Oprogramowanie  / Felieton

Tylko jeden z operatorów w Polsce oferuje prawdziwe 5G. Podziękujcie politykom

Picture of the author
214 interakcji
dołącz do dyskusji

Mniej więcej rok temu, chwilę przed pandemią koronawirusa, wszyscy Polscy operatorzy obiecywali nam, że już za chwilę, już za momencik będziemy korzystać z sieci 5G. Minął jednak już rok, a mimo to prace nad nowym standardem sieci wydają się stać w miejscu. Winni są temu, jak zwykle, politycy.

Sam już korzystam z 5G. Mam kompatybilny smartfon, mieszkam w odpowiedniej lokalizacji, a mój operator obsługuje sieć 5G. Jako osoba mocno zaangażowana w popularyzację technologii 5G w Polsce muszę powiedzieć, że choć w teorii każdy z nich daje dostęp do 5G w stolicy i w moim miejscu zamieszkania, to wyłącznie Plus jako jedyny oferuje coś, co w ogóle możemy nazwać siecią nowej generacji.

Testowałem sieć 5G od czterech głównych operatorów przez wiele miesięcy. Moje testy były czysto organoleptyczne i subiektywne, jednak widzę, że w pełni pokrywają się z odczuciami moich kolegów z branży. Sieć 5G Plusa jest kilkanaście razy szybsza od łączności LTE w tym samym miejscu i kilka razy szybsza od konkurencji. Gdy w tym samym miejscu łączność LTE osiąga wyniki rzędu 20 Mb/s, to Plus daje wynik na poziomie 200-250 Mb/s, Orange i T-Mobile jakieś 80 Mb/s, a Play… nie mówmy lepiej o 5G w Playu.

Co jest tego przyczyną?

Otóż Plus ma na terenie aglomeracji warszawskiej, gdzie aktualnie mieszkam, 150 nadajników 5G w paśmie 2600 MHz TDD, które jest dedykowane wyłącznie sieci 5G. Znacznie wolniejsza konkurencja z kolei korzysta z pasma 2100 MHz, które jest też przeznaczone dla sieci LTE. Oznacza to, że wyłącznie Plus ma nadajniki i spore pasmo częstotliwości 2600 MHz dedykowane sieci 5G. Konkurencja musi korzystać z gorszych częstotliwości i gorszego sprzętu.

Jak do tego doszło? Sprawa częstotliwości to pokłosie decyzji politycznych z 2020 roku, zwłaszcza anulowania aukcji 5G, zaś sprzętu to następstwo niepewnej sytuacji Huaweia na rynku. Operatorzy nie wiedzą, w jaką infrastrukturę mogą inwestować, a nawet czy nie będą zmuszeni do wymiany już użytego sprzętu. W końcu rozważana jest też opcja, w której cała kluczowa infrastruktura produkcji dostawcy produkcji Huaweia będzie musiała zniknąć z Polski.

To tłumaczy, dlaczego sytuacja z siecią 5G wygląda w ten, a nie inny sposób. Plus bowiem nie korzysta z rozwiązań Huaweia, tylko Ericssona, więc w tej sieci wdrożenie sieci 5G idzie zgodnie z wcześniejszym planem. Ericsson nie stał się celem politycznej nagonki, nie ma sytuacji, w której ktoś być może będzie kazał rozmontowywać jego sprzęty, więc zielony operator może po prostu realizować swoje plany i śmiać się z konkurencji, która przez lata stawiała głównie na urządzenia Huaweia, oferujące bardzo dobry stosunek jakości do ceny.

O tym, jak ogromny procent sieci innych operatorów stanowią sprzęty Huaweia niech świadczy fakt, że według nieoficjalnych informacji grubo ponad połowa, niemal dwa na trzy nadajniki obsługujące T-Mobile oraz Orange (obaj operatorzy mają wspólną infrastrukturę NetWorkS!) są właśnie w produkcji Huaweia. W przypadku Playa sytuacja jest jeszcze ciekawsza, ponieważ tam Huawei może mieć ponad 90 proc. udziałów w infrastrukturze.

Zamieszanie wokół Huaweia szkodzi wszystkim.

Polscy politycy przez ostatnie lata tańczyli pod melodię graną przez administrację Donalda Trumpa, czego jasnym dowodem było chociażby zorganizowanie w Warszawie szczytu antyirańskiego. Dlatego spodziewałem się, że jeżeli Donald Trump zostanie wybrany na drugą kadencję, Polska zbanuje Huaweia. Tak się jednak nie stało, a w Białym Domu i Senacie rządzą teraz Demokraci. Co prawda nie można powiedzieć, że są przyjaźni Chinom i Huaweiowi, ale z drugiej strony nie są tak nieprzewidywalni w swoich działaniach jak Trump. I co ważne, nie jest im przesadnie po drodze z polskim rządem.

Możliwe jest więc jeszcze, że Polska zachowa się racjonalnie, tak jak reszta Unii Europejskiej, i będzie grać na dwa fronty. Z jednej strony będzie podpisywać z USA kolejne deklaracje dotyczące bezpieczeństwa, a z drugiej nie zbanuje Huaweia, na którego rzekomo szpiegowską działalność nikt nie przedstawił dotychczas żadnych dowodów. Ze słuszności czerpania tego, co najlepsze od obu stron niedotyczącego nas konfliktu  doskonale zdają sobie sprawę chociażby Niemcy, którzy nie mają problemów z budowaniem swojej infrastruktury 5G przy udziale chińskich dostawców. Dodatkowo to oni w ostatnich dniach swojej prezydencji w Unii Europejskiej przyspieszyli i doprowadzili do końca przedłużające się negocjacje porozumienia inwestycyjnego na linii Unia Europejska - Chiny.

Mam ogromną nadzieję, że finalnie o użyciu jakiegokolwiek dostawcy sprzętu będzie decydowała jego jakość i cena, a nie kraj pochodzenia, ponieważ brak Huaweia znacznie spowolni wdrożenie prawdziwej sieci 5G, czego już teraz mamy przedsmak. Bez szybkiego wdrożenia łączności nowej generacji Polska stanie się krajem zacofanym i mniej atrakcyjnym dla inwestorów, a my sami niebawem będziemy musieli zmierzyć się z problemem przeładowanej sieci oraz… braku konkurencji. Bo nie wiem jak inaczej nazwać sytuację, w której wyłącznie jeden z czterech operatorów oferuje łączność, którą można wprost nazwać siecią nowej generacji.

A kto ostatecznie traci na monopolu? Osoby pozostawione bez wyboru. W tym przypadku to jesteśmy my - konsumenci.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst