FBI: „odblokujcie iPhone'a mordercy”. Apple: „nie ma takiej opcji”
FBI oskarża Apple'a o brak współpracy, Apple oskarża agencję o opieszałość. Znów poszło o możliwość dostania się do smartfona.

Na początku grudnia w bazie wojskowej w Pensacola na Florydzie doszło do strzelaniny. Szkolący się tam kadet Mohammed al-Szamrani otworzył ogień w budynku szkoleniowym. Zabił trzy osoby, zanim sam został zastrzelony. W tym tygodniu prokurator generalny USA William Barr oświadczył, że był to motywowany ideologicznie akt terrorystyczny. Na konferencji prasowej zarzucił także Apple'owi, że firma nie udzieliła FBI „istotnej pomocy” w śledztwie.
Apple zdecydowanie się z tą oceną nie zgadza.
Oświadczenie Apple'a w sprawie zarzutów FBI
Firma wystosowała oświadczenie, w którym odpiera zarzuty ze strony FBI.
W ciągu kilku godzin od otrzymania pierwszego wezwania ze strony FBI 6 grudnia dostarczyliśmy wiele różnego rodzaju informacji związanych z dochodzeniem. Od 7 do 14 grudnia otrzymaliśmy sześć dodatkowych wezwań prawnych i w odpowiedzi dostarczyliśmy odpowiednie informacje, w tym kopie zapasowe iCloud, informacje o kontach i danych transakcyjnych dla wielu kont.
Odpowiadaliśmy na te wezwania szybko, często w ciągu kilku godzin, dzieląc się informacjami z FBI w Jacksonville, Pensacoli i Nowym Jorku. Przekazaliśmy śledczym wiele gigabajtów danych. W każdym wypadku odpowiedzieliśmy, dostarczając wszystkie informacje, jakie mamy – czytamy w oświadczeniu.
Firma zdecydowała się także wbić szpilę agentom FBI, sugerując, że być może to oni nie działali tak szybko, jak powinni.
8 stycznia FBI poinformowało nas, że potrzebuje dodatkowej pomocy – miesiąc po tym, jak doszło do ataku. Dopiero wtedy dowiedzieliśmy się o istnieniu drugiego iPhone'a powiązanego ze śledztwem i o tym, że FBI nie może dostać się do żadnego z urządzeń. Dopiero 8 stycznia otrzymaliśmy dokumenty nakazujące nam przekazanie informacji dotyczących drugiego iPhone'a, odpowiedzieliśmy na nie w ciągu kilku godzin. Wczesne działanie jest kluczowe dla uzyskania dostępu do informacji i odnalezienia dodatkowych możliwości działania.
Apple kontra FBI. To kolejna odsłona sporu, który troczy się od lat
Spór między Apple'em a FBI o dostęp do iPhone'ów toczy się od 2015 r. Wtedy zainicjował go atak terrorystyczny w San Bernardino, w którym zginęło 14, a rannych zostało 21 osób. FBI chciało wtedy, żeby Apple obszedł swoje zabezpieczenia, tworząc furtkę, która pozwoliłaby służbom pozyskać dostęp do danych przechowywanych na iPhone'ach. Apple odmówił, podkreślając, że nie da się stworzyć backdoora dla jednego telefonu, a zrobienie tego dla wszystkich naraziłoby bezpieczeństwo i prywatność jego użytkowników. Firma podtrzymała swoje stanowisko także w dzisiejszym oświadczeniu:
Zawsze twierdziliśmy, że nie ma czegoś takiego jak furtka tylko dla tych dobrych. Backdoory mogą być wykorzystane także przez osoby, które zagrażają naszemu bezpieczeństwu narodowemu i bezpieczeństwu danych naszych klientów. Dziś funkcjonariusze mają dostęp do większej liczby danych niż kiedykolwiek w historii, więc Amerykanie nie muszą wybierać między osłabieniem szyfrowania a rozwiązywaniem śledztw. Głęboko wierzymy, że silne szyfrowanie jest kluczowe dla ochrony naszego kraju i danych naszych użytkowników.
FBI przed laty zareagowało pozwaniem Apple'a do sądu i, choć potem zrezygnowało z tej drogi, znalazłszy kogoś, kto podjął się włamania do smartfona sprawców strzelaniny, jej ocena postawy firmy raczej się nie zmieniła.