Tech  / Artykuł

Rocket Arena - nowy zawodnik na e-sportowej arenie

Tekst ten powstał zaraz po zakończeniu międzyredakcyjnego turnieju w Rocket Arena, który - choć dla naszej redakcji okazał się rekordowo krótką imprezą - bardzo mi się podobał. Głównie ze względu na lekki powiew świeżości w mechanice Rocket Arena.

Nie powiem, jestem zadowolony z samego uczestnictwa w turnieju. Minęły bowiem całe wieki, odkąd ostatni raz miałem okazję pograć w jakąś grę na punkty, z komunikacją głosową, nastawiony na rywalizację, itd.

Aktualnie nie mam już zbyt wiele czasu na takie zabawy, co zapewne przełożyło się na wynik naszego pierwszego i ostatniego meczu w samym turnieju, ale co tam, na Discordzie prawie od razu ktoś rzucił pomysł, żeby w sumie to można czasem pograć w Rocket Arena razem.

Sama gra jest całkiem przyjemna

Rocket Arena to taki miks Super Smash Bros, Overwatcha i - ze względu na bardzo fajną mechanikę rocket jumpów, która na zawsze ma honorowe miejsce w moim serduszku - Quake'a. A jeśli chodzi o samą stylistykę, to trzeba jeszcze dorzucić do tej listy Fortnite'a. Taka moda, rozumiecie. Mecze rozgrywane są w trzyosobowych drużynach, a warunkiem wygranej jest wypchnięcie za planszę naszych przeciwników. Wygrywa ta drużyna, która zrobi to szybciej.

Gra wydaje się być całkiem nieźle przemyślana. Nie zaryzykuję stwierdzenia, że jest dobrze zbalansowana, ponieważ grałem w nią zaledwie kilka dni. Na razie podoba mi się chociażby sposób, w jaki zaprojektowano wszystkie dostępne aktualnie mapy. Chodzi o możliwość poruszania na nich we wszystkich trzech płaszczyznach, do czego zachęcają wymienione już wcześniej rocket jumpy, czy też tzw. triple jumpy (po wyskoku z ziemi, możemy odbić się jeszcze dwa razy w powietrzu).

Zajęcie dobrej pozycji, gdzieś na wysokości w większości rozgrywek wydaje się być dobrym pomysłem. Sama dynamika gry jednak sprawia, że człowiek dość szybko odrzuca koncepcję na zbyt długie tkwienie w jednym miejscu. Brak ruchu skutkuje bowiem błyskawicznym namierzeniem naszej postaci przez innych graczy, co - jak to bywa każdym brawlerze - szybko kończy się śmiercią.

Drugim powodem, który zachęca do nieustannego poruszania się po planszy, są tzw. artefakty, czyli losowo pojawiające się przedmioty, które dają nam chwilową przewagę nad przeciwnikiem. Jednym słowem, jeśli chcesz wygrać, to musisz się ruszać, a przy okazji znać wszystkie mapy na wylot.

10 unikalnych bohaterów i 5 trybów rozgrywki

Jak na razie gracze mają do dyspozycji 10 różnych bohaterów. Każdy z nich dysponuje kilkoma umiejętnościami specjalnymi i unikalnym atakiem podstawowym. Oprócz tego poszczególne postacie różnią się od siebie prędkością, z jaką poruszają się po mapie. Czy różnica pomiędzy poszczególnymi postaciami jest na tyle duża, żeby zaburzyć balans rozgrywki? Jak na razie trudno stwierdzić. Jeśli tak jest, miejmy nadzieję, że EA będzie reagować na bieżąco i temperować zbyt mocnych bohaterów.

Oprócz klasycznego dla brawlerów trybu rozgrywki Nokaut, Rocket Arena oferuje jeszcze trzy inne tryby PvP i jeden PvE. Pozostałe tryby PvP to:

  • Piłka rakietowa - zamiast wyrzucać graczy z planszy, gramy w piłkę. Zupełnie jak w Rocket League
  • Podchody - wygrywa drużyna, która jako pierwsza zbierze określoną liczbę monet
  • Megarakiety - tryb dominacji z lekkim twistem, który polega na tym, że strefy które musimy przejmować nie są stałe. Fajny pomysł i dużo biegania.

Jeśli chodzi o kooperacyjną rozgrywkę PvE, to jest ona dostępna pod postacią klasycznego trybu hordy, w którym wraz z innymi graczami będziemy strzelać sobie wesoło do botów, nacierających na naszą trzyosobową drużynę falami.

Hit, czy kit?

Rocket Arena to na pewno gra z potencjałem. Trudno jednak ocenić, jak wielu graczy porzuci dla niej Fortnite'a, Overwatcha i inne gry ze znacznie dłuższym stażem na e-sportowym podwórku. Pomysł na wyrzucanie przeciwników z planszy, pomimo tego, że sam w sobie nie jest nowy, pozwala jednak odpocząć od typowego modelu rozgrywki w dostępnych aktualnie strzelankach.

W dzisiejszych czasach samo zrobienie dobrej gry już nie wystarczy. Dużo więc zależy od samego producenta i tego, w jaki sposób zacznie wspierać tę produkcję pod kątem e-sportowym. Pomijając jednak granie na poważnie, Rocket Arena to gierka, która oferuje szybkie, całkiem zabawne (najlepiej grać ze znajomymi) mecze, podczas których dzieje się strasznie dużo.

Pierwszy sezon Rocket Arena startuje już 28 lipca, także jeśli wtedy nie wyjeżdżacie nigdzie na wakacje, to warto zainteresować się tym wydarzeniem.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider's Web w Google News.

* Materiał powstał przy współpracy z Electronic Arts.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst