Foto / Artykuł

iPhone 13 z obiektywem wprost z Hollywood, jakiego nie miał jeszcze żaden smartfon

iPhone 12 jeszcze nie miał premiery, a już pojawiają się przecieki na temat jego następcy. Apple rozważa wprowadzenie do smartfona zupełnej nowości w skali całego rynku: obiektywu anamorficznego.

Seria aż czterech iPhone’ów 12 pojawi się na rynku nieco później niż zwykle, bo dopiero w listopadzie. Zamrożone na skutek pandemii łańcuchy dostaw nie są jednak dla Apple’a wielkim problem, bo sprzedawany obecnie iPhone 11 właśnie rozbił bank, stając się najchętniej kupowanym smartfonem na rynku.

O iPhonie 12 wiemy już bardzo wiele, a teraz docierają do nas pierwsze informacje o jego następcy.

Znany leaker @choco_bit podzielił się na Twitterze przeciekiem opisującym aparat iPhone’a 13. To oczywiście nieoficjalna nazwa, ale chodzi o smartfon, który ma zadebiutować w 2021 r. Dla ułatwienia przyjmiemy nazewnictwo „iPhone 13”.

iPhone 13 z obiektywem anamorficznym

Apple rozważa umieszczenie w iPhonie 13 aż pięciu obiektywów aparatu. Dla przypomnienia, obecny iPhone 11 Pro ma trzy obiektywy, a topowe odmiany iPhone’a 12 mają mieć cztery moduły foto.

Przejście na układ pięciu obiektywów byłoby niemałą rewolucją. Apple ma obecnie testować następujące podzespoły:

  • główny aparat z matrycą 64 MP i z sześciokrotnym zoomem cyfrowym,
  • moduł tele z matrycą 40 MP i obiektywem o krotności 3–5x z cyfrowym zoomem 15–20x,
  • ultraszerokokątny moduł z matrycą 40 MP,
  • Lidar 4.0,
  • moduł z obiektywem anamorficznym i matrycą 64 MP.

Nowa wersja lidaru jest raczej pewnikiem. Zwiększenie rozdzielczości głównych aparatów do poziomu 40 – 64 megapikseli jest ruchem nie w stylu Apple’a, ale wpisywałoby się w rynkowe trendy. Już teraz większość sztandarowych smartfonów ma matryce o takich rozdzielczościach, a za rok upowszechnią się one nawet na niższych półkach.

Prawdziwą ciekawostką jest obiektyw anamorficzny.

Do tej pory jeszcze żaden smartfon nie miał wbudowanego obiektywu anamorficznego. Można było za to dokupić taki obiektyw-nakładkę znanej firmy Moment.

Ale czym właściwie jest obiektyw anamorficzny? Zanim odpowiemy sobie na to pytanie, rzućcie okiem na poniższy film nagrany iPhone’em X przy użyciu obiektywu anamorficznego Moment.

Obraz, choć pochodzi ze smartfona, ma bardzo kinowy charakter, co jest zasługą obiektywu. Obiektywy anamorficzne są powszechnie wykorzystywane w hollywoodzkich produkcjach, ale są dużą rzadkością na półce półprofesjonalnej i amatorskiej. Powodem jest olbrzymia cena takich obiektywów. Anamorficzne szkiełko w smartfonie jest namiastką kinowego obiektywu, ale spełnia kluczowe cechy konstrukcyjne, jakie musi mieć taki obiektyw.

Obiektyw anamorficzny rejestruje obraz w bardzo charakterystyczny sposób, a mianowicie w ściśniętej formie. W pionie mieści się tyle informacji co zwykle, ale w poziomie znacznie więcej. Obraz zarejestrowany obiektywem anamorficznym trzeba rozciągnąć w postprodukcji, by zyskać właściwe proporcje. Efektem jest naturalnie szeroki kadr, bez uciekania się do nakładania kaszety, ani wycinania z typowego kadru 16:9 pasów, by uzyskać kinowe proporcje.

iPhone 13 z obiektywem anamorficznym

Rozciąganie obrazu niesie za sobą kilka konsekwencji. Po pierwsze, mocne źródła światła zaczynają tworzyć poziomą łunę, którą uwielbiają niektórzy reżyserzy, np. Christopher Nolan.

Drugą konsekwencją jest bardzo charakterystyczny bokeh, oraz sposób przejścia obszarów ostrych w nieostre podczas przejść focusa w kamerze. Bokeh nie przyjmuje formy okręgów, lecz jest wydłużony. Na pierwszy rzut oka niewiele osób to zauważy, ale podejrzewam, że większość widzów podświadomie kojarzy ten efekt z kinowymi produkcjami.

iPhone 13 z obiektywem anamorficznym

Do tego często dochodzi charakterystyczny look, z lekko zdeformowanymi obszarami przy bocznych krawędziach. Linie znajdujące się na obrzeżach kadru nie są idealnie pionowe, lecz lekko się zakrzywiają.

Autor przecieku zaznacza, by nie traktować informacji jako pewnik.

Według przecieków Apple testuje taki układ aparatów, ale nie oznacza to, że pomysły zostaną wprowadzone do finalnego urządzenia.

Apple od lat promuje filmowanie smartfonem, z czym iPhone’y radzą sobie rewelacyjnie. Obiektyw anamorficzny jest jednak rozwiązaniem nie tylko niszowym, ale i kosztownym. Nie jestem pewien, czy oddanie takiej kamerki w ręce przeciętnego użytkownika jest najlepszym pomysłem.

Z drugiej strony, mówimy o Apple, czyli firmie, której oprogramowanie robi wiele rzeczy za użytkownika. Jeśli przekształcanie obrazu anamorficznego na klasyczny odbywałoby się automatycznie, a użytkownik nawet nie do końca świadomie otrzymywałby film z kinowym lookiem, wszyscy by na tym zyskali.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj Spider’s Web w Google News.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst