Nauka  / Artykuł

Autonomiczne farmy w dużych miastach i wokół nich - taka jest przyszłość rolnictwa

Postępująca migracja ludzi do dużych miast stanowi spory problem, jeśli chodzi o zaopatrzenie tych betonowych aglomeracji w świeżą żywność. Do tego coraz mniej osób chce pracować przy uprawie roślin hodowlanych. Właściciele Iron Ox twierdzą, że ich autonomiczna farma rozwiąże obydwa problemy.

Zanim to jednak nastąpi, firma z San Francisco chce przetestować swoje rozwiązanie w praktyce. Ich pierwsza, prototypowa farma, na której w przyszłości będą pracować same roboty została uruchomiona w tym tygodniu. Iron Ox zaadaptował w tym celu ogromną halę przemysłową o powierzchni 750 m2 i rozpoczął w niej hodowlę kapusty. Kapusta widocznie pasuje do startupowo-prototypowego ducha całego przedsięwzięcia.

Brandon Alexander, współzałożyciel Iron Ox twierdzi, że dzięki wykorzystaniu robotów sterowanych centralnie przez autorskie oprogramowanie o nazwie The Brain, ich prototypowa farma będzie w stanie wyprodukować ok. 26 tys. główek kapusty rocznie. Z analiz Iron Ox wynika, że jest to pięciokrotnie większa liczba, niż w przypadku tradycyjnej farmy. Na razie jednak, żeby osiągnąć ten imponujący wynik, autonomicznym robotom muszą pomagać ludzcy pracownicy.

Ich zadania związane są aktualnie z kiełkowaniem roślin i zbieraniem dojrzałych główek kapusty. Całą resztą, czyli rozsadzaniem młodych sadzonek i podlewaniem całości hodowli zajmują się maszyny. Oprogramowanie The Brain steruje też oświetleniem oraz kontroluje temperaturę, wilgoć i inne parametry które mają wpływ na rozwój roślin.

Po co to wszystko?

autonomiczne farmy wertykalne miejskie

Zdaniem właścicieli Iron Ox ich pomysł pozwoli na masowe zakładanie takich autonomicznych farm niedaleko dużych miast. I to bez konieczności szukania do nich ludzkich pracowników. Oznacza to, że nowa odmiana miejskich farmerów będzie musiała zainwestować w takie przedsięwzięcie tylko na początku, a potem zamiast martwić się o postulaty jakichś związków zawodowych i prośby o podwyżki będzie można siedzieć wygodnie i patrzeć sobie na synchroniczną pracę swoich robotów-farmerów.

Na takich miejskich i wokołomiejskich hodowlach skorzystają również sklepy, które nie będą musiały martwić się już o sprowadzanie warzyw z jakichś odległych zakątków kontynentu. Krótsze łańcuchy dostaw oznaczają również większe zadowolenie konsumentów, którzy coraz większą uwagę zwracają na jakość konsumowanego jedzenia. Wizja malowana nam przez Iron Ox to piękna idylla, w której wszyscy korzystają na ich rewolucyjnym wynalazku.

Jest tylko jeden problem.

autonomiczne farmy wertykalne miejskie
Projekt dzielnicy-farmy w Szanghaju.

Ta prototypowa farma wygląda na… strasznie zacofaną. Idea hodowli roślin w miastach nie jest bowiem jakimś rewolucyjnym pomysłem, który dopiero co narodził się w San Francisco. W takim Szanghaju na przykład, Chińczycy budują całą dzielnicę, w której na hodowlę roślin przewidziano ok. 100 hektarów powierzchni - mowa tu zarówno o hodowlach poziomych, jak i pionowych.

Sunqiao Urban Agricultural District, bo tak będzie nazywać się ta dzielnica będzie składać się z ponad dwudziestu kilkupiętrowych, przeszklonych budynków, w których uprawiane będą algi, bok-choy, rukwia wodna czy lubiany w Europie szpinak. Chińczycy chcą, aby ich nowa dzielnica-farma była w stanie zaspokoić roczne potrzeby ok. 24 mln osób, czyli tyle ile mieszka w Szanghaju.

Zresztą nie trzeba nawet zmieniać kontynentu, żeby dostrzec braki w pomyśle Iron Ox. Firma Aero Farms z New Jersey wybudowała ostatnio największą podziemną pionową farmę w starej hucie stali. Większość kwestii związanych z podziemną uprawą roślin również została zautomatyzowana. Nie jest to zresztą takie trudne. Wystarczy dysponować systemem kontroli oświetlenia i nawadniania roślin, które można stworzyć chociażby w oparciu o tanie Arduino albo inne Raspberry Pie.

Automatyzacja jest oczywiście ważna. Ważniejsza jest jednak wydajność.

autonomiczne farmy wertykalne miejskie
Jak najlepsze zagospodarowanie przestrzeni i wydajne oświetlenie - oto recepta na efektywną miejską farmę.

Z tego co widzę na zdjęciach udostępnionych dziennikarzom, Iron Ox zignorowało też totalnie kwestie oświetleniowe. Najnowszym trendem (a do najnowszych trendów Iron Ox chce być porównywany) jest np. oświetlenie typu LED. Firmą, która może obecnie pochwalić się największą wiedzą w kwestii oświetlenia projektowanego z myślą o masowej uprawie roślin jest Philips, a konkretniej ich spółka-córka Philips Lightning. Z ich LED-ów korzysta już holenderska firma Staay Food Group, jeden z największych dostawców roślin i warzyw do holenderskich supermarketów.

Sztuczne oświetlenie Philipsa wykorzystywane jest w holenderskich farmach wertykalnych. Oprócz dużej wydajności dzięki zróżnicowanej długości fal generowanego przez LED-y światła (w dużym uproszczeniu: niebieskie i czerwone) holenderscy hodowcy są w stanie zoptymalizować warunki dla okresów wegetacji i kwitnienia roślin.

Ponadto uprawa roślin w zamkniętych warunkach oznacza brak konieczności stosowania pestycydów, sztucznych nawozów oraz stosowania konkretnych, najbardziej odpornych gatunków nasion. O braku klęsk żywiołowych, takich jak powódź, szkodniki, przymrozki czy susza chyba nie muszę wspominać.

Jedynym interesującym rozwiązaniem z całego prototypu Iron Ox wydają się być te robotyczne ramiona. O ile startup będzie w stanie przystosować je do obsługi farm wertykalnych i to w na tyle uniwersalny sposób, że będą one mogły współpracować z różnymi systemami miejskich hodowli. Tych bowiem powstaje coraz więcej.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst