REKLAMA

Miasto chciało betonozę, mieszkańcy wywalczyli drzewa. Presja ma sens

Jeszcze do niedawna wydawało się, że odpowiedzialni za renowację Łazarskiego rynku są nieczuli na problem, którym żyje cała Polska – czyli betonozę. Na szczęście krytyka mieszkańców i aktywistów podziałała, bo remontowany plac doczeka się inwestycji w zieleń.

poznan
REKLAMA

Rynek Łazarski zamieściłem w swoim zestawieniu miejsc w Polsce, w których dosłownie można się ugotować – bo rządzi na nich beton, a zieleń jest praktycznie niedostępna. Wprawdzie renowacja dopiero przebiega, ale sam plan i wizualizacje pokazywały, że jest to remont w starym, krytykowanym dziś stylu.

Nic dziwnego, że mieszkańcy zareagowali gwałtownie: gdzie jest zieleń?!

REKLAMA

Inwestycja kosztująca 42,3 mln zł wielkiej jej ilości nie zawiera, bo rynek to plac handlowy – tłumaczyły się władze miasta. Z takim podejściem nie zgadza się jednak generalna konserwator zabytków. W swoim ostatnim rozporządzeniu podkreśliła, że argumentacja

przywracania rynkom i placom ich pierwotnej funkcji wykreowanej w średniowieczu jest działaniem fałszywym, jeżeli efektem końcowym pozostaje betonowy plac

A tak właśnie miało być w Poznaniu. Mieszkańcy powiedzieli „po naszym trupie” i swój cel osiągnęli. Prawie.

Między schodami na lejek a “spodkiem” powstanie nowy zieleniec o powierzchni ok. 150m2, z drzewami w gruncie. Dodatkowe drzewa pojawią się też przy wejściu na lejek od strony ul. Głogowskiej – poinformowano na facebookowym profilu Rady Osiedla Św. Łazarza.

Z jednej strony to sukces, bo zieleń będzie tam, gdzie nie miało być. Z drugiej pojawiają się głosy lekkiego niezadowolenia i… w sumie trudno się im dziwić.

Jedna z mieszkanek pisze:

Super, tylko szkoda, że miasto słucha potrzeb mieszkańców po fakcie i marnuje czas, pieniądze i materiały, jak można było zrobić tak od początku.

Inny z kolei zwraca uwagę na powszechny problem:

A dwa, najpierw zabetonować (ktoś zarobi) potem odbetonować (znów ktoś zarobi) i potem posiać trawę (znów zarobek dla kogoś). Faktycznie Poznań miasto biznesu

Wbrew pozorom to nie jest typowe narzekanie na polskich urzędników, bo historia zna już takie przypadki. Na przykład – Duszniki-Zdrój. Niby to dobrze, że odkręcono betonozę (choć pojawiają się głosy wątpliwości, czy zrobiono to we właściwy sposób), ale należy przy okazji zadać pytanie, dlaczego w ogóle do niej doszło. Czy w Poznaniu ktoś podejdzie do tego w taki sposób? Oby.

Mimo wszystko cieszy fakt, że mieszkańcy patrzą uwagę na to, jakie plany ma miasto i w porę interweniują

Widać, że zasadzenie kilku drzewek nie przejdzie, jeśli w tym samym czasie w innym miejscu stawia się na beton. W końcu władze poczuły, że wyborcy (i pewnie nie tylko) patrzą im na ręce. Być może dzięki temu będą powstawały rozwiązania, które sprawią, że miasta staną się lepsze do życia. A muszą, skoro kryzysy takie jak upały czy ulewne, gwałtowne deszcze są nową rzeczywistością.

REKLAMA

zdjęcie główne: shutterstock.com/Quisquilia

REKLAMA
Najnowsze
Aktualizacja: 2025-03-27T18:42:43+01:00
Aktualizacja: 2025-03-27T14:54:23+01:00
Aktualizacja: 2025-03-27T14:46:30+01:00
Aktualizacja: 2025-03-27T09:39:05+01:00
Aktualizacja: 2025-03-27T06:03:00+01:00
Aktualizacja: 2025-03-26T16:33:07+01:00
Aktualizacja: 2025-03-26T14:37:09+01:00
Aktualizacja: 2025-03-26T12:27:29+01:00
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA