Kosmos  / News

Radioteleskop z Bonda popada w ruinę. Na naprawę Arecibo nie pozostało zbyt dużo czasu

161 interakcji
dołącz do dyskusji

Sytuacja radioteleskopu w Arecibo jest coraz poważniejsza. W ubiegłym tygodniu zerwała się kolejna lina podtrzymująca konstrukcję wiszącą nad potężną czaszą. Teraz każda z pozostałych lin musi utrzymać jeszcze większe naprężenia.

305-metrowa czasza radioteleskopu w Arecibo w Portoryko jest już elementem popkultury. To tam odbywała się jedna z potyczek Jamesa Bonda uwieczniona w filmie Golden Eye. To także stamtąd w 1974 roku wysłano w przestrzeń kosmiczną wiadomość skierowaną do innych cywilizacji, które mogłyby poszukiwać innych cywilizacji we wszechświecie. Aleksander Wolszczan za jego pomocą odkrył pierwszą planetę pozasłoneczną dowodząc, że Układ Słoneczny nie jest niczym wyjątkowym, a większość gwiazd w naszej galaktyce także posiada własne planety.

Z uwagi na fakt, że cała czasza umieszczona w naturalnej niecce pozostaje nieruchoma, do kierowania radioteleskopu na interesujący obszar nieba wykorzystywany jest mobilny odbiornik wiszący bezpośrednio nad czaszą. Cała konstrukcja odbiornika o masie 900 ton zawieszona jest na wysokości 150 metrów nad nią za pomocą 18 lin przyczepionych do trzech słupów.

Pierwszy kabel zerwany

10 sierpnia 2020 r. doszło do zerwania jednej z lin podtrzymujących odbiornik. Opadający kabel dokonał znaczących zniszczeń w  czaszy radioteleskopu oraz w samej kopule. Wkrótce po awarii badacze dokonali analizy sytuacji, uznając, że pozostałe 17 lin wytrzyma naprężenia i rozpoczęli przygotowania do naprawy radioteleskopu.

Lina zerwana w sierpniu 2020 r.

Drugi kabel zerwany

W ubiegłym tygodniu doszło jednak do zerwania kolejnego kabla, który miał wytrzymać nawet 544 tony. Obciążenie, jakiemu był poddany to jednak zaledwie 283 tony. Także i tym razem doszło do uszkodzenia nowych sektorów czaszy radioteleskopu oraz uszkodzeń samego odbiornika.

Czy uda się naprawić teleskop na czas?

W grudniu do Arecibo mają dotrzeć nowe kable, które mają zastąpić te zerwane. Badacze i inżynierowie obawiają się jednak czy obecna konstrukcja wytrzyma do tego czasu. Po zerwaniu obu kabli każdy z pozostałych musi wytrzymać dodatkowe obciążenie. Jeżeli w najbliższych tygodniach dojdzie do zerwania jeszcze jednego czy dwóch kabli, pozostałe mogą się poddać i cała konstrukcja opadnie na czaszę radioteleskopu grzebiąc go całkowicie.

Sytuacja nie wygląda dobrze, bowiem załogi serwisowe dostrzegły już pęknięcia w dwóch z pozostałych kabli głównych. Pozostaje trzymać kciuki za to, że uda się naprawić teleskop, zanim spotka go zagłada.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst