Tech  /  Artykuł

Dwa lata temu Donald Trump zaatakował lidera rynku smartfonów. Dziś widzimy tego efekty

Picture of the author

Stało się. W niespełna dwa lata dawny lider rynku, Huawei znalazł się poza topową piątką producentów smartfonów. Oby szybko tam powrócił.

Po tym, jak w maju 2019 r. Donald Trump wpisał Huaweia na czarną listę podmiotów gospodarczych, tym samym odcinając chińskiego giganta od współpracy z Google’em i czołowymi dostawcami podzespołów. Huawei robił co mógł. Rozwijał prężnie swój własny ekosystem aplikacji, przekonywał klientów, że bez Google’a można żyć, ale… to było za mało, by zmienić skostniały rynek. Dziś widać to w statystyce sprzedaży: Huawei po raz pierwszy od lat nie zakwalifikował się do TOP 5.

W raporcie Strategy Analytics, w pierwszym kwartale 2021 r., wyraźnie widać utrzymującą się dominację Państwa Środka: trzech na pięciu czołowych graczy to podmioty chińskie. Tyle że tam, gdzie niegdyś był Huawei, dziś jest Oppo i vivo. Gdyby nie zmiana na fotelu prezydenta USA, one też mogłyby bać się o własną przyszłość. Bo Donald Trump ma obsesję na punkcie wszystkiego co chińskie.

Spadek pozycji Huaweia to wielki cios dla nas wszystkich.

Jako konsumenci i entuzjaści możemy mieć wyłącznie żal o napięte stosunki polityczno-gospodarcze na linii dwóch najpotężniejszych mocarstw świata.

Odcięcie Huaweia od usług Google’a okazało się potężnym ciosem. I chociaż Huawei walczył, to nie ma co się oszukiwać - miał za mało czasu, by móc nawiązać kontakt z arcyhegemonem świata elektroniki użytkowej. Google’owi udało się uzależnić cały świat od swoich usług. Kibicuję gorąco, by na rynku pojawiła się realna alternatywa i Huawei bez wątpienia próbował taką stworzyć.

I szkoda tylko tych kapitalnych urządzeń, które Huawei wydał w ostatnim czasie i które jeszcze wyda w nadchodzących miesiącach. Huawei P40 Pro i Mate 40 Pro były prawdopodobnie najlepszymi sprzętami w swojej klasie. Składany Huawei Mate X2 zachwyca, pomimo wysokiej ceny. W ciągu najbliższych tygodni zobaczymy Huawei P50 Pro, który ma być rewolucją w mobilnej fotografii, a na drugą połowę roku szykuje się premiera „tanich” składaków firmy. Mnóstwo świetnych, ciekawych sprzętów, nierzadko bardziej wartych uwagi od konkurencji.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst