Tech  /  News

Znalazł na Allegro głośnik Apple’a w dobrej cenie. Wystarczyłaby chwila nieuwagi, by stracił oszczędności

Picture of the author

Kupujący na Allegro muszą uważać na grasujących oszustów, którzy bardzo dobrze przygotowali się do nowego przekrętu. Złodziej wzbudza zaufanie, a zdradza go jedna nieścisłość. I o tym trzeba zawsze pamiętać.

O przekręcie pisze Zaufana Trzecia Strona, której czytelnik omal nie wpadł w sidła oszustwa. Zaczyna się tradycyjnie. Na Allegro pojawia się atrakcyjna oferta, ale nie na tyle, aby zapaliła się lampka ostrzegawcza. Wystawiony głośnik Apple HomePod kosztował tylko 20 proc. mniej niż zwykle. Okazja mieszcząca się w granicach rozsądku – nie jest to najnowszy iPhone w folii za złotówkę czy PlayStation 5 za 300 zł, bo lekko zagięło się pudełko.

Sprzedający wydawał się zwyczajny. Odpowiadał na pytania, nie popełniał żadnych znaczących błędów. Te akurat oszustom się zdarzają i często sposób komunikacji zdradza, że mamy do czynienia z osobnikiem, z którym nie wolno robić interesów. Tu żadnych alarmujących sygnałów nie było – ot, zwyczajny użytkownik Allegro, który pozbywa się niechcianego sprzętu.

Maska spadła, gdy sprzedający poprosił o numer telefonu kupującego. Niby potrzebny był do tego, aby skorzystać z funkcji „kup teraz” – Allegro bez podania kontaktu nie chciało zezwolić na tę opcję. Podejrzane, ale tylko dla kogoś, kto często robi zakupy na portalu z ogłoszeniami. Wystarczyłoby, że oszust trafił na mniej obeznaną osobę, która pomyślałaby, że może coś faktycznie jest nie tak i podała numer.

Wówczas ofiara dostaje SMS-a prowadzącego na fałszywą stronę przypominającą Allegro Lokalnie

Oczywiście Allegro ani żaden inny sprzedawca nie wysyła wiadomości z linkiem do płatności. Tylko wciąż pewnie nie wszyscy o tym wiedzą. A SMS od oszusta na pierwszy rzut oka wydaje się prowadzić do prawdziwego serwisu Allegro. Na pierwszy rzut oka, bo jeśli ktoś się przyjrzy, to zobaczy, że strona nazywa się Allegro… Lokallnie.

Dalej schemat oszustwa jest już do bólu klasyczny. Witryna udaje prawdziwy serwis. Na stronie ofiara ma przeprowadzić tradycyjną transakcję. Mimo że pojawia się opcja wyboru banku, która teoretycznie ma zaprowadzić na stronę logowania, i tak za każdym razem trzeba wpisać imię i nazwisko posiadacza, numer karty płatniczej i kod CVV. Czyli oddać swoje pieniądze w ręce oszusta.

Jest jeszcze szansa, aby uratować środki. Na podany numer przychodzi SMS zatwierdzający transakcję – w tym przypadku jest to oczywiście przypisanie karty do jakiegoś konta lub wirtualnego portfela oszusta. Jeżeli ktoś przeczyta, o co prosi go bank, wtedy zdąży zainterweniować. Jeśli nie – żegnajcie, pieniądze.

Pocieszające jest to, że Allegro blokuje oszusta i jego kolejne konta. Tyle że to niestety walka jak z Hydrą. Utniesz jedną głowę, wyrastają trzy kolejne. Dlatego wciąż najlepszą ochroną jest po prostu czujność.