RTV  /  Lokowanie produktu

Lepiej już się chyba nie da. Kino domowe Samsung Q950T

Picture of the author

Samsung już od długiego czasu reprezentuje bardzo wysoki poziom w dziedzinie soundbarów i zestawów audio do filmów, gier i seriali. Soundbar Q950T to jeszcze wyższy poziom – zarówno pod względem brzmienia, jak i software’u.

Na rynku producentów audio do telewizorów i projektorów mam dwóch ulubionych producentów, którzy bardzo rzadko mnie rozczarowują. Obaj na literę S. Nie umiem wskazać faworyta, za to z Samsungiem jestem związany ciut bliżej. Od długiego czasu w kwestii domowego nagłośnienia jestem lojalnym klientem – a moje koreańskie kino domowe 5.1.4 służy mi dzielnie, wiernie i niezmiennie bardzo satysfakcjonująco.

Żyjemy jednak w zabawnych czasach, w których nawet sprzęt audio potrafi się zestarzeć. Oczywiście to nie oznacza, że się zużywa lub brzmi z czasem jakoś gorzej. Mój sztandarowy model Samsunga jednak jest już dość leciwy. Nie obsługuje nowszych formatów dźwięku DTS oraz – co doskwiera mi szczególnie – nie umie podać dalej (pass-through) do telewizora sygnału w Dolby Vision, przez co muszę kombinować.

Nie ukrywam więc, że do testów odległego następcy podszedłem z ciut większym zainteresowaniem niż zwykle. Spodziewałem się świetnych rezultatów i takie otrzymałem. Ale, jak to mówią, diabeł tkwi w szczegółach.

Po wyjęciu z pudełka soundbar Q950T prezentuje się skromnie, ale elegancko – czyli tak jak lubię. Jakość wykonania jest fantastyczna, podobnie jak jakość materiałów wykończeniowych. Jeśli mógłbym coś poprawić wizualnie, to właściwie tylko przyciski znajdujące się na grajbelce. Są ciemnego koloru, przez co ciut trudniej je zauważyć. Nie jestem też wielkim fanem przesunięcia wyświetlacza na górę obudowy – dzięki temu nie rozprasza nas podczas filmu, ale też z tegoż powodu trzeba wstać z kanapy, by zobaczyć jaką informację prezentuje. To jednak wyłącznie kwestia gustu i preferencji.

Satelity i soundbar są oczywiście bezprzewodowe. To znaczy że wymagają tylko podłączenia do zasilania i nie trzeba ich łączyć kablami z jednostką centralną.

Trochę soundbar, trochę kino domowe. Poznajcie Samsunga Q950T.

Samsung dla uproszczenia sprzedaje Q950T jako soundbar, ale to nie do końca prawda – na szczęście dla konsumenta. W pudełku poza samą grajbelką znajdziemy fizyczne satelity, a więc nie ma tu żadnej emulacji dźwięku przestrzennego, a fizyczne źródła dźwięku. Pasuje więc jak najbardziej do definicji kina domowego.

Soundbar Q950T to system audio 9.1.4. To oznacza, że oferuje w sumie 9 źródeł dźwięku wokół słuchacza, jeden głośnik basowy i cztery źródła dźwięku w przestrzeni pionowej. Nie jest to jednak zestaw klasy ultrapremium dla najbardziej wymagających i najzamożniejszych audiofilów – zamiast podwieszanych głośników pod sufit Samsung Q950T emituje dźwięk w górę, by ten odbijając się od sufitu zapewniał nam wrażenia pełnego dźwięku sferycznego.

Soundbar Samsung Q950T obsługuje też wszystkie istotne formaty dźwięku – co wcale nie jest takie oczywiste, nawet w sztandarowych modelach. A zatem możemy liczyć na eARC (obsługa wszystkich formatów dźwięku bez konieczności stosowania pass-through), Dolby Vision i HDR10+ (do wspomnianego pass-through), Dolby Atmos i DTS:X. Pod warunkiem oczywiście, że oglądamy zgodne z tymi formatami treści i że nasz telewizor te formaty obsługuje.

Oprócz tego możemy liczyć na obsługę dźwięku w rozdzielczości 24-bitowej przy 192 kHz z łączną mocą 546 W. Dodatkowo, soundbar jest zgodny ze stosowaną w telewizorach Samsunga funkcją Q-Symphony oraz telefonach Samsunga Funkcją Dotknij i Odtwórz. Pierwsza pozwala na wspólną pracę głośników soundbara Q950T i wbudowanych systemów audio w telewizorów takich jak QLED Q950T czy Q800T, ale też modelami 4K (Q80, Q95T). Druga umożliwia przełączenie źródła dźwięku z telefonu na soundbar przez dotknięcie go telefonem. Zestaw jest oczywiście też zgodny z Samsung SmartThings.

Jest więc świetnie… ale nie idealnie. Jak wspominałem, diabeł tkwi w szczegółach. Trzymajmy mocno kciuki, by w jednej z przyszłych aktualizacji oprogramowania układowego soundbaru Q950T pojawiła się obsługa Chromecasta i AirPlay. Ale nawet i bez tego Samsung zdecydowanie znajduje się w czołówce obsługiwanych technologii. Przynajmniej w przypadku modelu Q950T.

Całość wyposażenia uzupełniają dwa wejścia HDMI, wyjście HDMI, wejście optyczne, Wi-Fi i Bluetooth.

Czas na najważniejsze. Dźwięk. Soundbar Q950T nie tylko trzyma poziom poprzedników, ale jest wręcz jeszcze lepszy.

W samym soundbarze znajdziemy trzy głośniki frontowe, po jednym z lewej i prawej strony, dwóch bocznych i dwóch skierowanych ku górze do realizacji formatów Dolby Atmos i DTS:X. Pozostałe dwa atmosowe głośniki znajdziemy w satelitach. Jest więc tego trochę. Ale czy to nam się przyda? Wszak treści w Dolby Atmos jest… sporo, ale bez przesady. Treści w DTS:X na razie bardzo mało.

Z pomocą przychodzi oprogramowanie. Subiektywnie, jako wariat-purysta, nie jestem fanem. Muszę jednak sprawiedliwie zaznaczyć, że różne tryby upmixu dźwiękowych kanałów działają w Q950T znakomicie. Czy to tryb Surround, czy Gry Pro czy Adaptacyjnego Dźwięku – każdy uprzestrzennia dźwięk na ciut innych zasadach – iluzja brzmi bardzo, bardzo wiarygodnie. Oczywiście możemy też słuchać jak ja, czyli w trybie Standard, gdzie kanały są wiernie odtwarzane z materiału źródłowego.

Większość testów przeprowadzałem jednak w trybie Standard. Gier, filmów i seriali z obsługą Dolby Atmos i DTS:X w mojej bibliotece nie brakuje. Że nie wspomnę o specjalnie przygotowanym materiale na Blu-ray zaprojektowanym właśnie pod testowanie precyzji dźwięku przestrzennego, jego klarowności i siły.

Powiem tyle: wow.

Brakuje mi skali porównawczej do zestawów audio dla entuzjastów, których wartość liczona jest w kwotach pięcio- i sześciocyfrowych. To jednak bez wątpienia najlepiej brzmiący soundbar z fizycznymi satelitami na rynku. Lub jeden z najlepszych, bo na tej topowej półce różnice są już symboliczne i nieco też zależą od słuchu i preferencji samego odbiorcy.

W kwestii precyzji pozycjonowania dźwięku przestrzennego soundbar Q950T w zasadzie nie ma sobie równych. Zrobiłem nawet mały domowy eksperyment i poprosiłem moją partnerkę, by ta nie patrząc na mobilną aplikację czy ekran telewizora wskazywała z której strony dochodzi dźwięk. Niezależnie od próbki – czystej czy zanieczyszczonej dźwiękami tła – jej wskazania zawsze były zgodne z zamierzeniami twórcy treści.

Soundbar Samsung Q950T nie ma też żadnego problemu z wypełnieniem dźwiękiem całego salonu. Od wysokich tonów, przez średnie, aż po najniższe – nic nie ginie, wszystko jest klarowne i pięknie wyeksponowane. Zestaw przeszedł śpiewająco nawet test w formie filmów Tron: Dziedzictwo i Blade Runner 2049 w wersjach na Blu-ray.

W filmach tych przestrzeń dźwiękowa jest bardzo szeroka, szczególnie w tym pierwszym. W scenie (może ktoś kojarzy) gdzie główny bohater trafia do wirtualnego świata dominują zarówno bardzo niskie, buczące wręcz tony (dźwięk pojazdów), ale też pojawia się muzyka w średnich i wysokich tonach i dialogi. Istotna część konsumenckich zestawów audio nie wytrzymuje takiej kanonady, tłumiąc część sceny. Ale nie Q950T.

Jedyne, w czym ten zestaw mógłby być ciut lepszy, to słuchanie muzyki. Nie spotkałem jeszcze żadnego soundbara zapewniającego równie przyjemny odsłuch, co tradycyjne kolumny – produkt Samsunga nie jest tu wyjątkiem. Tym niemniej choć nie jest idealnie – soundbar Q950T niezależnie od trybu upiera się na podbijanie niskich tonów – to jest lepiej niż dobrze.

Samsung Q950T to produkt absolutnie wzorcowy.

Do absolutnego ideału zabrakło mi obsługi Chromecasta i AirPlay. Subiektywnie mi to zupełnie nie przeszkadza, bo nie korzystam z żadnego z powyższych. Dla niektórych może to być jednak pewne rozczarowanie. Bardzo mnie też cieszy pełna obsługa wszystkich formatów Dolby – zarówno dźwięku, jak i sygnału wizyjnego podawanego dalej do telewizora.

Przede wszystkim cieszy jednak jak potężny i dobry jest to sprzęt. Czy to do gier wideo, czy to do treści na VOD lub Blu-ray, trudno znaleźć na rynku coś lepszego. Waham się przed nazwaniem Q950T najlepszym soundbarem bądź kinem domowym na rynku. Nie słyszałem wszystkich, na dodatek część oceny zależy od gustu względem brzmienia.

Nie waham się jednak zarekomendować zakupu – choć wiąże się z wydatkiem w kwocie około 4,3 tys. zł. To sprzęt absolutnie genialny i najwyższa poprzeczka na rynku konsumenckich soundbarów i kin domowych. Lepiej da się już prawdopodobnie tylko za nieporównywalnie większe pieniądze w kategorii sprzętów audiofilskich. Jeszcze kilkanaście lat temu wyśmiałbym kogokolwiek, kto by sugerował, że Samsung będzie jedną z topowych firm oferujących nagłośnienie do telewizorów i projektorów. To niesamowite jak szybko Koreańczycy zbudowali swoje kompetencje w tym segmencie.

* Artykuł powstał we współpracy z Samsung

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst