REKLAMA

Złoty Pociąg znów rozpala wyobraźnię. "Znalazłem go"

Legenda, która przez dekady balansowała na granicy mitu i obsesji, znów wraca na tapet. Tym razem z konkretną twarzą i nazwiskiem.

Złoty Pociąg 2025 lider poszukiwaczy
REKLAMA

Po niemal dziesięciu latach milczenia Piotr Koper - jeden z najbardziej rozpoznawalnych poszukiwaczy Złotego Pociągu - ogłosił, że wreszcie go znalazł. Brzmi sensacyjnie? A i owszem. Tym niemniej historia nauczyła nas, że w tej sprawie warto zachować zdrowy dystans. 

REKLAMA

Złoty Pociąg: mit, który nie chce umrzeć

Zanim przejdziemy do najnowszych rewelacji, przypomnijmy, o co właściwie chodzi. Złoty Pociąg z Wałbrzycha to jedna z najbardziej znanych legend II wojny światowej. Według przekazów, w ostatnich dniach konfliktu Niemcy mieli załadować do opancerzonego składu ponad 300 ton złota, klejnotów, dzieł sztuki i broni. Pociąg miał wyruszyć z Breslau (dzisiejszy Wrocław), ale nigdy nie dotarł do Waldenburga (czyli Wałbrzycha). 

Czytaj też:

REKLAMA

Gdzie zatem zniknął? Teorie wskazują na tunele i szyby górnicze pod zamkiem Książ, będące częścią tajnego projektu Riese - gigantycznego przedsięwzięcia budowy podziemnych kompleksów wojskowych w Górach Sowich. Problem w tym, że historycy nie dysponują żadnymi dowodami na istnienie takiego pociągu. Ani PRL-owskie ekipy badawcze, ani współczesne technologie georadarowe nie potwierdziły jego obecności. 

Jeden z niedokończonych tuneli Projektu Riese w Górach Sowich na Dolnym Śląsku

Wszystko zmieniło się w 2015 r., gdy Piotr Koper i Andreas Richter ogłosili, że odnaleźli ślady Złotego Pociągu. Ich deklaracja wywołała medialną burzę - od lokalnych dzienników po CNN. Władze zareagowały błyskawicznie. Wojsko, urzędnicy, prywatni sponsorzy - wszyscy zaangażowali się w ekspedycję. Finał? Rozczarowujący. Po rozpoczęciu prac okazało się, że georadar wykrył jedynie naturalną formację geologiczną. Złotego Pociągu nie było. Koper i Richter zniknęli z przestrzeni publicznej. Ale - jak się okazuje - Piotr Koper nigdy nie porzucił marzeń o odnalezieniu legendarnego składu. 

REKLAMA

Nowy trop, nowy lider

W kwietniu do Urzędu Miasta Wałbrzycha wpłynęło zgłoszenie: odkryto ukryty tunel kolejowy oraz trzy wagony z czasów II wojny światowej. Tym razem twarzą projektu nie jest Koper, lecz Krzysztof Motak. Ten twierdzi, że lokalizacja została wyznaczona z dokładnością co do centymetra, a tunel był doskonale zamaskowany przez więźniów w czasach niemieckiej okupacji. 

REKLAMA

Na razie czeka na zgodę konserwatora zabytków, by przeprowadzić badania georadarem. Prace mają ruszyć jeszcze przed świętami. Problem? Motak nie chce ujawniać szczegółów przed uzyskaniem zgody. Zrozumiałe - ale to oznacza, że na razie nie da się niezależnie zweryfikować jego twierdzeń. 

Radiestezja w grze. Pseudonauka czy intuicja?

Jeden z liderów poszukiwań przyznał, że jest radiestetą. Radiestezja - czyli poszukiwanie obiektów za pomocą różdżek lub wahadełka - to metoda uznawana za pseudonaukową. Nie ma potwierdzenia w badaniach, nie jest uznawana przez środowiska akademickie. Jedno jest pewne: Złoty Pociąg wciąż żyje. Nie tylko w wyobraźni, ale w realnych działaniach, zgłoszeniach, profilach, deklaracjach. 

REKLAMA

Czy to będzie przełom? Czy kolejne rozczarowanie?  Czas pokaże. Ale dopóki temat nie zostanie ostatecznie wyjaśniony to polska obsesja na punkcie tego skarbu nie zniknie. A my - jak zawsze - będziemy obserwować każdy ruch na tym polu. 

Maciej Gajewski
Redaktor
REKLAMA
REKLAMA