Sprzęt  / Felieton

Aplikacje z Androida idą na Windows 10. A nie lepiej po prostu kupić telefon z Androidem?

396 interakcji
dołącz do dyskusji

Wszystko wskazuje na to, że Windows 10 na telefonach będzie najlepszym, najwygodniejszym i najbardziej zaawansowanym systemem na rynku. Który będzie zarazem bardzo, bardzo ograniczony. Przez relatywnie niewielkie możliwości rozszerzania jego możliwości za pośrednictwem aplikacji mobilnych.

Czemu jestem wiernym użytkownikiem Windows na telefonie? Bo jestem specyficznym użytkownikiem, któremu wystarczy jeden komunikator zamiast kilku i który niekoniecznie potrzebuje mieć aplikację do obsługi swojego samochodu. Piszę nieco sarkastycznie, ale zdaję sobie sprawę, że to ja jestem ten inny, a nie rynek. Na dodatek to, że większy wybór dobrych aplikacji to zaleta danego systemu operacyjnego jest kwestią bezsporną. A wszyscy wiemy, że Windows na telefonach to znakomity system, który z uwagi na brak sensownej penetracji rynku nie cieszy się zainteresowaniem deweloperów. A przez brak zainteresowania deweloperów, nie może się przebić na rynku. Koło więc się zamyka.

Częściowym rozwiązaniem problemu mają być uniwersalne aplikacje Windows 10. System ten na komputerach osobistych już teraz jest megahitem, zainstalowanym już teraz na grubo ponad setce milionów urządzeń. Ta liczba będzie się tylko zwiększać. Pisząc aplikacje dla Windows 10 na PC możesz w banalny sposób przenieść ją na telefon z tym samym systemem operacyjnym. Logika nakazuje więc myśleć, że aplikacji tych na telefon pojawi się mnóstwo. Ten plan nie jest jednak skazany na sukces. Twórcy mogą zdecydować, że nawet znikoma liczba koniecznych roboczogodzin do dostosowania aplikacji do telefonu nie jest tego warta. Stąd plan awaryjny.

Android na Windows

Dzięki Windows Bridge twórcy będą mogli w banalny sposób przenosić swoje aplikacje z Androida na Windows 10. Właściwie jedyne, co deweloperzy będą wtedy musieli zrobić, to podmienienie odwołań do Google Play na te microsoftowe oraz łowienie błędów i usterek (Windows Bridge nie zapewnia bezbłędnego portu). W tym przypadku twórcy mają jeszcze łatwiejsze zadanie niż w przypadku uniwersalnych aplikacji, w których jednak interfejs trzeba chociaż przemyśleć. Mają gotową mobilną aplikację, którą muszą „odbugować” i podpiąć do odpowiednich API. Ewentualnie dodać proste do zrealizowania modyfikacje, takie jak aktywny kafelek. To stwarza oczywiście pewien problem, który wskażę poniżej. Problem, z powodu którego uważałem Windows Bridge za błąd. Jednak Paul Thurrott, znany publicysta skupiony na Microsofcie, przekonał mnie swoimi argumentami, które tu również zacytuję.

microsoft-build-2015 (1)

Ten problem to brak motywacji do pisania aplikacji natywnych dla Windows. Po co się męczyć, skoro i tak najpierw trzeba się zająć najpopularniejszym systemem operacyjnym na świecie, a więc Androidem? A potem tylko przerzucić gotowca? W teorii zachęcić twórców ma „uniwersalność” (napiszesz na telefon, zadziała na PC, Xboksie i innych). Tyle że jaką motywację mają twórcy programów takich, jak Instagram, AutoMapa czy Latarka by zaistnieć na PC? No właśnie.

Thurrott w swoim tekście przekonał mnie jednak do tego, że problem który Windows Bridge miałby wywołać właściwie już i tak istnieje. Niezależnie od zgodności z androidowymi aplikacjami lub jej brakiem, deweloperzy i tak nie mają motywacji do pisania równie dużo i z równym przykładaniem się do tematu, co na platformach Android i iOS. I to się w przewidywalnej przyszłości nie zmieni. Aplikacji multiplatformowych natywnych dla Windows 10 z całą pewnością dzięki uniwersalności tego systemu przybędzie. Tych stricte mobilnych – nie.

A nie lepiej po prostu kupić telefon z Androidem?

Nie. Windows jest niezmiennie lepszym i wygodniejszym systemem. Funkcjonalny ekran startowy z aktywnymi kafelkami jest tego najlepszym przykładem, a te mógłbym mnożyć dość długo. To, co mi uświadomił wyżej wspomniany Thurrott, to fakt, że w telefonie więcej czasu spędzamy w aplikacjach, niż w samym systemie operacyjnym. Systemowe aplikacje Microsoftu są znakomite, można też podać wiele przykładów od firm trzecich. Ale nawet zatwardziały fanboj Microsoftu przyzna, że w Google Play, w ujęciu końcowym, jest nieporównywalnie lepiej.

To oznacza, że Windows Bridge teoretycznie połączy najlepsze z dwóch światów. Jakość i funkcjonalność Windows 10 i bogactwo aplikacji ze Sklepu Play. Niestety, to tylko teoria. Portowanie z Androida ma być jeszcze łatwiejsze niż w obrębie Windows 10 (bo nie trzeba myśleć o rozplanowaniu interfejsu), co powinno ostatecznie przekonać twórców aplikacji. Powinno, bo być może nie przekona.

To faktycznie wielka szansa dla telefonów z Windows. Mam jednak nadzieję, że nie ostatnia, jak twierdzi Thurrott. Mobilny system Microsoftu za bardzo mi odpowiada, bym chciał się z nim i moją Lumią żegnać na rzecz Nexusa.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst