REKLAMA
  1. Spider's Web
  2. Technologie
  3. Sprzęt

Jest tak piękny, że nie mogłem się na niego napatrzyć. Asus ZenBook Flip S - recenzja

Miałem ten sprzęt na biurku 10 dni i nie mogłem się napatrzyć. Asus ZenBook Flip S nie jest sprzętem bez wad, ale uroku nie można mu odmówić.

15.12.2020
9:10
Jest piękny. Asus ZenBook Flip S - recenzja
REKLAMA

Jedyne, co nie jest ładne w nowym komputerze przenośnym Asusa to jego pełna nazwa. ZenBook Flip S UX371EA - mało sexy. Jeśli jednak będziemy się trzymać samego „ZenBook Flip S”, robi się ładnie, podobnie jak ładny jest sam komputer.

REKLAMA

Asus ZenBook Flip S jest niemożliwie wręcz smukły i lekki, a przy tym nadspodziewanie solidny. Zwykle komputery, które mierzą 13,9 mm i 1,2 kg masy sprawiają wrażenie dość delikatnych, ale tutaj mamy do czynienia z naprawdę solidną maszyną, która do tego pięknie się prezentuje - obudowa jest czarna, ale szlifowane krawędzie i akcenty mają kolor bursztynu czy też miedzi, co nadaje całości luksusowego sznytu.

 class="wp-image-1523717"

Aby nie uszkodzić eleganckiej obudowy, do zestawu dołączony jest pokrowiec ochronny. W laptopach Asusa tej klasy jest to standard i szkoda, że inni producenci nie idą tą drogą, bo to bardzo przydatny dodatek.

Pomimo bardzo smukłej obudowy nie zabrakło tu relatywnie bogatego zestawu portów. Mamy dwa super-szybkie złącza Thunderbolt 4, złącze USB-A 3.2 Gen 1. oraz pełnowymiarowy port HDMI. Wprawne oko zauważy, że - podobnie jak w Asusie ZenBook 14 2020 - brakuje tu gniazda słuchawkowego.

 class="wp-image-1523711"

Nie jest to jednak żaden problem, bo po pierwsze nabywcy sprzętu tej klasy i tak od dawna korzystają ze słuchawek Bluetooth, a po drugie - w zestawie znajdziemy adapter USB-C - jack 3,5 mm z wbudowanym przetwornikiem Hi-Res Audio, którego jakość transmisji audio rozkłada na łopatki większość gniazd analogowych w laptopach. W zestawie z laptopem znalazło się też miejsce dla przejściówki USB-A - Ethernet, na wypadek gdyby trzeba było podłączyć komputer kablem.

 class="wp-image-1523714"

Ekran jest nie mniej piękny od obudowy.

Od początku tego tekstu ani razu nie nazwałem jeszcze ZenBooka Flip S „laptopem” i nie bez powodu - to nie jest laptop, lecz hybryda. W każdej chwili możemy obrócić ekran o 360 stopni i korzystać z nowego Asusa jako tabletu. Ekran jest dotykowy, obsługuje rysik Asus Pen (oczywiście dołączony do zestawu) i… cóż, zapiera dech w piersiach.

13,3-calowy wyświetlacz jest panelem OLED o rozdzielczości 4K, pokrywającym 100 proc. przestrzeni barw DCI-P3. Kolory, kontrast i kąty widzenia są tu na absolutnie najwyższym poziomie, a rozdzielczość wręcz za duża do laptopa tego formatu. Gęstość pikseli jest jednak fenomenalna - nie ma szansy dojrzeć pojedynczego piksela na ekranie. Dostępny jest też wariant z matrycą IPS o rozdzielczości Full HD, ale gorąco zachęcam do spojrzenia na wariant OLED. Tak pięknego ekranu nie da się odzobaczyć.

 class="wp-image-1523723"

Nad wyświetlaczem znajdziemy zaś kamerę IR do odblokowywania komputera skanem twarzy i nie ma tu nic więcej do dodania: działa rewelacyjnie jako zabezpieczenie biometryczne, i oferuje przyzwoitą jakość podczas wideorozmów.

Gdybym miał się do czegoś przyczepić, to tylko do tego, że ekran nieco za bardzo odbija światło - chciałbym, żeby producenci laptopów z Windowsem stosowali lepszej jakości powłoki antyrefleksyjne, zwłaszcza w tych sprzętach, które są projektowane z myślą o pracy poza biurem.

Szkoda też, że Asus uparcie trzyma się klasycznych proporcji ekranu 16:9, które przeciętnie spisują się w pracy biurowej. Coraz więcej konkurentów decyduje się na ekrany o proporcjach 16:10 lub nawet 3:2 i chciałbym, żeby Asus w końcu poszedł tą drogą, zwłaszcza że przy tak pięknym ekranie gruba ramka pod nim prezentuje się z lekka… nienowocześnie.

 class="wp-image-1523702"

Skoro już narzekam, to muszę powiedzieć kilka słów o tym, co pod ekranem - o klawiaturze. Mam z nią ten sam problem, co w nowym ZenBooku 14 - jest lekko przesunięta w lewo, więc każde położenie na niej dłoni to walka z pamięcią mięśniową nabytą na innych klawiaturach.

Założenie jest jak najbardziej słuszne - Asus w ten sposób zmieścić po prawej stronie rządek klawiszy funkcyjnych i mógł powiększyć rozmiar klawiszy, rozciągając klawiaturę od krawędzi do krawędzi. W praktyce jednak ten układ wymaga przyzwyczajenia.

 class="wp-image-1523705"

Nie mogę za to narzekać na gładzik, który spisuje się fantastycznie jako płytka dotykowa, ale pełni też rolę bloku numerycznego. Co ciekawe, po raz pierwszy możemy korzystać jednocześnie z bloku numerycznego i funkcji gładzika, przesuwając płynnie palcem bo wirtualnych cyferkach. W tym trybie trudno jednak korzystać z gestów Windows Precision, więc jeśli chcemy czerpać pełnię wynikających z nich korzyści, NumberPad trzeba wyłączyć.

Na wydajność Asusa ZenBook Flip S nikt nie będzie narzekał.

ZenBook Flip S jest pierwszym komputerem Asusa dostępnym w Polsce, który otrzymał certyfikat Intel EVO. Oznacza to, że pracuje on pod kontrolą najnowszej generacji procesorów Intela, oferuje grafikę Intel Iris X i bardzo dobry czas pracy.

Mój egzemplarz wyposażony był w procesor Intel Core i7-1165G7, 16 GB RAM-u LPDDR4x 4266 MHz i 1024 GB miejsca na dane. Przez 90 proc. czasu ta konfiguracja była więcej niż wystarczająca do wszystkich zastosowań, do których maszyna pokroju ZenBooka Flip S jest przeznaczona. W pracy biurowej oraz lekkiej obróbce zdjęć czy grafiki nie ma najmniejszego problemu z wydajnością czy kulturą pracy. Komputer ani na chwilę nie zwalnia, a wiatraki nigdy się nie włączają.

 class="wp-image-1523720"

Dopiero gdy przychodzi do naprawdę intensywnych zadań, zaczynamy słyszeć wentylatory, a komputer odczuwalnie zwalnia na skutek thermal throttlingu. Taka sytuacja zdarzyła mi się jednak tylko dwa razy: raz podczas eksportu 120 plików RAW 42 Mpix w Lighroomie Classic i podczas próby montażu wideo 4K w DaVinci Resolve. Niestety, co do tego ostatniego, niewiele się zmieniło w świecie Windowsa 10 - ultrabooki nadal się do tego nie nadają, chyba że skorzystamy z plików proxy.

Komputery z certyfikatem Intel EVO muszą zapewniać minimum 8 godzin czasu pracy z dala od gniazdka. Jak jest w przypadku Asusa ZenBook Flip S?

 class="wp-image-1523726"

Producent obiecuje do 15 godzin czasu pracy, ale dotyczy to wersji z ekranem Full HD. Tym niemniej mój testowy egzemplarz zaskoczył mnie ogromnie. Dotychczas wszystkie komputery ultrabooki z ekranem 4K, jakie testowałem, wytrzymywały góra 6-7 godzin na jednym ładowaniu i to przy delikatnym traktowaniu. ZenBook Flip S, pomimo ekranu OLED 4K, regularnie wytrzymywał blisko 9 godzin i - co nie mniej istotne - nie gubił energii w trybie czuwania.

Cieszy też fakt, że w zestawie z urządzeniem znajdziemy jednoczęściową, niewielką ładowarkę USB-C o mocy 65W, którą możemy ładować nie tylko laptop, ale też akcesoria czy telefon. Mam nadzieję, że w 2020 r. ostatecznie pożegnamy małe laptopy sprzedawane w zestawie z nieporęcznymi, dwuczęściowymi ładowarkami.

Kilka pomniejszych zalet, kilka pomniejszych wad.

Jest kilka drobiazgów, które bardzo uprzyjemniły mój czas z tym urządzeniem i kilka takich, które strasznie irytowały.

Na pewno muszę pochwalić ZenBooka Flip S za nowoczesne standardy łączności bezprzewodowej, Wi-Fi 6 (802.11ax) oraz Bluetooth 5.0. Nawet w połączeniu z routerem AC łączność sieciowa była zauważalnie szybsza niż na innych laptopach, które mam pod ręką.

Gdy już przywykłem do nietypowego układu klawiatury, musiałem też docenić jej świetny skok i delikatne, jasne podświetlenie. Bardzo doceniam też solidność zawiasów w trybie hybrydowym - czuć, że stawiają należyty opór i nie powinny wyrobić się w ciągu kilku miesięcy od zakupu.

 class="wp-image-1523708"

Z pomniejszych minusów na pewno muszę wytknąć bardzo przeciętne głośniki, które nijak się mają do ślicznego ekranu. Grają dobrze tylko i wyłącznie wtedy, gdy komputer stoi na twardej powierzchni, od której dźwięk może się odbić. Gdy korzystamy z ZenBooka Flip S na kolanach lub w trybie tabletu, głośniki są przytłumione, grają cienko i niewyraźnie.

Nieco irytujący okazał się też przycisk uruchamiania, który z powodu „hybrydowości” urządzenia umieszczono na bocznej krawędzi. Komputer jest tak smukły, że trudno trafić w przycisk całym palcem, a pamięć mięśniowa i tak ustawicznie kierowała moją dłoń w kierunku rzędu klawiszy funkcyjnych, by dopiero po chwili przypomnieć sobie, że odpowiedni guzik jest na prawym boku.

Asus ZenBook Flip S to niepospolity sprzęt.

 class="wp-image-1523729"

Nowa hybryda Asusa naprawdę może się podobać. Jest piękna, wydajna, długo pracuje na jednym ładowaniu, a sam ekran sprawia, że pracuje się na niej jakoś przyjemniej niż na innych komputerach.

REKLAMA

Niemniej jednak jest to sprzęt bez dwóch zdań kierowany do ludzi biznesu. Do menedżerów i menedżerek, które potrzebują mobilnego komputera, który jednocześnie będzie świetnie wyglądał i pozwoli na wygodną pracę poza biurem.

Widać to zresztą po cenie. 7699 zł nie jest może powalającą kwotą jak za komputer o takiej konfiguracji i urodzie, ale też znajduje się znacząco powyżej możliwości przeciętnego Kowalskiego. ZenBook Flip S to bez dwóch zdań eleganckie, luksusowe urządzenie dla zamożnych, którzy chcą mieć w swojej aktówce coś nietuzinkowego.

REKLAMA
Najnowsze
Zobacz komentarze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA