Koniec z bezsensownymi wizytami w PSZOK. Jest pomysł na zużyte ubrania
Nowe przepisy namieszały, ale po miesiącach walki z uciążliwościami powoli rodzą się naprawdę ciekawe rozwiązania – lepiej późno niż wcale.

Konieczność oddawania zużytych ubrań do PSZOK-ów wzbudziła naprawdę wiele emocji. W punktach zrobiły się kolejki. Ci, którzy nie chcieli się fatygować, pozostawiali ciuchy w kontenerach takich jak te stawiane przez PCK. Pojemniki z rzeczami dla potrzebujących wypełniły się więc śmieciami. Jeden wielki chaos, nad którym z czasem zaczęto panować, ale niesmak pozostał.
Czytaj też:
Co przyniesie 2026 r.? Warszawa daje nadzieję, że więcej trafionych pomysłów. Od stycznia w stolicy zaczną działać Dzielnie. To miejsca, w których mieszkańcy będą mogli "dzielić się rzeczami, naprawiać je i dać im drugie życie". I chociaż odzieżowy kryzys to efekt przekazywania odpadów, to zapewne wiele osób do PSZOK-ów zwoziło rzeczy, które miały przed sobą przyszłość. Nie pasowały już właścicielom i nie wiadomo było, co z nimi zrobić. Teraz w Warszawie będzie z tym prościej.
Do Dzielni mają trafiać niepotrzebne ubrania, książki, zabawki, sprzęt RTV i AGD, meble czy rośliny. Wszystkie w dobrym stanie, tak by nadal inni mogli z nich korzystać. "Idea jest prosta: zamiast wyrzucać przedmioty, można je oddać innym" – wyjaśnia miasto.
- Liczymy, że pilotaż zakończy się powodzeniem i w kolejnych latach możliwe będzie kontynuowanie oraz rozszerzanie projektu o następne dzielnice Warszawy – mówi Magdalena Młochowska, dyrektorka koordynatorka ds. zielonej Warszawy.
Najpierw Dzielnie zostaną otwarte w styczniu 2026 roku na terenie dzielnic Bielany, Żoliborz, Praga-Północ, Praga-Południe, Śródmieście i Mokotów. Władze zaznaczają, że Dzielnie przyjmować będą wyłącznie rzeczy w dobrym stanie – odpady dalej należy oddawać do PSZOK-ów lub MPSZOK-ów.
Projekt dzielni to zaproszenie do wspólnego działania. To inicjatywa, która ma szansę stać się symbolem miejskiej solidarności i ekologicznej odpowiedzialności - zaznacza Warszawa.
Oprócz zbiórek organizowane będą warsztaty. W ich trakcie mieszkańcy nauczą się, jak naprawiać przedmioty, jak kreatywnie je przerabiać i jak w codziennym życiu stosować zasady gospodarki obiegu zamkniętego. "To nie tylko praktyczna wiedza, ale też okazja do spotkań i budowania wspólnoty wokół idei niemarnowania i cyrkularności" – przekonują władze stolicy.
O coś takiego właśnie chodzi
Wielokrotnie zdarzało mi się narzekać, że z naszych ulic znikają miejsca i punkty, w których załatwia się drobne rzeczy i sprawy. Jeszcze nie tak dawno czymś normalnym było naprawianie butów czy przetartych spodni u krawca. Teraz powracają, ale w nieco zmienionej formie, bo i tak wszystko powiązane jest z internetem.
W sieci mogliśmy łatwo pozbyć się rzeczy – wystawić je na portalu z ogłoszeniami albo dać sygnał na facebookowej grupce, że są do odbioru, nawet za darmo. Tyle że to zawsze w pewien sposób angażujące. Trzeba wysłać paczkę, ewentualnie umawiać się z innymi. A co, jeśli nie przyjdą? Można zostawić rzecz pod śmietnikiem i liczyć na to, że ktoś ją jednak przechwyci, ale to kolejne ryzyko pozostawienia odpadu.
Wiele wskazuje na to, że Dzielnie rozwiążą wszystkie te problemy. Pomysł w teorii wydaje się świetny. Można trzymać kciuki za jego powodzenie. I naśladowanie w kolejnych miastach.







































