Tech / Artykuł

Duże i dobre zmiany na YouTubie. Twórcy w końcu mają szansę w starciu z wytwórniami

Jeśli zdarzyło ci się wrzucać wideo na YouTube, w którym system Content ID niesłusznie rozpoznał utwory chronione prawami autorskimi, czeka cię miła niespodzianka. YouTube zadba o prawa użytkowników w walce z wytwórniami.

Statystyki YouTube’a za każdym razem działają na mnie piorunująco. W serwisie pojawia się 300 godzin nowego materiału… nie, nie miesięcznie. Nawet nie co godzinę. Co minutę! Ilość danych wpadających do serwisu każdego dnia jest bezprecedensowa w skali całego Internetu.

W tym zalewie filmików pojawiają się materiały kradzione, świadomie bądź nie. Zwykły podkład dźwiękowy bardzo często narusza prawa autorskie, a YouTube musi w takich sytuacjach reagować.

Armia ludzi oglądająca wspólnie 300 godzin materiału każdej minuty (nadal nie mogę w to uwierzyć…) byłaby koszmarnie droga. Dlatego też powstał algorytm, który skanuje wszystko, co przechodzi przez serwery YouTube’a.

Mowa o niezbyt lubianym systemie Content ID

Zadaniem algorytmów Content ID jest przeczesywanie nowego materiału na YouTubie i sprawdzanie, czy nie łamie on praw autorskich. Jeśli łamie, podstawową zasadą jest wyłączenie możliwości zarabiania na filmie.

Dalej procedura zależy od wytwórni, która dysponuje prawami do skradzionych utworów. Dróg jest kilka. W filmie mogą pojawić się reklamy, na których zarabia wytwórnia, ścieżka dźwiękowa może zostać wyciszona, a w skrajnych przypadkach film może zostać usunięty z serwisu.

Mechanizm w założeniach jest świetny, bo chroni twórców i jednocześnie daje youtuberom lekcję pokory.

Problem polega na tym, że Content ID czasami się myli

Działanie algorytmów bywa nadgorliwe, a ponadto system często nie wie, że użytkownik korzysta ze znanych utworów legalnie, bo np. wykupił do nich licencję.

W przypadku sporu twórca filmu automatycznie traci możliwość zarabiania na reklamach. Dla youtuberów jest to problem, bo na większości dużych kanałów filmy notują najwięcej odsłon na początku swojego życia, tuż po uploadzie. Subskrybenci są informowani o nowym filmie i dlatego w ciągu pierwszych godzin i dni wyświetleń jest najwięcej.

Dla twórcy filmu oznacza to tyle, że wpływ z reklam jest największy właśnie w fazie początkowej, kiedy wzrosty wyświetleń są najwyższe. W przypadku błędu systemu Content ID, youtuber jest pozbawiony możliwości zarobku.

Google zmienia ten system

Na blogu YouTube Creator czytamy, że YouTube wprowadza dużą poprawkę w działaniu Content ID. W przypadku wykrycia sporu, system nie będzie automatycznie blokował możliwości zarabiania. Reklamy nadal będą wyświetlane i nadal będą generować przychód.

YouTube zmiany w Content ID.

Dopiero po rozstrzygnięciu sporu Google wypłaci należność z reklam tej stronie, która miała rację. Z reguły będzie to wytwórnia posiadające prawa autorskie, ale jeśli spór zostanie rozstrzygnięty na korzyść youtubera, to właśnie ten ostatni otrzyma wynagrodzenie z reklam.

Nowa procedura wygląda bardzo uczciwie i dziwię się, że system nie działał w taki sposób dotychczas. To krok w dobrym kierunku, który wyrównuje szanse w starciu małego youtubera z wielką wytwórnią. Bo przecież nie zawsze rację ma ta druga.

[youtube]

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst