Media  / Felieton

Cieszycie się z Brexitu? Nie ma z czego

614 interakcji
dołącz do dyskusji

-  Na pewno nie ma się z czego cieszyć – powiedział szef MSZ, Witold Waszczykowski o Brexicie. Po raz pierwszy od dawna zgadzam się z ministrem.

*Uwaga: tekst nie ma związku z technologiami. Jeżeli uważasz, że nie powinien znaleźć się na Spider’s Web, nie czytaj go.

Brexit stał się faktem i zrodzi poważne konsekwencje nie tylko dla Brytyjczyków. Pierwsze reakcje rynków finansowych można było zaobserwować w Azji. Po wstępnych wynikach referendum w Wielkiej Brytanii giełda w Tokio straciła 10 procent. Kolejnym symptomem nadchodzącego tsunami był gwałtowny spadek funta. Wartość brytyjskiej waluty w stosunku do dolara spadła do najniższego poziomu od ponad 30 lat. Taki był początek. Trudno nawet przewidzieć jakie będą dalsze reperkusje gospodarcze. Na pewno dojdzie do korekty ratingów.

Wybór Brytyjczyków zmieni Europę i Zjednoczone Królestwo. Jeżeli wierzyć Google Trends, oni sami nie do końca wiedzą, czego mają się spodziewać. Świadczy o tym 250-procentowy wzrost zapytań na hasło „co się stanie, jeśli opuścimy UE”.

Do dymisji podał się David Cameron. To on jest odpowiedzialny politycznie za wyjście Wielkiej Brytanii z UE. Wystarczy cofnąć się do początku 2013 r. i przypomnieć obietnice Camerona związane z renegocjacją umowy z Unią. Winą premiera jest też podniesienie rękawicy rzuconej przez eurosceptyczną Partię Niepodległości Zjednoczonego Królestwa, czyli UKIP Nigela Farage’a. Dziś ten ostatni „ogłosił” dzień niepodległości.

Dlaczego na początku przywołałem wypowiedź Waszczykowskiego? Bo, patrząc na statusy moich eurosceptycznych znajomych, uśmiechniętych od ucha do ucha, podobnie jak szef MSZ nie widzę powodu do radości.

Dlaczego? Część polskich fanów Brexitu zaciera ręce twierdząc, że na gruzach starej, złej Unii Europejskiej powstanie nowy twór zgodny z ich wyobrażeniami. Nic bardziej mylnego. Na zgliszczach UE zbudowane zostaną lokalne sojusze państw silnych i bogatych. Polska do nich nie należy.

Wielka Brytania jest ważnym odbiorcą polskiego eksportu. Według Euler-Hermes bez umowy o wolnym handlu straty eksporterów mają sięgać nawet 30 mld funtów w ciągu trzech lat. To realny wymiar tego czym może być Brexit.

Dane ONZ wskazują, że w 2015 r. w Wielkiej Brytanii mieszkało 703 tys. imigrantów z Polski.

Według innych wyliczeń można mówić nawet o 850 tys. Polaków. Polski Instytut Spraw Międzynarodowych szacuje, że po Brexicie od 120 tys. do 400 tys. Polaków może nie kwalifikować się do pobytu na Wyspach.

Proces wyjścia z Unii Europejskiej będzie zapewne rozłożony na lata. Do rozwiązania jest wiele ważnych kwestii związanych z wzajemnymi relacjami UE – Wielka Brytania. Najbardziej niepokoi jednak, że śladem Wielkiej Brytanii mogą pójść inne kraje europejskie. Marine Le Pen, szefowa francuskiego Frontu Narodowego napisała na Twitterze o „zwycięstwie wolności” i o oczekiwaniu na podobne referendum we Francji. „Teraz nasz ruch. Czas na holenderskie referendum” – radował się z kolei Geert Wilders, szef Partii Wolności w Holandii.

Rozpad grozi też samej Wielkiej Brytanii. Komentatorzy twierdzą, że Szkocja ponownie będzie walczyć o secesję. Potwierdza to zresztą wypowiedź pierwszej minister, Nicoli Sturgeon. Powiedziała ona, że wyjście z UE jest dla Szkocji nieakceptowalne i zapowiedziała drugie referendum niepodległościowe. O głosowanie w sprawie przyszłości Irlandii Północnej w ramach Zjednoczonego Królestwa mówił też szef partii Sinn Féin, która była niegdyś politycznym skrzydłem IRA. Patrząc na to wszystko trudno nie zgodzić się ze znana pisarką, J.K. Rowling. Wyraziła ona opinię, że „dziedzictwem” Camerona będzie rozbicie dwóch unii.

Prognozować, co się stanie, można przez kolejne 20 stron. Osłabienie UE oznacza w dużej mierze wzmocnienie Rosji. Putin świetnie potrafi wyczuć moment i na pewno nie machnie ręką na zawirowania w Europie.

Osłabiona UE jeszcze bardziej będzie Europą różnych prędkości. To zła wiadomość również dla Polski. Jeżeli dodamy do tego widmo ewentualnego zwycięstwa Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, możemy mówić o kryzysie politycznym na wielką skalę.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst