Tech  / Lokowanie produktu

Zadajmy sobie proste pytanie - czym jest Honor?

Słownik Języka Polskiego podaje, że honor to zaszczyt, poczucie godności osobistej lub dobre imię. I trudno się z tym nie zgodzić, ale jako fan technologii muszę udzielić innej odpowiedzi.

Dla mnie Honor jest także marką firmy Huawei skierowaną głównie do młodych ludzi. Przy czym nie mówimy tutaj wyłącznie o wieku, ale o stanie ducha. Jeżeli jesteś otwarty na nowinki, jeżeli uważasz, że suche parametry techniczne to za mało, że w technologii chodzi nie tylko o treść, ale też o formę - zwróć uwagę na Honora. Marka ta pozwala na kupno sprzętu nie tylko innowacyjnego, ale też bardzo ładnego, i co najważniejsze w naszym kraju, rozsądnie wycenionego.

Jest to zaskakujący zwrot zdarzeń. W 2014 roku, gdy Honor debiutował nad Wisłą, wszyscy myśleli, że to kolejna marka, która nie będzie wyróżnać się na tle konkurencji i jedyną jej strategią jest walka za pomocą atrakcyjnej ceny. Pięć lat później możemy się przekonać, jak bardzo byliśmy w błędzie. Początkowo mogło wydawać się, że smartfony Honora nie będą wyróżniać się na tle konkurencji.

Prawda okazała się jednak inna.

Pierwszym sygnałem, że Honor to coś więcej niż tylko atrakcyjna cena, był Honor 7i. Telefon, który już wtedy rozumiał, że najważniejszym aparatem jest dziś kamerka do selfie, i aby zaoferować jak najwyższą jej jakość… używał jako kamery do selfie głównego aparatu, wyciąganego z obudowy niczym peryskop łodzi podwodnej.

Co ciekawe, to rozwiązanie może powrócić do smartfonów, w końcu panuje moda na urządzenia w pełni bezramkowe, a producenci prześcigają się w pomysłach na kreatywne chowanie aparatu, czego przykładem są modele Honor View 20 z kamerką umieszczoną w otworze ekranowym oraz modele wyposażone w slider, takie jak chociażby Honor Magic 2. Peryskop mógłby być ciekawą alternatywą dla tych rozwiązań.

Fot: Marcin Połowianiuk

Honor 7i wyróżniał się jednak nie tylko sprytnie schowanym aparatem. Oferował też całkiem niezłą specyfikację, wysokiej jakości wyświetlacz oraz czytnik linii papilarnych na krawędzi ekranu.  No i nadal kosztował znacznie mniej niż można by się spodziewać po takim produkcie.

Rok później pojawił się Honor 8, który w dniu premiery był prawdopodobnie najładniejszym smartfonem na rynku. Plecki telefonu stworzone z piętnastu warstw szkła pięknie załamywały światło i spodobały się użytkownikom na tyle, że Chińczycy do dziś korzystają z tego rozwiązania. Model ten, tak samo jak wydany rok później Honor 9, nie ustępował na większości pól znacznie wyżej wycenionej konkurencji. Trend ten jest kontynuowany też przez stosunkowo nowe modele, takie jak Honor 10, Honor Play oraz wydany właśnie Honor View 20, do którego wrócę jeszcze później.

Honor doskonale wiedział, co robi.

Oferując topowe smartfony w znacznie niższej cenie marka przebiła się do świadomości konsumenta. Zbudowała bardzo silną renomę oraz bogate portfolio smartfonów. Warto tu podkreśleć, że praktycznie wszystkie smartfony Honora, niezależnie czy mówimy o sprzętach za 700 czy za 2000 zł, cechują się świetnym stosunkiem jakości do ceny. Należą do najbardziej opłacalnych sprzętów na rynku.

Praca u podstaw została wykonana. A Honor – z nowym logo i identyfikacją marki – może śmiało stawać w szranki z rynkowymi gigantami.

Dziś Honor nie jest telefonem dla osób oszczędnych, ale dla tych, które chcą się wyróżnić. Marka już kilka miesięcy temu zrozumiała, że dziś ludzie, szczególnie młodzi, traktują smartfon jako centrum dowodzenia. To dla nich mobilne biuro, źródło wiedzy i rozrywki, podstawowy sposób komunikacji ze znajomymi oraz główny, a czasem jedyny i najważniejszy aparat fotograficzny.

Chińczycy doskonale zdają sobie sprawę z oczekiwań młodych ludzi i potrafi na nie odpowiedzieć ciekawymi, niedrogimi produktami, które wyróżnia nie tylko specyfikacja techniczna, ale też nowoczesne wzornictwo i szeroka paleta kolorów, w jakich dostępne są smartfony.

Przykładowo, nowy Honor 10 Lite kosztuje 999 zł. Jestem jednak pewien, że gdyby zapytać o cenę kogoś niemającego obeznania na rynku, podałby znacznie wyższą kwotę, bo ten telefon wygląda świetnie, ze swoimi smukłymi ramkami, notchem w kształcie łezki i obudową w gradientowych kolorach.

A że potencjalnym nabywcom bardzo zależy na jak najwyższej jakości selfie, przednia kamerka ma wyższą rozdzielczość niż sensor z tyłu obudowy (24 kontra 13 Mpix) i wspierają ją algorytmy sztucznej inteligencji. Ma też NFC, co w tym segmencie wcale nie jest normą, więc młodzi ludzie – odzwyczajający się od gotówki – mogą nim płacić zbliżeniowo w sklepach przy użyciu Android Pay.

Kilka lat temu kupno takiego telefonu za niespełna 1000 zł było nie do pomyślenia. A na tym nie koniec.

Maciej Gajewski nie tak dawno temu przywiózł kompletną relację z Chin, posługując się wyłącznie Honorem 8X. Nie licząc pisania większych tekstów, wszystkie materiały, zdjęcia, wideo, etc. Powstały na smartfonie kosztującym… 1299 zł. Skoro Maciej był w stanie z tak niedrogiego telefonu wycisnąć materiały warte pokazania w tak wielkim medium, jak Spider’s Web, to nie mam więcej pytań.

Fot: Marcin Połowianiuk

Honor nie jest też dziś marką, która po prostu podąża za trendami. Wszyscy czekaliśmy, aż któryś brand zaproponuje alternatywę dla notcha. I doczekaliśmy się – ale nie w drogim smartfonie z najwyższej półki, lecz w nowym Honorze View 20, który zamiast notcha ma w ekranie otwór. A do tego to „cacko z dziurką” zapowiada się na świetny telefon o potężnej specyfikacji i z aparatem o rozdzielczości aż 48 (sic!) Mpix z tyłu i 25 Mpix z przodu. Już niebawem go przetestujemy.

Jeszcze pięć lat temu niewyobrażalnym było, by tego typu innowacje lądowały najpierw w telefonach z tzw. „półki średniej”, a dopiero potem trafiały do sztandarowych urządzeń. Zawsze było na odwrót – to „flagowce” debiutowały z najnowszymi bajerami, a dopiero potem, po czasie, inne segmenty nadganiały. Teraz to się zmienia.

Honor chce być marką dla ludzi, którzy robią fajne rzeczy.

Mantrą przyświecającą Honorowi jest „młodzi dla młodych”. Ekipa odpowiedzialna za markę doskonale zna potrzeby i ambicje młodego pokolenia, i wychodzi im naprzeciw, co widać zresztą po ostatnich smartfonowych premierach.

To już nie są telefony, które mają przyciągać wyłącznie ceną i trafiać w ręce tych, którzy nie mogą sobie pozwolić na droższe modele. To telefony dla ludzi, którzy chcą robić w życiu fajne rzeczy i potrzebują sprzętu, który dotrzyma im kroku, a do tego pozwoli się wyróżnić. A to, że przy okazji nie kosztują fortuny, jest bardzo miłym bonusem.

*Materiał powstał we współpracy z marką Honor.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst