Foto  /  News

Czekasz na aparat fotograficzny? To jeszcze poczekasz. Spłonęła fabryka, która dostarczała do niego części

Picture of the author
165 interakcji
dołącz do dyskusji

2020 nie odpuszcza, w szczególności branży fotograficznej.

Nie dość, że rynek sprzętu fotograficznego spada rok do roku w dwucyfrowym tempie to jeszcze mamy pandemię koronawirusa, która mocno ograniczyła nie tylko sprzedaż sprzętu, ale i jego produkcję. I chociaż ostatni raport CIPA za październik wskazuje, że rynek praktycznie wrócił do przewidywanej normy, to spaliła się fabryka, która dostarczała ważne części do nowych aparatów. Dodam tylko, że ta norma to i tak kilkunastoprocentowy spadek rok do roku, a zatem stwierdzenie pewnego portalu fotograficznego, że „rynek fotograficzny podnosi się z kryzysu” to spore nadużycie. 

Czekasz na wymarzony aparat? To zapewne jeszcze poczekasz

Osoby, które w ostatnim czasie próbowały kupić najnowsze aparaty, jak Canon EOS R6, R5, Sony A7S III czy najnowsze Nikony Z6 II i Z7 II wiedzą, jak ciężko jest dostać ten sprzęt. Dwa ostatnie modele oficjalnie będą dostępne dopiero w styczniu. Canon EOS R6, który miał swoją premierę w lipcu, jest dzisiaj niedostępny w żadnych renomowanym sklepie w Polsce. Jeśli gdzieś znajdziecie pojedynczą sztukę to pewnie sprowadzoną gdzieś z Niemiec przez nieoficjalnego sprzedawcę tej marki.

W niektórych sklepach są nawet listy oczekujących. Osób, które już wpłaciły po kilkanaście tysięcy złotych, aby szybciej otrzymać swój wymarzony sprzęt, bo najbliższa dostawa może nie pokryć wszystkich zamówień. Pamiętajmy, że mówimy o sprzęcie za ponad 12 tys. zł, w środku pandemii, podczas gdy cała branża mocno krwawi. Coś tu ewidentnie nie gra.

Canon EOS R6

Opóźnienia są niestety także codziennością w innych branżach. Niedawno Marcin opisywał, jak ponad miesiąc czekał na zapłaconego już iMaca za ponad 10 tys. zł. Teściowa kupiła nowego iPada bezpośrednio na stronie Apple'a i ma go otrzymać... w styczniu. O kłopotach z dostępnością nowych Playstation 5 też już pewnie słyszeliście. W wielu sklepach można obecnie spotkać się z dopiskiem „Wydłużony czas dostawy” albo „Produkt za życzenie”. 

Wygląda na to, że przynajmniej w branży foto, wiemy, jaki może być powód tych opóźnień. Wiemy też, że ta sytuacja chyba szybko się nie poprawi.

Spłonęła fabryka produkująca elementy aparatów

Według doniesień różnych mediów, 20 października wybuchł wielki pożar w fabryce Asahi Kasei Microsystems (AKM) w Nobeoka City w Japonii. Ugaszenie ognia zajęło aż 3 dni. W tym czasie fabryka została mocno zniszczona. Spaliła się część konstrukcji budynku, zawaliły się fragmenty dachu oraz ścian. Według doniesień z Japonii, w trakcie trwania pożaru z budynku wydobywa się chemiczny zapach. Na szczęście nikomu nic się nie stało, a z budynku udało się ewakuować około 400 pracowników. Obecnie cała fabryka jest wyłączona z użytku, a jej przywrócenie  do normalnej funkcjonalności ma zająć co najmniej 6 miesięcy, a być może nawet rok. 

Co ma wspólnego jakaś fabryka w Japonii z dostępnością sprzętu foto w Polsce? Wbrew pozorom całkiem sporo. I taka zależność jest widoczna już nie pierwszy raz, ale o tym za chwilę.  

Wspomniana fabryka zajmuje się produkcją półprzewodników oraz m.in. przetworników sygnału cyfrowego na analogowy (ADC). Takie konwertery to układy, które przekształcają sygnał analogowy, taki jak dźwięk odbierany przez mikrofon lub światło wpadające do aparatu cyfrowego, na sygnał cyfrowy. Są to zatem istotne elementy każdego współczesnego aparatu. 

Według doniesień mediów AKM Noboeka ma dostarczać części do takich firm jak Canon, Nikon oraz Sony. Jak podaje Inside Imaging, a za nim wiele innych mediów, braki w dostawach tych elementów miały wpłynąć na opóźnienia w dostawach sprzętu foto.

Braki są podobno tak duże, że wspomniane firmy miały nawet ograniczyć swoje promocje na Black Friday. Trudno ocenić czy to prawda, ale trzeba przyznać, że w tym roku, promocje w branży foto w większości wypadków były zauważalnie słabsze niż rok temu. Wielu producentów i dystrybutorów przyznaje nieoficjalnie, że najbliższe dostawy są spodziewane dopiero w styczniu.

Fabryka Canona w Miyazaki w Japonii była zamknięta w marcu, fot. miyazaki.canon

Warto dodać, że to nie pierwszy raz, kiedy wiele branż cierpi wskutek odcięcia dostaw części do swoich produktów. W marcu płonęła fabryka Samsunga, ale dosyć szybko udało się ją ugasić. Pisałem także o przerwach w pracy fabryk firmy Canon. W 2016 roku ze względu na trzęsienie ziemi w Kumamoto w Japonii zamknięto fabrykę Sony, która produkuje matryce do aparatów. Spowodowało to opóźnienia w dostawach aparatów między innymi marki Nikon. Nieoficjalnie mówiło się także, że był to powód przełożenia kilku premier. 

Nie tylko branża foto ucierpi

Pożar fabryki AKM powinien mieć także duży wpływ na branżę audio. Producenci sprzętu audio na całym świecie stoją obecnie w obliczu przewidywanych niedoborów kluczowych układów DAC (przetwornik cyfrowo-analogowy) i ADC (przetwornik analogowo-cyfrowy) stosowanych w ich produktach. Najlepsze marki audio takie jak Denon, Marantz, Anthem, Onkyo i Tascam używają przetworników CA AKM w swoich produktach.

Jak podaje serwis semimedia.com, niedobór komponentów AKM spowodował gwałtowny wzrost cen w związku z outsourcingiem produkcji. Informatorzy z branży mieli stwierdzić, że ciężko będzie w najbliższym czasie nadrobić braki, co może przerodzić się w największy problem w zaopatrzeniu branży audio na przestrzeni ostatnich lat. 

Możemy spodziewać się podwyżek cen aparatów i sprzętu audio

Kiedy połączymy braki dostaw z fabryki AKM, wraz z przerwami dostaw spowodowanymi pandemią koronawirus, dużymi podwyżkami opłat za transport lotniczy i morski to logiczny wydaje się wniosek, że prawdopodobnie będziemy świadkami wzrost cen aparatów fotograficznych, a także innych wysokiej klasy urządzeń elektroniki użytkowej wykorzystującej komponenty audio, jak telewizory i soundbary. 

.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst