Tech / Recenzja

Jaki jest, każdy widzi. Surface Book 3 13 - recenzja

Surface Book 3 jaki jest, każdy widzi - chciałoby się napisać.

Względem poprzedniej generacji zmieniło się bowiem tyle, co nic. Gdybym położył obydwa sprzęty koło siebie, nikt nie byłby w stanie wskazać różnicy, bo żadnej różnicy nie ma - Surface Book 3 zamknięty jest w identycznej obudowie jak Surface Book 2. Ma identyczny ekran jak Surface Book 2. Ma identyczny zestaw portów, jak Surface Book 2.

Nadal - tak jak Surface Book 2 - gra w swojej własnej kategorii, bo urządzenia o podobnej wydajności z odłączanym ekranem ze świecą na rynku szukać.

Na dobrą sprawę mógłbym w tym miejscu odesłać was do lektury recenzji Surface Booka 2, dodając tylko, że Surface Book 3 robi dokładnie to samo, tylko nieco szybciej.

Kronikarska uczciwość nakazuje mi jednak przyjrzeć się bliżej zmianom, które zaszły w Surface Booku 3 pod maską. No i skoro już spędziłem z tym sprzętem kilka tygodni, to wypada na ten temat co nieco powiedzieć.

Surface Book 3 - co się zmieniło?

Surface Book 3 13 - opinie

Pełna lista zmian wygląda następująco:

  • odświeżono podzespoły
  • ekran odłącza się od podstawy trzykrotnie szybciej

Koniec.

Co do pierwszej zmiany, to trzeba przyznać, że Surface Book 3 w obydwu rozmiarach jest teraz naprawdę szybką maszyną. Recenzję 15-calowego wariantu przygotowuje Maciej Gajewski, a w moje ręce trafił wariant 13-calowy, wyposażony w procesor Intel Core i7-1065G7, 32 GB RAM-u 3733 MHz LPDDR4x, 512 GB SSD i grafikę Nvidia GeForce GTX 1650 z 4 GB vRAM.

Druga zmiana była bardzo potrzebna. Używałem przez kilka miesięcy Surface Book 2 i proces odłączania wyświetlacza od podstawy z czasem robił się piekielnie irytujący. Przede wszystkim wymagał zamknięcia wszystkich aplikacji, które korzystały z dedykowanej karty graficznej (wszak ta ukryta jest pod klawiaturą, nie w tablecie, tak jak procesor). Po wciśnięciu przycisku na klawiaturze nierzadko trzeba było czekać ponad 5-7 sekund, aż można będzie odłączyć tablet od podstawy.

W nowym Surface Booku 3 proces ten zachodzi niemal natychmiastowo. Tablet jest gotowy do odłączenia w sekundę od wciśnięcia przycisku, zaś aplikacje automatycznie przełączają procesor graficzny na zintegrowaną grafikę w procesorze. Mała rzecz, ale w praktyce bardzo istotna.

Surface Book 3 13 ma też tym razem większy zasilacz. W wariancie z procesorem Intel Core i7 ma on aż 102 W mocy, by dostarczyć dość prądu karcie graficznej.

Niestety tak jak w każdym innym laptopie z Windowsem, jeśli zasilacz nie jest podłączony, karta graficzna pracuje niejako „na pół gwizdka”, gdyż nie jest w stanie pobrać dostatecznej ilości zasilania z akumulatorów.

Brak zmian to czasem dobra zmiana.

Chciałoby się rzec, że Microsoft trochę się leni, nie zmieniając choćby milimetra obudowy w swoim flagowym laptopie (o przepraszam, hybrydzie), ale gigant z Redmond wyszedł z założenia, że nie należy psuć tego, co nie wymaga naprawy.

Surface Book 3 nadal jest bowiem znakomicie wykonanym sprzętem, któremu trudno cokolwiek zarzucić.

Zacznijmy od ekranu. Panel o proporcjach 3:2, przekątnej 13,5” i rozdzielczości 3000x2000 px jest absolutnie przepiękny i dostatecznie jasny, by używać go w pełnym słońcu.

Obudowa wykonana ze stopów magnezu nadal nie ma sobie równych, podobnie jak super skomplikowany zawias, umożliwiający odłączanie górnej części obudowy od dolnej. To prawdziwa inżynieryjna maestria, choć w ślad za nią idzie oczywiście kompromis w postaci grubości - jak na 13-calowy laptop Surface Book 3 jest po prostu wielki. Waży 1642 g i mierzy aż 23 mm grubości w najgrubszym punkcie.

Klawiatura jest poezją. Czy może raczej chce się na niej poezję pisać, taka jest dobra. Spośród wszystkich laptopów z Windowsem mogę wymienić jeden czy dwa modele, które są w stanie zrównać się jakością z klawiaturą Surface Booka 3. Ta ma idealny skok, wyraźnie widoczne podświetlenie, doskonałą stabilność i rozmieszczenie klawiszy.

Gładzik również zasługuje na słowa pochwały, aczkolwiek zważywszy na to, ile pustej przestrzeni jest dookoła, Microsoft mógł pokusić się o powiększenie jego rozmiaru, wzorem Apple’a czy Della.

Nie mam też uwag do zestawu portów w obudowie - są tu dwa porty USB-A 3.1 i jeden port USB-C 3.1 (niestety nie Thunderbolt 3, ze względów bezpieczeństwa). Do tego pełnowymiarowy slot na kartę SD i złącze Surface Connect, którym ładujemy komputer, ale do którego możemy też podłączyć stację dokującą Surface Dock.

Muszę jednakże wspomnieć o głośnikach, które z jakiegoś powodu uległy znaczącej degradacji względem Surface Booka 2. Grają bardzo cicho i bardzo cienko, co jest o tyle dziwne, że są to dokładnie te same przetworniki, co w Surface Booku 2. Obstawiam więc, iż problem tkwi w firmwarze i być może stosowna aktualizacja go rozwiąże.

Surface Book 3 to piekielnie szybka bestia.

Jak na relatywnie niewielki komputer z relatywnie niewielką ilością miejsca na podzespoły, Surface Book 3 jest naprawdę wydajnym małym monstrum.

Nowy procesor Intela 10 gen. w połączeniu z super szybkim RAM-em i kartą graficzną Nvidii przekładają się na niebywale płynną pracę w każdym zastosowaniu.

Jako fotograf szczególnie doceniłem to w kombinacji Lightrooma i Photoshopa, gdzie Surface Book 3 pracuje z wzorową płynnością i szybkością.

W aplikacjach do obróbki wideo do pełni szczęścia zabrakło mi obsługi kodeka NVEC, który przyspiesza dekodowanie plików. Ten niestety dostępny jest dopiero w 15-calowym Surface Booku 3, wyposażonym w układ GeForce 1660 Ti.

GeForce 1650 wystarczy za to do płynnej rozgrywki w absolutnie każdym tytule dostępnym w usłudze Xbox GamePass PC, jak długo gramy w rozdzielczości Full HD. Przetestowałem kilka tytułów - od Forzy Horizon 4 po Middle Earth: Shadow of War i w każdym z nich bez problemu uzyskiwałem 60 fps-ów.

To bardzo duży progres na tle Surface Booka 2, który wyposażony był w GeForce’a 1050 z 2 GB vRAM. Próbując grać w jakikolwiek zaawansowany tytuł na tamtym laptopie byliśmy witani komunikatem o niedostatecznej ilości pamięci wideo.

Przy Nvidii GeForce 1650 ten komunikat nie pojawił się na ekranie ani razu.

Oczywiście trzeba mieć na względzie, że ze względu na specyficzną konstrukcję Surface Book 3 nie radzi sobie z odprowadzaniem ciepła tak dobrze, jak niektórzy rywale.

Widać to szczególnie w grach, gdzie pokrywa pulpitu roboczego oraz plecki tabletu nagrzewają się okrutnie, pomimo rozkręconych do maksimum wentylatorów. W pracy bez podłączonego zasilacza również bardzo szybko dopada Surface Booka 3 thermal throttling połączony z niedostateczną ilością mocy dostarczanej do GPU. Jeśli więc chcemy wykorzystać pełnię potencjału tej maszyny, najlepiej korzystać z niej pod prądem.

W ostatecznym rozrachunku praca na Surface Booku 3 to czysta przyjemność, ale… trzeba się upewnić, że nie będzie to długotrwała praca.

A skoro o długotrwałości pracy mowa, to muszę na koniec powiedzieć o czasie pracy na jednym ładowaniu. Ten jest… niezły, choć oczywiście deklarowane przez Microsoft 15 godzin można między bajki włożyć.

W normalnym użytkowaniu (Word + przeglądarka + Spotify) regularnie wyciskałem z niego około 8 godzin z dala od gniazdka. Choć jest to wynik daleki od deklarowanego przez producenta, nadal muszę go uznać za bardzo dobry.

Surface Book 3 ma jednakże problem z drenażem akumulatora w czasie czuwania, podobnie jak niemal każdy Surface przed nim. Zdarzało się, że zamykałem klapę laptopa wieczorem, mając 70 proc. energii w zapasie, a gdy ją otwierałem rano, okazywało się, że laptop jest kompletnie rozładowany.

Ten znany posiadaczom poprzednich Surface’ów problem można jednak rozwiązać aktualizacją firmware’u - tak Microsoft rozwiązał go przy poprzednich okazjach. W czasie moich testów stosowna łatka jednak nie dotarła.

Czy warto dopłacać do odłączanego ekranu?

Nie ma się co czarować - Surface Book 3 jest drogi. Bardzo drogi.

Testowany przeze mnie egzemplarz kosztuje 12399 zł w sklepie Microsoftu. Najtańsza opłacalna wersja - z procesorem Intel Core i7, 16 GB RAM i 256 GB SSD - kosztuje 9999 zł.

Za znacznie mniej możemy kupić co najmniej pięć szybszych, lżejszych i przy tym… tańszych laptopów, w tym nowego MacBooka Pro 13 oraz Della XPS 13 9300. I tak naprawdę jedynym argumentem, jaki ma w starciu z nimi Surface Book 3, jest odłączany ekran.

Na ile będzie to istotny argument - nie potrafię orzec. Mam znajomych, którzy zarzekają się, że odłączany ekran Surface Booka w połączeniu z piórem Surface Pen to najlepsza rzecz od czasów krojonego chleba.

Osobiście jednak odłączyłem ekran Surface Booka 3 może ze 4 razy. Gdy używałem uprzednio Surface Booka 2, nie odłączałem ekranu w ogóle - bo kompletnie nie miałem takiej potrzeby.

Wszystko więc zależy od konkretnego scenariusza użytkowego.

Jeśli wiesz, że odłączany ekran ci się przyda, albo po prostu chcesz mieć maszynę, która wygląda i zachowuje się zupełnie inaczej od dowolnego innego laptopa na rynku - Surface Book 3 jest dla ciebie.

Jeśli jednak nie planujesz odłączać ekranu od reszty obudowy… są lepsze opcje. Lepsze i tańsze.

Gdy Surface Book debiutował po raz pierwszy, powalał świeżym podejściem do ogranego na setki sposobów formatu. Był czymś naprawdę wyjątkowym.

Surface Book 2 rozwinął koncepcję i doprowadził ją niemal do perfekcji.

Surface Book 3 pokazuje jednak, że trzeba koncepcję zmienić, a przynajmniej ją unowocześnić. Bo pomimo zachwytu, jaki nadal wywołuje odłączany ekran i skomplikowany zawias, nie da się ukryć, że na tle współczesnych konkurentów Surface Book 3 wypada dość blado. I niewiele jest powodów, by sięgnąć po niego zamiast po któryś z szybszych, lżejszych i tańszych sprzętów konkurencji.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst