Foto  /  Artykuł

Canon wymyślił kamerę do vlogowania na nowo. Ma wymienne obiektywy i wbudowany gimbal

Picture of the author

Wyglądem przypomina kamery DJI Pocket, ale ma wymienne obiektywy i znacznie lepszą jakość. Canon chce wymyślić kamerę do vlogowania na nowo, ale ile w tym sensu?

Dział badawczo-rozwojowy Canona nie próżnuje. Zaledwie kilka dni temu słyszeliśmy o nowym pomyśle by zastąpić przycisk migawki panelem dotykowym. Teraz inżynierowie Canona opatentowali nowe rozwiązanie, którym jest zupełnie niecodzienna kamera do vlogowania. Ma wymienne obiektywy i wbudowany gimbal, a mimo to wygląda na poręczny i niewieki sprzęt.

Gimbal i wymienne obiektywy w poręcznym wydaniu, czyli nowy pomysł Canona na aparat do vlogowania.

Nowy patent Canona opisuje sprzęt wyglądający niczym rozbudowana wersja DJI Pocket. Dla przypomnienia, DJI Pocket 2 to kieszonkowa kamerka o nietypowym kształcie. W rękojeści mieści się akumulator, dotykowy ekranik i kilka podstawowych przycisków do obsługi, a nad nią mamy niewielki (ale trójosiowy) gimbal z osadzoną na stałe całkiem niezłą kamerką 4K.

Canon wymyślił sposób, jak do takiej konstrukcji przenieść jakość znaną z bezlusterkowców czy lustrzanek. Nowy patent opisuje urządzenie wyglądające jak niewielki gimbal, na szczycie którego znajdzie się wbudowane serce aparatu, czyli moduł z matrycą. Sprzęt będzie miał również bagnet pozwalający na wymianę obiektywów.

Co ciekawe, ekran znajduje się na rękojeści i wygląda na to, że ma standardowy rozmiar znany z wielu innych aparatów.

Nowa kamera wygląda przedziwnie, ale wydaje się być bardzo ergonomiczna. Zastanawia mnie kwestia gimbala, bo z rysunków technicznych wynika, że będzie to uproszczony system stabilizacji, który raczej nie będzie działał w trzech osiach. Boczne mocowania są raczej za małe, by zmieściły się w nich silniki. Poza tym mógłby się pojawić problem z wyważeniem po podłączeniu większych obiektywów. Wygląda na to, że całość będzie miała jakąś formę uproszczonej stabilizacji, poziomującej obiektyw.

Podobnych pomysłów na rynku wideo jest coraz więcej, ale mam wrażenie, że jest to ślepa uliczka w rozwoju kamer.

Wielu producentów w ostatnich latach stara się stworzyć kamerę „dla vlogerów”. Nic w tym dziwnego, bo z jednej strony profesjonalne vlogowanie staje się bardzo dochodowym zajęciem, a z drugiej, nawet w zupełnie amatorsko-prywatnych zastosowaniach nagrywamy dziś dużo więcej niż kiedyś. W pewnym momencie do rodzinnych fotek dołączyły też filmy, a będzie ich coraz więcej.

DJI pokazuje więc kolejne generacje Osmo Pocket. Sony eksperymentuje z różnymi formami, on najbardziej miniaturowych kamerek RX0, poprzez ZV-1, czyli kompakt stworzony z myślą o vlogerach, aż po topowe aparaty filmujące (A7S III), w których producent po wielu latach ugiął się i dodał odchylany ekran pozwalający na nagrywanie samego siebie z ręki. Do tego cała czołówka - Canon, Sony, Nikon, Panasonic - bardzo mocno rozwija systemy autofocusu, dzięki którym kamera w ujęciu vlogowym śledzi w czasie rzeczywistym twarz i utrzymuje na niej ostrość.

Zastanawia mnie tylko jak duża grupa osób jest w stanie kupić kamerę nastawioną tylko na vlogowanie, a przecież taką konstrukcją jest DJI Pocket oraz aparat z patentu Canona. Obserwuję rynek foto-wideo od lat i widzę, że zawsze największe sukcesy odnoszą sprzęty, które są najbardziej uniwersalne. Widać to zwłaszczaw w ostatnich latach, gdzie największymi hitami rynkowymi są bezlusterkowce, które potrafią nie tylko nagrać dobre wideo, ale też zrobić bardzo dobre zdjęcia.

Dodatkowo historia pokazuje, że modułowe konstrukcje o niecodziennym kształcie nie sprawdzają się na rynku najlepiej. Mam tu na myśli głośny przykład aparatów Sony QX, które można uznać za minimalistyczne podejście do aparatu. Za tym minimalizmem nie szła jednak użyteczność. Pomysł po krótkim czasie został porzucony.

Dobry aparat do YouTube’a wcale nie musi być dziwny.

Najwięksi światowi youtuberzy z reguły nie idą na kompromisy i nagrywają topowymi bezlusterkowcami. Jakość jest świetna, ale produkcja - wbrew pozorom - jest wymagająca.

Wśród popularnych w Polsce vlogerów i vlogerek widać, że najpopularniejszym rozwiązaniem jest aparat kompaktowy. Ma to sens, bo taki sprzęt ma wiele zalet ponad zwykłym smartfonem, a pamiętajmy, że w dzisiejszych czasach głównym konkurentem aparatów tego typu są właśnie smartfony. A konkretnie: przednie kamerki smartfonów, które na szczęście producentów aparatów, nadal są kiepskie.

Kompakty pozostają małe i lekkie, oferując przy tym lepszą jakość wideo, całkiem niezłą stabilizację, możliwość łatwego podłączenia mikrofonu, no i do tego kluczową cechę, czyli odchylany ekran, na którym mamy podgląd samych siebie.

Dlatego nie ma potrzeby wymyślać koła na nowo i tworzyć do zera dziwnych, bardzo wyspecjalizowanych konstrukcji przeznaczonych dla wąskiego grona odbiorców. Jeśli vlogowanie, to z aparatem o klasycznej formie, który dodatkowo pozwoli zrobić dobre zdjęcia.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst