliższe topowym Galaxy S21 niż poprzednim Flipom.

Póki co miałem okazję fotografować wyłącznie za dnia, ale już teraz mogę powiedzieć jedno: nawet jeśli Samsung Galaxy Z Flip 3 finalnie okaże się mieć nieco gorszy aparat od Galaxy S21 (a pewnie tak będzie), to wciąż pozostanie on fantastycznym wyborem dla większości miłośników mobilnej fotografii.

Samsung Galaxy Z Flip 3 - aparat.
Samsung Galaxy Z Flip 3 - aparat.

Muszę tylko nadmienić, że ze względu na ciut ciaśniejszy kąt widzenia głównego aparatu, dość trudno jest zrobić sobie selfie korzystając z podglądu na dodatkowym ekranie. Trzeba odsunąć telefon na maksymalną długość ramienia, by zmieścić twarz w kadrze. Z kolei wykorzystanie w tym scenariuszu obiektywu ultrawide raczej nie jest wskazane, bo skończymy z ręką jak ludzik-patyczak i wąziutką twarzą, ot, taki urok super-szerokich obiektywów.

Na szczęście kamerka do selfie, choć ma tylko 10 Mpix, daje sobie radę na tyle dobrze, że raczej nie ma potrzeby korzystania z głównego sensora do autoportretów.

Galaxy Z Flip 3 nie rodzi wielu obaw.

Tak naprawdę po 48 godzinach mam tylko dwa „ale” do Galaxy Z Flipa 3. Kto wie, może przybędzie ich więcej w nadchodzących tygodniach, ale na ten moment widzę dwa problemy.

Samsung Galaxy Z Flip 3
Samsung Galaxy Z Flip 3

Pierwszy to śliskość obudowy. Połączenie błyszczącego szkła i dość szerokich, aluminiowych ramek sprawia, że telefon dosłownie wyślizguje się z kieszeni, a nawet samoczynnie przesuwa po blacie. Jeśli planujecie kupić Z Flipa 3, stanowczo polecam od razu kupić do niego etui. Nie tylko ze względów ochronnych, ale przede wszystkim ze względu na tę śliskość obudowy. Szkoda, że Z Flip 3 nie jest dostępny w matowych wariantach wykończenia, jak Z Fold 3. Stricte subiektywnie muszę też przyznać, że… w ogóle mi się nie podoba kremowa wersja tego telefonu, chociaż z moich dotychczasowych obserwacji wynika, że jestem w mniejszości. Gdybym jednak miał kupić ten telefon dla siebie, prawdopodobnie wybrałbym albo klasyczny czarny, albo zielony wariant.

Samsung Galaxy Z Flip 3.
Samsung Galaxy Z Flip 3

Drugi problem to akumulator, ale… o dziwo nie czas jego pracy, co czas jego ładowania. Czas pracy, z tego co widzę na razie, jest dokładnie taki sam jak w Z Flipie 5G: jeden dzień i ani chwili dłużej. Ufam jednak, że czas pracy jeszcze trochę się poprawi, w miarę jak algorytmy optymalizacji energii nauczą się schematów mojego zachowania. Nie mogę jednak przeboleć tych 15W ładowania, tak jak nie mogłem ich przeboleć w Z Flipie 5G. Od czasu iPhone’a 11 nie ładowałem telefonu tak długo, ale iPhone 11 przynajmniej wystarczał na solidne dwa dni pracy; składanemu Samsungowi z kolei na pewno kiedyś zdarzy się zużyć na tyle dużo energii, by zabrakło jej do końca dnia i wtedy przydałaby się opcja szybszego podładowania akumulatora. Da się oczywiście bez niej żyć, ale co to za życie? Nawet telefony czterokrotnie tańsze ładują się szybciej.

Samsung Galaxy Z Flip 3
Samsung Galaxy Z Flip 3

Póki co nie mam innych uwag. Być może jakieś pojawią się na przestrzeni następnych tygodni, gdy będę przygotowywał pełną recenzję, ale w tej chwili, po 48 godzinach, jestem Z Flipem 3 równie oczarowany, co w momencie, gdy pierwszy raz wziąłem go do ręki. Dobra robota, Panie Samsung.

Nie pytaj „po co”. Kup i się przekonaj.

Choć Z Flip 3 jest już trzecią generacją nowoczesnego telefonu „z klapką”, nadal zewsząd słyszę komentarze „po co”. Po co mi telefon, który składa się na pół?

Ano po to, że po rozłożeniu ma on dokładnie taki sam rozmiar, jak większość topowych telefonów z płaskim ekranem, ale po złożeniu bez trudu zmieści się do kieszeni. Dałem dziś Z Flipa 3 do zabawy dwóm koleżankom i poprosiłem o prosty test: czy mogą włożyć go do przedniej kieszeni spodni.

Obie były nastawione sceptycznie i obie były zaskoczone, gdy okazało się, że Galaxy Z Flip 3 mieści się do przedniej kieszeni kobiecych spodni bez najmniejszego problemu i nawet mogą z nim wygodnie usiąść. Tego samego nie można powiedzieć o żadnym telefonie, nawet o iPhonie 12 mini (z którego swoją drogą jedna z tych dziewczyn korzysta na co dzień).

Samsung Galaxy Z Flip 3
Samsung Galaxy Z Flip 3

Nawet w kieszeni męskich spodni taki rozmiar robi ogromną różnicę. Zwykle telefony o ekranie 6,5” lub większym niewygodnie wżynają się w udo lub przeszkadzają w inny sposób. Nie mówiąc już o tym, że wyglądają komicznie i z czasem niszczą przednie kieszenie spodni, zwłaszcza w jeansach. Z Flip 3 nie generuje takich problemów. Ba, jest na tyle niewielki, że zdarza mi się z niepokojem poklepywać po kieszeniach, bo wydaje mi się, że nie zabrałem telefonu ze sobą. I nie, jego większa grubość po złożeniu w niczym nie przeszkadza. A już na pewno nie wygląda gorzej, niż paletka wciśnięta do kieszeni spodni.

Do tej pory kupno mniejszego ze składanych Samsungów oznaczało kompromis. Dostajemy wspomniane kompaktowe gabaryty, ale w zamian dostajemy telefon nieco uboższy w funkcje od nieskładanych odpowiedników. Samsung Galaxy Z Flip 3 rozwiązuje ten kompromis po mistrzowsku, bo niczego tu nie tracimy, a zyskujemy możliwość złożenia.

Samsung Galaxy Z Flip 3
Samsung Galaxy Z Flip 3

Powtórzę: żaden telefon nie sprawił mi ostatnio tyle frajdy, co Galaxy Z Flip 3. Nawet jego poprzednik nie był tak „fajny”, ze względu na niedostatki konstrukcyjne i fotograficzne. W przypadku Samsunga Galaxy Z Flip 3 nie tracę nic na użyteczności, a bawię się znakomicie, składając i rozkładając ekran. Tego nie da się wytłumaczyć słowami – to trzeba sprawdzić na własnej skórze.

I warto to zrobić, zwłaszcza że Samsung przeszedł samego siebie z bonusami w przedsprzedaży. Kupując Z Flipa 3 przed oficjalną sklepową premierą, dostajemy gratis ładowarkę (nie ma jej w zwykłym zestawie), skórzane etui i jeszcze 1000 zł cashbacku. Jeśli sprzedamy swojego starego Galaxy, kupimy go jeszcze taniej. W praktyce można więc mieć nowego Z Flipa 3 w przedsprzedaży nie za 4800 zł, ale za około 3000 zł.

3000 zł za najfajniejszy telefon na rynku? Poproszę! Zresztą, nawet za 4800 zł jest on o niebo ciekawszy od czegokolwiek z tej półki cenowej. A po latach gapienia się na kolejne podobne do siebie bryły zasługujemy na to, by sięgnąć po coś ciekawego.