Bezpieczeństwo  /  Artykuł

Minister będzie mógł nakazać blokadę strony lub aplikacji. Zmiana w ustawie może wprowadzić cenzurę w sieci

Minister będzie mógł nakazać blokadę strony lub aplikacji. Zmiana w ustawie może wprowadzić cenzurę w sieci
203 interakcji
dołącz do dyskusji

Opinia publiczna zajęta jest kryzysem spowodowanym koronawirusem, tymczasem prace w parlamencie trwają w najlepsze. W ustawie o cyberbezpieczeństwie pojawiła się pozornie niewielka, ale istotna zmiana.

Większość z nas jest zaangażowanych w sprawy związane ze zdrowiem i powrotem do normalności. Istnieje przez to niebezpieczeństwo, że przeoczymy jakąś istotną zmianę w przepisach. Taka, pozornie nieduża, ale istotna zmiana może potem wpływać przez wiele lat na nasze życie.

Tajemnicza zmiana w ustawie o cyberbezpieczeństwie

Kilka dni temu na serwerze z dokumentami Rządowego Centrum Legislacji, pojawił się projekt zmiany w ustawie o krajowym systemie cyberbezpieczeństwo oraz ustawy o prawie telekomunikacyjnym.

Projekt zmiany ustawy zajmuje ponad 120 stron. Przykuł on uwagę Łukasza Olejnika, specjalisty od spraw bezpieczeństwa, który opublikował fragment projektu na swoim koncie twitter.

Minister będzie mógł coś nakazać firmom, bez uzasadnienia - czytamy we wpisie Łukasza Olejnika - np. zablokować dostęp do jakichś stron internetowych albo zablokować instalację jakichś aplikacji.

Dr Łukasz Olejnik to niezależny badacz i konsultant cyberbezpieczeństwa i prywatności. Wielokrotnie współpracował z różnymi instytucjami, udzielając konsultacji w dziedzinach bezpieczeństwa.

Dla Spider's Web udzielił komentarza na temat planowanych zmian w ustawie:

Te zapisy brzmią bardzo ciekawie, bo dotyczą stosowania produktów od pewnych firm, ale także dostępu do pewnych zasobów w sieci takich jak strony internetowe czy oprogramowanie. Uzasadnienia blokowania nie muszą być jawne, a decyzje mogą zostać wydane w sytuacji „zagrożenia dla porządku publicznego”. Wydaje się więc, że decyzje zależałyby w dużym stopniu od kontekstu, ale kto ustali kontekst - tego już nie wiemy. Pozostaje więc ufać w profesjonalność decyzji wydawanych z tego tytułu.

- Takie ogólne zapisy prawne są niebezpieczne - komentuje Łukasz Olejnik - bo brakuje im kontekstu i uzasadnień. To, kiedy i w jakim kontekście ktoś je zastosuje, będzie zupełnie dowolne. Dodatkowo, zapisy są tak skonstruowane, że możemy nigdy nie poznać tego uzasadnienia, bo nie będą one musiały być podawane do wiadomości.

Jakie są przyczyny wprowadzenia takich zapisów? Być może intencje były pozytywne i zgodne z interesem społeczeństwa i przedsiębiorców. W takiej formie jednak, jak zaproponowana, mogą być one niebezpieczne, i mogą dawać zbyt dużą władzę ministrowi, który może - jak czytamy w projekcie „wydać nakaz wprowadzenia reguły ruchu sieciowego zakazującego połączeń z określonymi adresami IP lub nazwami URL”.

Bez kontektstu i uzasadnienia takie zmiany brzmią, jak przyzwolenie na cenzurę.

Podobał się tekst? Polub go lub udostępnij na Facebooku.