Oprogramowanie / Artykuł

Dla Huaweia pojawiło się światełko w tunelu. Usługi Google'a mogą wrócić, jeśli firma dostanie zgodę

Google chciałby nadal robić interesy z Huawei i planuje zdobyć licencję, która mu na to pozwoli. Wcześniej taką zgodę dostał Microsoft.

Niedługo minie rok, odkąd w wyniku wojny handlowej pomiędzy Donaldem Trumpem a Chinami firmy z Państwa Środka dostały bana na robienie jakichkolwiek interesów ze swoimi partnerami ze Stanów Zjednoczonych. Najbardziej jaskrawym przykładem, jak ta jedna decyzja amerykańskiego prezydenta wpływa na konsumentów na całym świecie, jest odcięcie Huaweia od usług Google’a.

W rezultacie pozycja Huaweia na globalnym rynku znacząco spadła. Dotyczy to również Polski, gdzie Chińczycy byli na dobrej drodze, by zastąpić na pozycji lidera koreańskiego Samsunga. Po licznych doniesieniach jakoby obie firmy dotknięte decyzją Donalda Trumpa pogodziły się z tą sytuacją i poszły każda w swoją stronę, okazało się, że Google wcale nie składa broni.

Nie byłoby to zresztą wydarzeniem bez precedensu, gdyby Google taką licencję na handlowanie z Huaweiem otrzymał.

Stany Zjednoczone otworzyły bowiem furtkę dla swoich rodzimych firm, które pomimo bana chcą nadal współpracować z chińskimi partnerami. Już wcześniej zgodę na robienie interesów z przedsiębiorstwem z Chin otrzymał Microsoft. To właśnie dzięki takiej licencji nowe komputery z rodziny Matebook mogą mieć zainstalowany system Windows 10, a składany smartfon Mate XS i tablet MediaPad Pro 5G, działające na Androidzie, są pozbawione rozwiązań Google'a.

Inne nowe urządzenia mobilne marki Huawei również zadebiutowały bez usług Google'a. Klienci mogą zapomnieć o wsparciu takich rozwiązań jak Google Pay, o pobieraniu aplikacji z Google Play i korzystaniu z takich aplikacji i usług jak Google Chrome, Mapy Google, Gmail czy YouTube.

Ten pakietu usług jest dla Huaweia kluczowy w Europie, ale Google’owi też zależy na współpracy z tym partnerem.

Huawei radzi sobie nadal świetnie w Chinach, ale w Europie bez usług Google’a nie ma na razie czego szukać. Firma co prawda rozwija Huawei Mobile Services i prowadzi rozmowy z np. bankami i usługami transportowymi, by ich aplikacje trafiły do Huawei App Gallery, ale nie oszukujmy się — miną lata, zanim chiński sklep zbuduje silną pozycję w Europie. Jeśli kiedykolwiek mu się to uda.

Google też nie jest zadowolony z faktu, że nie jest obecny na smartfonach drugiego co do wielkości producenta smartfonów na świecie.

Tak po prawdzie amerykański ban uderza po równo we wszystkich.

Cierpią na tym nie tylko producenci elektroniki rodem z Chin, ale również pochodzący ze Stanów Zjednoczonych dostawcy oprogramowania i twórcy przeróżnych podzespołów. Możliwe, że Google, który jeszcze przed weekendem przestrzegał przed instalowaniem swoich usług na smartfonach Huawei na własną rękę, uznał, iż to już najwyższa pora, by zgłosić się po licencję.

Pozwoliłoby to ograniczyć straty wynikające z wojny handlowej pomiędzy dwoma globalnymi mocarstwami. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że krzywdy wyrządzonej Huaweiowi nic nie cofnie. Chińczycy zaś wyciągniętej przez Google’a ręki raczej nie odrzucą, ale z rozwoju swoich usług też już nie zrezygnują. Muszą mieć gotowy plan „B”.

nie mobile
przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst