Sprzęt  / Artykuł

Nie uwierzycie, ale nowy Google Pixel będzie jeszcze brzydszy

Smartfony linii Google Pixel nigdy nie grzeszyły urodą, ale najnowszy z nich - prawdopodobnie Pixel 4a - przebije wszystkie dotychczasowe.

Codziennie rano budzę się piękniejsza, ale dziś to już przesadziłam. Pewnie kojarzycie takie hasło z różnej maści „śmiesznych” koszulek i piżam. Google’owi musi przyświecać odwrotna idea: co roku robimy brzydszy smartfon, ale w 2020 r. przebijemy samych siebie.

Przeżyjmy to jeszcze raz. Oto każdy kolejny Google Pixel.

Pierwszy Google Pixel powstał w 2016 r. Był okrzyknięty „iPhone’em świata Androida”, bo faktycznie mocno przypominał ówczesne iPhone’y. Wygląd nie miał w sobie niczego przełomowego, ale też nie odrzucał.

Pixel 2 i 2 XL zadebiutowały w 2017 r. To właśnie wtedy pierwszy raz poczuliśmy, że - mówiąc delikatnie - wygląd nie gra pierwszych skrzypiec u Google’a. Mniejsza wersja straszyła gigantycznymi ramkami, ale większa była całkiem w porządku.

Pixel 3, a zwłaszcza Pixel 3 XL z 2018 r., były smartfonami o wątpliwej urodzie. Po premierze większego Piksela 3 XL media zastanawiały się czy to najbrzydszy smartfon w historii. Mniejszy Pixel 3 był mniej radykalny, ale ponownie straszył wielkimi ramkami, co w 2018 r. na tle konkurencji wyglądało coraz bardziej groteskowo.

Następnie pojawił się Google Pixel 3a, czyli tańszy model z topowym aparatem. Nie był przesadnie urodziwy, bo w 2019 r. nawet smartfony z niższej półki miały zdecydowanie mniejsze ramki, ale Pixel 3a raczej nie odstraszał wyglądem.

W przypadku Piksela 4 i 4 XL widać, że Google miał swój pomysł. Smartfony porzuciły notcha na rzecz dość topornej górnej ramki, w której kryje się mnóstwo sensorów. Smartfony nie grzeszą urodą, ale jednocześnie nie straszą.

Jesteście gotowi? Oto pierwsze zdjęcia nowego Piksela. Najpewniej jest to Google Pixel 4a.

Zdjęcia pochodzą z przecieku. Udostępnił je Ben Geskin, znane na Twitterze źródło wycieków. Rzućmy okiem na tył.

Oczywiście mamy tu kwadratową wysepkę aparatu, znaną z Piksela 4. Wygląda jednak na to, że to sztuka dla sztuki, bo wewnątrz niej znajduje się jeden obiektyw i dioda doświetlająca. Całość wygląda jak kostka do gry lub pół kostki domina.

A co dzieje się z przodu? Na pierwszy rzut oka nareszcie jest ładnie. Smartfon jest praktycznie pozbawiony ramek, dzięki czemu ekran wypełnia cały front… ale zaraz, czy oczko aparatu jest umieszczone na prawo od zegarka?

Owszem, na to wygląda. Patrzę na ten projekt i wyobrażam sobie niesmak perfekcjonistów z nerwicą natręctw. Tych, którzy układają ikonki symetrycznie i pod kolor. Tych, którym patrzenie na kąt 89 stopni sprawia niemal fizyczny ból.

Wyobrażam sobie, że w zespole projektantów musiała wydarzyć się mniej więcej taka sytuacja:

- Musimy w końcu odchudzić notcha i górną ramkę.

- OK!

- Robimy dziurkę na kamerę do selfie. Dajemy ją na środku czy z boku?

- Tak.

Mam tylko nadzieję, że Google Pixel 4a będzie smartfonem dobrym i dobrze wycenionym. Wtedy będzie można przymknąć oko na nie najlepszy wygląd. W innym wypadku nie wróżę wielkiego sukcesu.

Wygląd smartfona jest ważny, ale nie najważniejszy.

Pamiętajcie, że krytykuję jedynie wygląd Pikseli, a nie całe smartfony, które cały czas pozostają jednymi z najlepszych urządzeń w obozie Androida. Każdy Piksel był szybkim, świetnie zoptymalizowanym urządzeniem, który w swoich czasach miał jeden z najlepszych (albo wręcz najlepszy) aparat. Trudno zarzucić coś warstwie sprzętowej, a zwłaszcza oprogramowaniu. Chciałbym jednak, by Google zatrudnił nieco lepszych projektantów.

Aktualizacja.

Pojawiły się wątpliwości co do autentyczności zdjęć. Użytkownik Ben Schoon na Twitterze sugeruje, że widzimy przeróbkę graficzną pierwszego Piksela. Pamiętajcie, że jest to pierwszy przeciek, który nie jest żadnej mierze potwierdzony. Jest szansa, że okaże się nieprawdziwy. Jeżeli pojawią się kolejne przecieki, zaktualizujemy wpis.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst