Najpierw “Shut up and take my money”, potem krzyk i płacz. Ja już w to nie wejdę
Jakiś czas temu chciałam kupić sobie malutkiego drona, tak dla zabawy. Znalazłam całkiem ciekawego, ale okazało się, że był projektem z Kickstartera, a kampania była już zakończona. Zrobiło mi się żal, bo czytałam artykuły w poważnych źródłach o tym, że będzie to wspaniałe urządzenie, czytałam zachwyty z wizyt w siedzibie firmy w której miał powstać dronik. Teraz dowiaduję się, że projekt upadł, tysiące chętnych nie wie, co stało się z ponad 3 milionami dolarów i czy odzyskają część pieniędzy, a ja niesamowicie cieszę się, że nie zdążyłam na kampanię.

REKLAMA