Bierzesz telefon i skanujesz rozrzucone klocki Lego, a aplikacja pokazuje, co z nich zbudować

Bierzesz telefon i skanujesz rozrzucone klocki Lego, a aplikacja pokazuje, co z nich zbudować
2628 interakcji
dołącz do dyskusji

Brickit to nowa aplikacja, która zapowiada się na rewolucję. Skanuje i rozpoznaje rozrzucone klocki Lego, podsuwa pomysły, co można z nich zbudować, a następnie pokazuje, gdzie znajdziesz potrzebne elementy. Brzmi jak magia, ale działa!

Kiedy zobaczyłem tweeta pokazującego działanie aplikacji Brickit, nie mogłem uwierzyć, że pstrzę na prawdziwy program. Filmik z aplikacji wyglądał raczej jak fake stworzony przez internetowego śmieszka.

Aplikacja Brickit w filmie na Twitterze w krótką chwilę przeanalizowała setki klocków Lego rozrzuconych na dywanie, następnie zaproponowała zestawy, jakie można zbudować z dostępnych klocków, pokazała instrukcje budowy, a na koniec wskazała miejsce, gdzie leżą klocki potrzebne do budowy zestawu. Czy to nie brzmi zbyt dobrze?

Brickit naprawdę istnieje i działa. Ta aplikacja zrewolucjonizuje zabawę klockami Lego.

Kiedy pobrałem Brickit i zrobiłem test na klockach mojej córki, niestety okazało się, że w moim przypadku aplikacja na nic się nie zda. W domu mam wyłącznie zestawy Lego Duplo, a Brickit nie potrafi rozpoznawać klocków tego typu. Nie pomoże też z klockami Lego Technic. Aplikacja rozpoznaje wyłącznie standardowe klocki.

Ze sprawdzeniem aplikacji pomógł mi jednak Mateusz Nowak. Zobaczcie sami, jak działa Brickit.

Brickit w pierwszym kroku analizuje rozsypane klocki Lego. U nas rozpoznał 1500 klocków z jednego zdjęcia.

Aplikacja prosi o wysypanie klocków na podłogę i spłaszczenie stosu tak, by każdy klocek był widoczny od góry. Klocki mogą być rozrzucone niedbale, ważne jest tylko to, by były widoczne. Aplikacja prosi też o zabranie największych klocków służących np. do budowy stropów w budynkach.

W Brickit robimy zdjęcie takiego stosu, a następnie algorytm rozpoznaje klocki. W przykładzie Mateusza aplikacja znalazła i rozpoznała 1197 klocków na jednym ujęciu. Kiedy jednak Mateusz rozłożył stos klocków bardziej równomiernie, aplikacja rozpoznała więcej elementów, bo aż 1500.

Następnie Brickit proponuje, co można ułożyć z rozpoznanych klocków.

W naszym przypadku aplikacja zaproponowała 50 zestawów możliwych do ułożenia. Brickit pokazuje też zestawy, w których do budowy zabraknie kilku klocków. Mieliśmy przykład renifera składającego się z 31 elementów, z których dwóch klocków nie było w stosie Mateusza. Trzeba więc być gotowym na improwizowanie.

Aplikacja wyświetla instrukcję składania wybranego modelu, a następnie podpowiada, w którym miejscu naszego stosu znajdują się potrzebne klocki. W trakcie układania okazało się, że Brickit nie wszystkie elementy rozpoznał prawidłowo, ale nie utrudniło to zabawy.

Nasz końcowy model renifera ułożony przy użyciu aplikacji nie miał oczu (to były właśnie dwa brakujące elementy), miał inne kolory niż w przykładzie, a kilka elementów trzeba było zastąpić innymi, ale efekt i tak jest imponujący.

Brickit ma szansę dać nowe życie twoim klockom.

Tradycjonaliści zakrzykną, że Brickit to przykład aplikacji zabijającej kreatywność u dzieci. Że kiedyś nie było żadnych aplikacji, a dzieci budowały budowle na bazie własnej wyobraźni. I jasne, jeżeli zostawisz dziecko sam na sam z aplikacją Brickit, być może nic dobrego z tego nie wyniknie.

Brickit to jednak narzędzie z ogromnym potencjałem do zainteresowania dziecka klockami, które ma już w domu. Sam wiem, że czasami trzeba naprawdę niewiele, by tchnąć zupełnie nowe życie klocki. Może się okazać, że nie trzeba kupować nowego zestawu, by zachęcić dziecko do układania. Pomysły podsuwane przez aplikacje mogą wesprzeć kreatywność, pokazując kierunek zabawy, na który wcześniej nie wpadło dziecko ani rodzic.

Fantastycznie, że żyjemy w czasach, kiedy każdy z nas może skorzystać z tak zaawansowanych narzędzi. Brickit jest darmową aplikacją dostępną obecnie jedynie na iPhone’y. Nie jest to projekt stworzony przez Lego, ale aplikacja jest tak dobra, że nie zdziwiłbym się, gdyby Lego już składało twórcom propozycję odkupienia tego pomysłu i rozwijania go pod własnym szyldem.