REKLAMA

Sztuczna inteligencja wykryje osoby, które popełnią zbrodnię. Zanim ją popełnią

Obsesja Komunistycznej Partii Chin na punkcie inwigilacji swoich obywateli nie jest niczym nowym. Jednak wraz z postępem technologicznym, rosną również możliwości chińskich władz. Oglądaliście kiedyś „Raport Mniejszości”?

sztuczna inteligencja przewidzi przestepstwo
REKLAMA
REKLAMA

W tym filmie z Tomem Cruisem przedstawiono nam świat, w którym większość zbrodni wykrywana jest zanim zostaną popełnione. Chińskiej partii rządzącej najwyraźniej pomysł ten spodobał się na tyle, że chce zastosować go u siebie.

Sztuczna inteligencja, która przewidzi przestępstwo

Jak wykryć przestępcę, zanim popełni zbrodnię? To całkiem proste. Wystarczy dysponować rozległymi systemami monitoringu w każdym większym mieście, odpowiednio skutecznym systemem rozpoznawania twarzy i sztuczną inteligencją, która radzi sobie z analizą predyktywną. Chiny właśnie pracują nad takim systemem. Nazywa się on Cloud Walk i powstaje w mieście Kanton.

REKLAMA

Jak zadziała w praktyce? Przypuśćmy, że wchodzicie do jakiegoś sklepu i kupujecie w nim duży, kuchenny nóż. Normalna sprawa, nie ma się czego obawiać. To w końcu narzędzie do przygotowywania jedzenia. Jednak Cloud Walk zapisuje sobie tę informację na waszym koncie.

Jeśli zaraz po zakupie tego noża kupicie też młotek, siekierę i opakowanie dużych i wytrzymałych worków foliowych, Cloud Walk zacznie monitorować was o wiele dokładniej, a o waszych poczynaniach zostanie powiadomiona policja.

REKLAMA

Zresztą system ten zakłada ścisłą współpracę z chińskimi służbami. Dlatego też Cloud Walk otrzymał dostęp do policyjnych baz danych z ponad 50 największych miast i chińskich prowincji. Samo to, że w Chinach znajduje się obecnie 176 mln kamer monitorujących przestrzeń miejską daje ogromne możliwości tamtejszej sztucznej inteligencji, jeśli chodzi o miejski monitoring.

Technologia spotyka totalitaryzm.

Chińskie władze nie muszą też liczyć się w żadnym stopniu z prawami tamtejszych obywateli. Przykładowo dość powszechną praktyką jest publikowanie wizerunku ludzi, którzy np. postanowili przejść przez ulicę na czerwonym świetle. Nikt nie protestuje przeciwko takim działaniom.

REKLAMA

Chiński wiceminister ds. nauki i technologii, Li Meng zapowiedział oficjalnie, że do 2030 r. Chiny zainwestują ok. 150 mld. dol. w rozwój sztucznej inteligencji. M.in. po to, żeby znacznie skuteczniej monitorować chińskie miasta. Ale nie tylko. W zeszłym roku Chiny zaczęły testować też tzw. „credit score”, czyli punktację przyznawaną swoim obywatelom na podstawie ich indywidualnych zachowań.

Ktoś publikuje pochlebne opinie na temat partii rządzącej w chińskich mediach społecznościowych i dobrze zajmuje się najstarszymi członkami swojej rodziny? Jego ranking rośnie. Ktoś ośmielił się skrytykować władzę, a na domiar złego zamówił przez internet japońskie anime? Jego ocena maleje.

REKLAMA

Początkowe założenia tego projektu mówiły o wprowadzeniu czterech „klas” obywateli. Ta najlepiej punktowana – klasa A, mogłaby liczyć na państwowe wsparcie w przypadku starania się o kredyt, czy podczas poszukiwania pracy. Ta najgorsza – klasa D, mogłaby o jakimkolwiek wsparciu ze strony władzy zapomnieć.

Rafał z kolei pisał dzisiaj o chińskim pomyśle na kontrolę mniejszości muzułmańskiej. Pomysł ten wpisuje się w ogólny trend, z którego wynika, że władza w Chinach nie przejmuje się prywatnością swoich obywateli. Masowa inwigilacja, obserwacja i profilowanie zwiększają bezpieczeństwo i porządek publiczny. Przynajmniej w teorii.

Tomasz Domański
Redaktor
REKLAMA
REKLAMA