Sprzęt  / Felieton

Apple wyrzuca ładowarki z pudełek. To już oficjalne

1905 interakcji
dołącz do dyskusji

Jeśli ktoś się jeszcze łudzi, że w pudełku z nowymi iPhone’ami znajdzie ładowarkę, to pora oprzytomnieć. Apple ogłosił, że takiego akcesorium zabraknie w pudełku z Apple Watchem.

Już wiele miesięcy temu po sieci zaczęły krążyć plotki, że tegoroczne iPhone’y będą sprzedawane bez ładowarek i słuchawek w zestawie. Z początku byłem gotów zbyć to machnięciem ręki, ale potem mnie olśniło — w tym szaleństwie przecież jest metoda, a mówimy o firmie, która z powodzeniem pozbyła się portu minijack i spopularyzowała wycięcie w ekranie w postaci notcha.

Z biegiem kolejnych tygodni nabrałem wręcz pewności, iż w pudełku z telefonami z linii iPhone 12faktycznie znajdziemy tylko kabel. Co więcej — po namyśle byłbym gotów przyklasnąć takiej decyzji. Dzisiejsza konferencja poświęcona tabletom i zegarkom jedynie utwierdziła mnie w przekonaniu, że firma z Cupertino podąży właśnie w tym kierunku w segmencie smartfonów.

Skoro już w przypadku Apple Watch Series 6 ładowarki w zestawie nie ma, to nie ma żadnego powodu, by dorzucać ją do iPhone’a.

Okazało się, że nowy topowy zegarek w ofercie Apple’a kosztuje tyle samo, co jego poprzednik, ale zestaw sprzedażowy jest nieco uboższy. W pudełku z tym smartwatchrem znajdziemy kabel, ale zabraknie w nim kostki wkładanej do gniazdka. Aby naładować akcesorium, trzeba podpiąć przewód do portu w np. komputerze lub do innej ładowarki (technologia Qi niestety nie jest wspierana).

W pierwszym odruchu chciałoby się zakrzyknąć, że to granda, ale jak się głębiej zastanowić, to nie widzę tu nic zdrożnego. Apple na tym oczywiście zyska (i to podwójnie, bo zaoszczędzi na produkcji ładowarek, a do tego pozbawione ich pudełka będą mniejsze i lżejsze, co zmniejsza koszty magazynowania i transportu!), ale przy okazji planeta tylko się z tego ucieszy.

Kostkę z portem USB, jeśli faktycznie będzie komuś potrzebna, można przecież dokupić i to za śmieszne pieniądze.

Oczywiście akcesoria Apple’a tanie nie są, ale w przypadku standardów USB i USB-C mamy duży wybór. Nawet markowe ładowarki sieciowe nie są drogie i każdy może się w takowe wyposażyć we własnym zakresie. Jestem przy tym przekonany, że w większości przypadków i tak nie będzie takiej potrzeby, bo często w poszukiwaniu ładowarki wystarczy… sięgnąć ręką na dno szuflady.

Jeśli tylko wszyscy producenci elektroniki użytkowej pójdą drogą Apple’a, którą swoją drogą już lata temu wytyczył swoją drogą Amazon ze swoimi czytnikami Kindle, to kto wie, może za kilka lat przestaniemy uważać uniwersalne akcesoria za stały element zestawu? Nie przeczę, że marzy mi się świat, w którym kolejne ładowarki kupuje tylko wtedy, gdy stare się zużyją.

Znamienny jest też fakt, że Apple uznał, iż jego zegarek nie wymaga ładowarki w tym samym roku, w którym to akcesorium stało się de facto samodzielne za sprawą funkcji Family Setup. Trudno teraz podnieść argument, że nawet jeśli w pudełku z zegarkiem ładowarki nie ma, to i tak każdy posiadacz Apple Watcha ma już gdzieś ładowarkę od iPhone’a. Od dziś to już nieaktualne…

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst