Tech / News

Bestcena przemówiła: „wysyłamy zaległe zamówienia albo zwrot pieniędzy”

175 interakcji
dołącz do dyskusji

Klienci, którzy nie otrzymali towaru ze sklepu Bestcena, mają szansę na odebranie opłaconych już produktów. Zaległe zamówienia mają zostać zrealizowane, a w przeciwnym razie można liczyć na zwrot pieniędzy — a przynajmniej tak przekonują teraz konsumentów przedstawiciele tego biznesu.

Bestcena to sklep internetowy, który od kilku lat cieszył się sporą popularnością — przede wszystkim wśród osób poszukujących tanich smartfonów. Bardzo niskie ceny i rekomendacje opłacanych przez sklep youtuberów przekonywały konsumentów, że warto w nim dokonać zakupów. Okazało się, że takie „zakupy” mogły być fatalną decyzją.

Bestcena — problemy z zamówieniami

Nasz siostrzany serwis Bezprawnik ostrzegał przed robieniem zakupów w Bestcenie już w 2017 r. Okazało się, że całkiem słusznie. W styczniu 2020 r. pojawiły się zgłoszenia o problemach z dostawami, a lektura regulaminu obnażyła smutną prawdę: wynika z niego, że klienci nie dokonywali zakupów, a jedynie… wynajmowali sprzęt. Do sieci zaś trafiła informacja, że sklep przechodzi rzekomo kontrolę skarbową.

Rzuciło to na klientów blady strach — czy jeśli firma upadnie, to czy pojawi się konieczność zwrotu „wypożyczonych” telefonów? Do tego nie ma pewności, czy „klienci” takiego sprzedawcy nie będą mieli z tego tytułu innych kłopotów. Siedziba sklepu Bestcena została zaś zamknięta na głucho, a jego przedstawiciele przestali odpowiadać na pytania zaniepokojonych klientów.

Po kilku dniach Bestcena.pl przerywa milczenie: „wysyłamy zaległe zamówienia albo zwrot pieniędzy”.

Odwiedziliśmy siedzibę firmy w Poznaniu, ale chociaż można było odnieść wrażenie, że w środku ktoś się krząta, to drzwi były zamknięte na głucho i nie udało się nam dostać do środka. Z kolei w sieci próżno było szukać w ostatnich dniach oficjalnych komunikatów ws. dziwnie skonstruowanych umów na wynajem smartfonów i opóźnionych dostaw. Aż do teraz.

bestcena facebook

Na fanpage’u sklepu pojawił się właśnie pierwszy komunikat od wybuchu afery o tytule „Wysyłamy zaległe zamówienia”. Ma mieć to miejsce „w najbliższych dniach”, a „swoje smartfony lub zwrot pieniędzy” mają otrzymać „wszyscy”. Warto przy tym zwrócić uwagę na to, że w wiadomości Bestceny nie ma informacji o zakupie, a właśnie o „zamówieniach”.

Zastanawiam się przy tym, ile osób faktycznie zdecyduje się na odebranie zamówionego telefonu, a ile poprosi o zwrot gotówki. Nie mamy zresztą pewności, że klienci faktycznie otrzymają swoje pieniądze. Skoro sklep najwyraźniej wynajmował smartfony, zamiast je sprzedawać, to trudno brać jego deklarację na słowo honoru… Czas pokaże, a sprawę będziemy oczywiście monitorować.

Tak samo, jak będziemy się bacznie przyglądać sklepowi Dragonist.

Bestcena to nie jedyny sklep internetowy, który w ostatnim czasie budzi wątpliwości. Naszą uwagę zwrócił również Dragonist, który jest powiązany z Bestceną za sprawą spółek Turbado oraz Kulm i wydaje się działać na podobnych zasadach.

Również i tu pojawiły się doniesienia klientów, że zamówione smartfony przestały być wysyłane i istnieje obawa, że klienci, którzy dokonują w nim „zakupów”, tak naprawdę podpisują jedynie umowę najmu. Sprawa jest na tyle poważna, że sklepami Bestcena i Dragonist zajął się nawet polski Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst