Ekologia  / Artykuł

„W ciągu czterech godzin zrobiliśmy 140 zrzutów” - pilot helikoptera mówi, jak wygląda walka pożarem parku narodowego

557 interakcji
dołącz do dyskusji

Helipoland to firma z Bielska-Białej, której helikopter od kilku dni bez przerwy pomaga gasić pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym. Jej piloci od świtu do zmierzchu walczą z rozprzestrzeniającym się pożarem torfowisk.

Aktualnie firma obsługuje helikopter Eurocopter AS350, który służy do gaszenia pożaru z powietrza oraz mniejszy helikopter Robinson R44, który pozwala monitorować sytuację z powietrza.

Helikopter Robinson R44 firmy Helipoland. Źródło: Helipoland

Helikopter stanowi naprawdę ogromną pomoc

Obsługę Eurocoptera zapewnia dwóch pilotów, pracujących na zmianę. W środę udało się zmierzyć, że w ciągu zaledwie czterech godzin pilot był w stanie wykonać 140 zrzutów wody.

To naprawdę intensywna praca. Na szczęście udało nam się znaleźć w pobliżu rzeczkę, z której możemy pobierać wodę, więc czas dolotu między zrzutem a pobraniem wody nie jest długi. Niemniej jednak jest to niezwykle intensywna praca w dużym stresie. Pilot musi podlatywać do rzeki, nabierać wody do podwieszonego pod nim pojemnika, tzw. bambi bucket, wznieść się i zrzucić wodę w odpowiednim miejscu nad płonącym terenem - mówi w rozmowie ze Spider's Web Łukasz Starowicz z firmy Helipoland, pilot helikoptera, a kiedyś jeden z najlepszych polskich snowboardzistów.

Bambi bucket jednorazowo jest w stanie nabrać około tony wody.

W akcji gaszenia pożarów oprócz helikopterów Helipoland biorą udział także cztery dromadery, samoloty gaśnicze, jednak w ich przypadku cała procedura od jednego zrzutu wody do drugiego jest dłuższa, bowiem po każdym zrzucie samolot musi wylądować na lądowisku, nabrać wody i wystartować. To sprawia, że pomiędzy jednym zrzutem a drugim trzeba czekać około kwadransa.

Kto płaci za akcję realizowaną za pomocą helikopterów?

Główny helikopter gaśniczy Eurocopter AS350 na co dzień stacjonuje i pozostaje w dyspozycji Lasów Państwowych. W dużej mierze jego praca jest finansowana zatem przez Lasy Państwowe. Niemniej jednak teraz, w trakcie akcji, także Helipoland rzuca swoje zasoby do pracy.

Z uwagi na intensywność wykonywania zrzutów, trudne warunki, niewielkie rozmiary rzeki, z której pobieramy wodę, podczas akcji zniszczeniu uległy dwa podwieszane zbiorniki na wodę, dlatego też dostarczamy kolejne, aby można było kontynuować całą akcję bez większych przerw i kontrolować pożar - dodaje Starowicz.

Godzina lotu helikoptera AS350 to koszt rzędu 1500 euro, nie mówiąc oczywiście o innych kosztach dodatkowych.

Z kolei praca helikoptera obserwacyjnego Robinson R44 to koszt rzędu 3000 zł za każdą godzinę lotu i jest on aktualnie finansowany ze zrzutki na portalu siepomaga.pl.

Łukasz Starowicz zaznacza, że gaszenie pożaru torfowisk jest dużo trudniejsze od zwykłego pożaru. Z uwagi na to, że pożar ma swoje źródło pod powierzchnią ziemi, często gdy helikopter wraca do miejsca, w którym chwilę wcześniej zrzucił wodę, z powrotem są tam płomienie.

Aktualnie wszyscy zajmują się gaszeniem pożaru i nikt nawet nie próbuje prognozować, ile czasu zajmie jego całkowite ugaszenie.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst