Nauka  / Felieton

Przyroda to skarb, ale kogo to obchodzi? Na pewno nie ministra środowiska

290 interakcji
dołącz do dyskusji

Nie ma chyba innego tematu, który pokazuje skalę bezmyślności ludzkości jako takiej, naszej krótkowzroczności, tego że chęć wzbogacenia się i wygody wygrywa z myśleniem o przyszłości jak sprawa ochrony środowiska i przeciwdziałaniu ociepleniu klimatu.

Nasz minister środowiska Jan Szyszko z chęcią destrukcji przyrody jest tylko wierzchołkiem góry lodowej tego problemu, ale jakże wymowny. Pan Myśliwy Szyszko ma w nosie środowisko, zwykłych ludzi i to, że Polska staje się niechlubnym przykładem kraju, który zniszczy to, co posiada naturalnie.

Jest w Księdze Rodzaju w Biblii taki werset: “Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi.”

Rozmnażajcie się i czyńcie ziemię sobie poddaną. Przepraszam bardzo wszystkie osoby religijne, ale to przekonanie, że ziemia ma być nam poddana, ten chrześcijański, religijny mit o tym, że jesteśmy ważniejsi, że możemy wykorzystywać ile nam się podoba, bo panujemy nad ziemią, jest w nas tak szkodliwie zakorzenione, że nie da się go chyba zmienić. Arogancja wylewająca się z tego starego wersetu bije po oczach każdego, kto chociaż raz świadomie rozejrzał się wokół siebie.

Wstyd mi, bo nie tylko minister Szyszko ale i cała katolicka ekipa rządząca ma w głębokim poważaniu to, że natura, przyroda to nie coś danego raz na zawsze, że to nie nasza własność.

Przyroda to skarb, wspólne dobro, którego jesteśmy częścią i z racji posiadania świadomości istnienia, i tego, że to dobro istnieje, powinniśmy o nią dbać.

Uczyńmy ziemię poddaną. Nowelizacja prawa łowieckiego jest całkowicie zgodna z tą filozofią wyższości - tradycje myśliwskie są dla Jana Szyszko ważniejsze, niż zasoby przyrodnicze, dlatego zdjęcie zwierzęcia z list gatunków chronionych będzie banalne, wpisanie go na tę listę niemal niemożliwe.

Wszyscy dorzucimy się do myślistwa, bo Skarb Państwa będzie dopłacał do funduszu odszkodowowawczego za szkody łowieckie dla rolników. To myśliwi zdecydują, które tereny zamknąć, nie będą musieli mieć też zgody właściciela terenu - jeśli temu nie podoba się obecność facetów ze strzelbami, będzie musiał wytłumaczyć w sądzie, dlaczego. Polowania nie będą wymagały oceny wpływu na środowisko, polować będzie mógł każdy dureń po pół roku uczestnictwa w Kole Łowieckim; kupi broń, w tym krótką i wio atakować przyrodę.

Polowania dla sportu w XXI wieku to barbarzyństwo i nie bójmy się tego tak nazywać. Oprócz kontroli pogłowia, koniecznej w niektórych przypadkach dla stabilności ekosystemów, nie ma już żadnego powodu, by polować. Radocha i przyjemność ze strzelania dla myśliwych nie jest wystarczającym powodem.

Wielu z nas czerpie radość z rzeczy, które nie są dobre, czy nawet legalne, ale jesteśmy na tyle cywilizowani, że potrafimy się hamować. Myśliwi widocznie nie są. Wypakują ołowiem wszystko dookoła, zostawią na dzikich terenach stosy łusek i puste ćwiartki koło ambon, i postrzelają sobie tuż obok budynków mieszkalnych, strasząc wszystko, co żywe.

A że pozbawieni kontroli wybiją co cenniejsze gatunki? Kogo to obchodzi? - na pewno nie ministra środowiska.

Minister środowiska z prawdziwego zdarzenia rzuciłby się w progu rozdzierając koszulę na same pomysły ekipy rządzącej, które upolityczniają środowisko, niszczą wszystkie struktury jego ochrony, deregulują wycinkę drzew, pozwolą na wykonywanie inwestycji bez oceny wpływu na środowisko i tak dalej, i dalej. Prawdziwy minister środowiska wiedziałby, że wprowadzenie niemal samowolki w kwestii środowiska poskutkuje zniszczeniem tegoż.

No ale czego oczekiwać po kimś, kto nie wierzy w globalne ocieplenie spowodowane działaniami człowieka i uważa to za spisek polityczny, i kogoś, kto oficjalnie pyta, kto odpowiada za chemitrails i co to jest?

Wiem, że wszyscy jesteśmy wpatrzeni w ekrany i świat realny jest nam potrzebny tylko po to, by mieć gdzie grać w Pokemon Go i móc robić ładne fotki na Instagrama, ale powiedzcie szczerze: naprawdę nie przygnębia was myśl, że niedługo możemy pozbyć się skarbów przyrody? Że potraktujemy to, co nam zostało - a nie zostało nam już wiele i z każdym rokiem będzie coraz gorzej - jako doraźne dobro, które można wykorzystać, wyciąć, wybić i zdewastować? Naprawdę nie chcecie, by wasze dzieci i wnuki odziedziczyły kraj, świat, szary i ogołocony?

Za to powinien być paragraf. Za działanie na szkodę naszego dobra wspólnego i niszczenie go dla przyszłych pokoleń powinny być kary. Kary, na które załapaliby się politycy którzy podejmują decyzje krótkowzroczne i egoistyczne.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst