Sprzęt  / News

iPhone 12 bez ładowarki, za to z kablem premium

302 interakcji
dołącz do dyskusji

Do sieci trafiły zdjęcia nowego kabla od iPhone’a, który ma być dorzucany do tegorocznych telefonów Apple’a. To świetna wiadomość, bo taki pleciony przewód ze złączem Lightning może być wytrzymalszy niż te zwykłe, w których guma pęka na potęgę.

Oryginalne kable od iPhone’a nigdy nie cechowały się wysoką jakością i trzeba o nie niezwykle dbać — w przeciwnym razie gładka gumowa izolacja się przeciera i robią się w niej dziury, a metalowa żyła przestaje stykać. Internet jest pełen zdjęć uszkodzonych przewodów, które do tanich nie należą, zamieszczonych przez sfrustrowanych właścicieli.

W sprzedaży znajduje się oczywiście wiele zamienników wysokiej jakości, w tym nawet modele namaszczone przez samego Tima Cooka, ale przy cenie telefonu wynoszącej kilka tysięcy można oczekiwać, że dołączony do pudełka przewód będzie wytrzymały. Jest na szczęście spora szansa, że niedługo tak właśnie będzie, a w sieci pojawiły się kolejne zdjęcia kabla Lightning w oplocie — to jest jednak ta dobra wiadomość.

iPhone 12 — bez ładowarki, ale z plecionym kablem

Wszystko wskazuje na to, że w tym roku Apple zrezygnuje z dorzucania do pudełek ze swoimi telefonami ładowarek. Dzieje się to, co zabawne, ledwie rok po tym, jak producent zdecydował się zamienić (i to tylko w smartfonach z linii iPhone Pro!) prehistoryczną już kostkę z gniazdem USB o mocy 5 W na szybką ładowarkę z portem USB-C o mocy 18 W.

Plotki na temat tej zmiany — skądinąd słusznej, jeśli tylko spojrzeć dalej niż czubek własnego nosa — krążą już od miesięcy, a ostatnio nabrały rozpędu. Firma w końcu usunęła ładowarki z pudełek ze stalowymi i aluminiowymi Apple Watchami, a po tygodniu od debiutu nowej kolekcji zniknęły one z zegarków w wersjach Hermes oraz Edition. iPhone 12 jest następny w kolejce.

Wytrzymały przewód Lightning w oplocie ze złączem USB-C po drugiej stronie byłby otarciem łez po ładowarce od iPhone’a.

Nie zdziwię się przy tym, jeśli nowe przewody w oplocie dostaną wyłącznie telefony iPhone 12 Pro oraz iPhone 12 Pro Max, a nabywcy nowego iPhone’a 12 mini i iPhone’a 12 nadal będą znajdować w pudełku z urządzeniem te same kiepskie kable z gumową izolacją. Precedens ku temu mieliśmy już rok temu właśnie w przypadku ładowarek, gdy z iPhone’em 11 sprzedawana była ładowarka 5 W.

Istnieje też ryzyko, że Apple postanowi dokręcić klientom śrubę jeszcze mocniej i… zrobi z kabla w oplocie opcjonalne akcesorium, które można wyłącznie dokupić. Mam jednak nadzieję, że księgowi w Cupertino nie będą się przy takim wariancie upierać — bo jeśli chcieliby tak zagrać, to już lepiej by było, gdyby takie przewody nadal sprzedawali wyłącznie partnerzy.

Szkoda przy tym, że najwyraźniej Apple nadal upiera się przy swoim złączu Lightningzamiast przejść w całości na USB-C.

Tak jak sam wielokrotnie już sam wykazywałem, że autorskie złącze firmy z Cupertino ma bardzo dużo zalet i pod kilkoma względami góruje nad USB-C, tak przejście na otwarty standard wydaje się obecnie najrozsądniejszym kompromisem. Niestety, jeśli Apple faktycznie pracuje nad nowym plecionym kablem do iPhone’a, to Lightning zostanie z nami jeszcze co najmniej rok.

Nie porzucałbym jednak na miejscu klientów całkowicie nadziei na przejście na USB-C w telefonach Apple’a. Producent zdecydował się zaadaptować ten standard zarówno w komputerach (w 2016 r.), jak i w tabletach z linii iPad Pro (dwa lata temu) oraz iPad Air (w ubiegłym miesiącu), więc nie jest wykluczone, że w smartfonach również się on kiedyś pojawi — za co trzymam kciuki.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst