Tech  / Lokowanie produktu

Prawdziwe wejście smoka. vivo X51 5G - pierwsze wrażenia

170 interakcji
dołącz do dyskusji

To nie tylko debiut roku. To zaskoczenie roku. Po weekendzie z vivo X51 5G nie mogę wyjść z podziwu, jak stabilnie vivo stawia pierwszy krok na polskim rynku.

O marce vivo aż do teraz mogliśmy co najwyżej czytać w zagranicznych branżowych mediach. Dziś jeden z największych producentów smartfonów na świecie oficjalnie rozpoczyna swą działalność w Polsce.

Pierwszym modelem, który trafi na polski rynek, będzie vivo X51 5G. Mam przyjemność bawić się nim od kilku dni i nie bez powodu używam tu słowa „przyjemność”.

vivo X51 5G robi fenomenalne pierwsze wrażenie.

Przede wszystkim vivo x51 5G wygląda prześlicznie. Wszystkie krawędzie są nieco zakrzywione, ale nie na tyle, by nastręczać problemu w codziennym użytkowaniu, dostatecznie za to, by robić świetne wrażenie wizualne.

Już po wzięciu telefonu do ręki czuć, że mamy do czynienia ze sprzętem wysokiej klasy. Wykonane z matowego szkła plecki są niesłychanie przyjemne w dotyku, a w połączeniu z aluminiową ramką całość sprawia bardzo solidne wrażenie. Warto też dodać, że matowe szkło nie zbiera odcisków palców z taką intensywnością jak większość smartfonów, przez co zachowuje elegancki wygląd nie tylko przez pierwsze 30 sekund po wyjęciu z pudełka.

Stalowoszare plecki rozprasza jedynie wyspa aparatów, która już na pierwszy rzut oka zdradza, że w kwestii optyki dzieje się tam naprawdę wiele. Ale o tym za chwilę.

Jak na tak duży smartfon (158,45 x 72,8 x 8,04 mm) vivo x51 5G jest zaskakująco lekki, ważąc tylko 181,5 g. Dzięki wspomnianym zakrzywionym krawędziom i matowemu szkłu telefon znakomicie leży w dłoni, choć podobnie jak każdy szklany smartfon bardzo szybko próbuje z niej uciec - zdecydowanie warto założyć etui, żeby uniknąć nieszczęścia.

Niemniej pięknie jest na froncie urządzenia, gdzie znajdziemy ekran o przekątnej 6,56” i rozdzielczości 2376 x 1080 px. Jest to wyświetlacz OLED wykonany w technologii Chip-On-Plastic (COP), która umożliwia zamknięcie wyświetlacza w smuklejszej obudowie i zredukowanie ramek. Wyświetlacz ma częstotliwość odświeżania 90 Hz i rozlewa się od krawędzi do krawędzi, rozpraszany tylko oczkiem na przedni aparat.

vivo-x51-5g-pierwsze-wrazenia-9

Po pierwszych dniach z vivo X51 5G nie mam najmniejszych zastrzeżeń do wyświetlacza. Jest jasny, kąty widzenia są idealne, a kolory nasycone i piękne. Pod ekranem znajdziemy też czytnik linii papilarnych. Tak jak zwykle nie znoszę tego typu rozwiązań, tak w vivo X51 5G nie mam powodu do narzekań - czytnik rozpoznawał mój palec w co najmniej 9 na 10 przypadków. Do tego nie jest to czytnik optyczny, lecz ultradźwiękowy, więc poziom zabezpieczeń również stoi tu na najwyższym poziomie. Telefon możemy również odblokować skanem twarzy, ale to już mniej bezpieczny skan optyczny; dla bezpieczeństwa lepiej trzymać się odcisku palca.

Pod maską czeka niespodzianka.

Gdy vivo X51 5G przyjechał do mnie na testy, nie wiedziałem, jakie są jego podzespoły. Na opakowaniu była tylko wzmianka o procesorze z 5G, 8 GB RAM i 256 GB miejsca na dane - nie wiedziałem, jaki SoC napędza ten telefon.

Używałem go przez weekend i byłem przekonany, że w środku jest Snapdragon 865, tak płynnie działał. Nie doświadczyłem żadnego przycięcia, żadnego laga, żadnego problemu z wydajnością - vivo X51 5G śmigał aż miło. Tymczasem po otrzymaniu od firmy pełnej specyfikacji technicznej okazało się, że pod maską pracuje nie Snapdragon 865, a Snapdragon 765G. Testowałem wcześniej kilka urządzeń z tym procesorem, ale w vivo X51 5G działa on najlepiej z nich wszystkich.

Wynika to w dużej mierze z tego, jak wiele pracy vivo włożyło w swoje oprogramowanie Funtouch OS 10.

Funtouch OS 10 może świecić przykładem dla innych chińskich smartfonów.

Bazująca na Androidzie 10 nakładka od vivo jest fan-ta-sty-czna. Producent nie przeniósł do Europy swojej chińskiej nakładki, kolorowej i fikuśnej lecz opracował zupełnie nową, wyglądającą niemal jak czysty Android.

Nie znajdziemy tu niemal żadnych dodatkowych programów. Aplikacje kontaktów, telefonu i wiadomości pochodzą od Google’a. Na lewym skrajnym pulpicie nie znajdziemy żadnego autorskiego panelu ze skrótami do funkcji, tylko kartę Google Discovery. Funtouch OS 10 wizualnie żywcem przypomina czystego Androida, choć oczywiście możemy sobie pozwolić na sporą ingerencję w jego wygląd i sposób działania, na co czysty Android nie pozwala. System od vivo działa też równie płynnie co czysty Android. Ponownie - przez kilka ostatnich dni nie doświadczyłem ani jednego problemu z płynnością pracy.

Dla Polaków najważniejszy zaś będzie fakt, iż smartfony vivo debiutują u nas z oprogramowaniem w pełni spolonizowanym. I to nie spolonizowanym na kolanie, z szeregiem błędów i tłumaczenia rodem z Google Translate, lecz w pełni poprawnie przełożonym interfejsem, jakiego oczekujemy kupując smartfon nad Wisłą.

Pod tym względem vivo bardzo mi zaimponowało już na starcie, bo sięgając pamięcią do innych chińskich debiutów w naszym kraju, przypominam sobie właśnie koszmarne błędy językowe w interfejsie czy wręcz nieprzetłumaczone elementy interfejsu - tego w vivo X51 5G ani w żadnym vivo, który wkrótce trafi do Polski, nie znajdziemy.

Najjaśniejszym punktem vivo X51 5G jest aparat.

Producent nie bawi się w półśrodki - vivo X51 5G ma wszystko.

vivo-x51-5g-pierwsze-wrazenia-10

Układ aparatów prezentuje się następująco:

  • 48 Mpix z obiektywem szerokokątnym f/1.6 i stabilizacją „gimbalową”
  • 13 Mpix z obiektywem telefoto f/2.46
  • 8 Mpix z obiektywem ultrawide f/2.2
  • 8 Mpix z obiektywem peryskopowym f/3.4, pozwalającym na pięciokrotny zoom optyczny i 60-krotny zoom hybrydowy
  • 32 Mpix aparat przedni.

Jednym z najmocniejszych punktów tego toru optycznego jest „gimbalowa” stabilizacja głównego sensora, łącząca w sobie stabilizację optyczną, cyfrową i sztuczną inteligencję. Ma to zapewnić obraz tak płynny, jakbyśmy faktycznie trzymali telefon na trójosiowym stabilizatorze obrazu.

O aparatach vivo X51 5G i ich możliwościach powstanie jeszcze osobny tekst, bo nie sposób zmieścić ich pełnego opisu w tym samym materiale. Już teraz mogę jednak powiedzieć, że pierwsze rezultaty są naprawdę powalające i coś czuję, że możemy mieć do czynienia z najlepszym fotograficznym smartfonem w swojej klasie.

Zaskoczyła mnie szczególnie jakość HDR-u, zwłaszcza w przypadku przedniego aparatu, gdzie rozpiętość tonalna zwykle kuleje. Tutaj w najbardziej wymagającej scenerii (zdjęcie plecami do okna w ciemnym pomieszczeniu) vivo X51 5G poradził sobie wzorowo, zachowując wszystkie detale w prześwietlonym niebie i wyciągając kontury mojej twarzy z cieni.

Już nie mogę się doczekać pełnego testu aparatu, by zobaczyć, co jeszcze uda się z niego wycisnąć.

Potencjalne obawy? Nie ma ich wiele.

Po kilku dniach z vivo X51 5G największą niewiadomą pozostaje dla mnie czas pracy urządzenia. X51 5G ma akumulator o pojemności 4315 mAh, co jest niższą wartością niż w wielu innych smartfonach tej wielkości. Nie naładujemy go też bezprzewodowo, jedynie po kablu, ładowarką FlashCharge o mocy 33 W. Dotychczas jednak vivo X51 5G bez trudu wytrzymywał cały dzień z dala od gniazdka, więc jestem dobrej myśli.

Szkoda też, że vivo X51 5G nie ma głośników stereo, a jego obudowa nie jest odporna na pył i wodę. Tych dwóch cech brakuje mi najbardziej w codziennym użytkowaniu, ale zrozumiałym jest, że gdzieś musiał powstać kompromis, by cena vivo X51 5G mogła być tak atrakcyjna. Co prowadzi mnie do tego, ile przyjdzie nam zapłacić za ten telefon.

vivo X51 5G przypuszcza szturm na półkę średnią-wyższą.

2999 zł. Tyle będzie kosztował nowy smartfon, gdy trafi do sprzedaży w listopadzie. Oznacza to więc, że wchodząc na rynek vivo będzie musiało zmierzyć się z konkurencją w postaci nowych Xiaomi Mi 10T, OnePlusa 8T, Oppo Reno 4 Pro czy LG Velvet. To rywale trudni do pokonania, a półka cenowa na tyle wysoka, iż konsumenci zwracają uwagę na każde, najdrobniejsze nawet niedostatki.

Kartą przetargową vivo X51 5G w tym turnieju ma być jednak aparat, który już na pierwszy rzut oka prezentuje ogromny potencjał. Witamy więc vivo nad Wisłą, a ja tymczasem zabieram się za przygotowanie recenzji pierwszego nadwiślańskiego smartfona firmy, którą przeczytacie już za kilka tygodni.

*Materiał powstał we współpracy z marką vivo

przeczytaj następny tekst