Gry  / News

Koniec z grami za grosze. Nintendo wprowadzi minimalną cenę, by walczyć ze śmieciami na Switcha

Picture of the author

Przeglądając zasoby eShopu na konsoli Nintendo Switch bez problemu znajdziemy dziesiątki, nawet setki gier za śmieszną cenę wahającą się od 40 groszy do kilku złotych. Japończycy stopniowo to zmieniają.

Gry-śmieci to realny problem konsoli Nintendo Switch. Wielki wybór produktów jest lepszy od braku wyboru. Nie da się jednak nie zauważyć, że Japończycy otwarli bramy do swojej cyfrowej platformy dystrybucji niezwykle szeroko, wpuszczając na nią producentów o wątpliwej reputacji, produkujących gry wątpliwej jakości. Przez to eShop momentami wygląda jak śmietnik, z ofertami gier po kilka złotych zalewającymi interfejs konsoli. Trochę jak najgorsze zakamarki Play Store dla posiadaczy Androida.

Nintendo stara się walczyć z polityką niedorzecznie tanich gier i niedorzecznie wielkich rabatów.

Jak zarabiać na konsoli Nintendo Switch, nie mając wielkiego doświadczenia w tworzeniu gier wideo? Popularny model działania zakłada wydanie bubla wycenionego na kilka - kilkanaście złotych, a następnie nałożenie na niego rabatu wynoszącego 90 proc. lub więcej początkowej ceny. Dzięki temu fatalnie wyglądający, fatalnie przygotowany tytuł ląduje w zakładce promocji. Jeśli mu się poszczęści, efektem kuli śniegowej trafi do wyróżnionych promocji. Stąd ma szansę wylądować w topie najchętniej kupowanych gier - to najbardziej prestiżowa, najlepiej wyróżniona zakładka eShopu.

Rozmawiałem z jednym z polskich deweloperów regularnie wydających gry na Switcha. Taka gra-śmieć kupowana za grosze przez masę konsumentów generuje kilkaset proc. standardowego przychodu, jeśli uda się jej dotrzeć do wyróżnionych sekcji eShopu. Nic zatem dziwnego, że coraz więcej garażowych biznesmenów podejmuje próbę podbicia Switcha przy pomocy gier, na które nie spojrzelibyśmy nawet na smartfonie. Istnieje jednak spora grupa posiadaczy konsoli Nintendo kupująca śmieci w odruchu bezwarunkowym, właśnie ze względu na gigantyczne rabaty i niskie ceny. W ten sposób napędzana jest machina promująca deweloperów, którzy nie mają nic wspólnego z tworzeniem jakościowych gier wideo.

Reguły się zmieniają. Gry na Nintendo Switcha mają nie być tańsze niż 1,99 dol.

Tak informuje na Reddicie SMG Studios, wydawca popularnej niskobudżetowej gry Death Squared. Nowa stawka to dolny limit transakcji możliwej w eShopie, również wliczając w to wielkie rabaty. Produkcje wycenione na 1,99 dol. zazwyczaj kosztują polskich graczy 8 złotych. Oznacza to, że w niedalekiej przyszłości ceny wielu dziesiątek gier w eShopie będą musiały ulec znaczącemu wzrostowi.

Przeglądając zasoby polskiego eShopu, widzę wiele naprawdę niezłych, godnych polecenia produkcji za mniej niż 8 złotych. Poniżej nowego progu Nintendo jest np. recenzowane przeze mnie Ultimate Ski Jumping 2020, platformowe Toki Tori, trójwymiarowy horror Phantaruk czy przygodówkowe Family Mysteries od Artifex Mundi. Niedługo każda z tych produkcji będzie musiała kosztować nie mniej niż 7,99 zł.

Szczerze wątpię, aby nowy próg cenowy naprawił bolączki na które choruje eShop.

Właściwie, to wzrost cen do 7,99 zł nie powinien niczego zmienić. Właśnie tyle wynosi cena po której wielu wydawców - również tych z Polski - sprzedaje swoje wytwory, chcąc podpiąć się pod dokładnie ten sam mechanizm wyróżniania tanich produkcji, który opisywałem wcześniej. Przykładowo, 7,99 zł kosztuje aktualnie Cooking Simulator, turowy Phantom Doctrine, Thief Simulator, Hard West czy bezbożne Agony - wszystko to produkty w ofercie polskiego wydawcy Forever Entertainment dla Nintendo Switcha.

eShop potrzebuje zmian, ale te muszą wykraczać daleko poza proste podniesienie progu cenowego. Nintendo musi przede wszystkim zająć się odpowiednią obsługą treści, tak jak robi to np. Sony w PS Store na PS4. Potrzebne są nowe, lepsze zakładki wyróżniające najwyżej oceniane i najbardziej porządane nadchodzące produkcje. Potrzebne są atrakcyjne wizualnie plansze odnoszące się do najlepszych gier na platformie i do wyprzedaży tematycznych. Mechanizm wyróżniania powinien brać pod uwagę nie tylko wielkość rabatu i liczbę transakcji, ale również jakość tytułu (Nintendo samo wycofało system ocen z eShopu, co było błędem) oraz bazę użytkowników przed promocjami.

Potrzebne jest także zoptymalizowanie samego sklepu. Ten działa fatalnie, niezależnie od jakości połączenia sieciowego. eShop jest ociężały, doczytuje się na oczach gracza, zacina się, spowalnia - złośliwi mogą powiedzieć, że doświadczenie idzie w parze z grami-śmieciami zalewającymi tę platformę. Potrzebna jest jakościowa zmiana, ale Nintendo z jakiegoś powodu zdaje się nie dostrzegać problemu. To jednak nic zaskakującego, biorąc pod uwagę jak wolne i ślamazarne były platformy cyfrowej dystrybucji dla 3DS-a oraz Wii U.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst