1. SPIDER'S WEB
  2. Social media
  3. Tech

Twitter ma potężne problemy. Jack Dorsey będzie jego zbawicielem, albo grabarzem

140 znaków? Twitter się zmienia

Gdyby patrzeć tylko na wskaźnik przychodów, ostatni kwartał Twittera wydawałby się naprawdę dobry - skok o 58 proc. do 569,2 mln dol. to kawał mocnego wzrostu. Tyle że Twitter wciąż jest nierentowny, a najgorsze jest jeszcze coś innego - tempo przyrostu nowych użytkowników mocno spada.

Niełatwe zadanie ma nowo-stary CEO Twittera, Jack Dorsey. Mimo dobrej miny, którą starał się zachowywać przy i po publikacji najnowszych wyników kwartalnych, zła gra jest niestety widoczna gołym okiem.

W ostatnim kwartale Twitter pozyskał zaledwie 4 mln aktywnych użytkowników, co łącznie daje 320 mln użytkowników w ciągu miesiąca. Niestety wygląda na to, że Twitter nie tylko nie zdołał osłabić spadku dynamiki przyrostu, lecz jeszcze dołożył jego tempa. Poniższy wykres jest bezlitosny - Twitter dobija do ściany jeśli chodzi o liczbę potencjalnie zainteresowanych serwisem użytkowników.

Ale, ale - Jack Dorsey ma dla nas inne dane, które mają działać niczym poduszka, czyli osłabić ewentualne negatywne konsekwencje związane z więdnącymi dynamikami.

Twitter ma ponad 500 mln tzw. wylogowanych użytkowników w miesiącu oraz 1 mld unikalnych użytkowników, którzy mają styczność z tweetami (np. w formie embeddów). No.., to - przyznajcie - robi wrażenie. To o tyle istotne, że Dorsey ma plan jak takich użytkowników „monetyzować”. Twitter zamierza im wyświetlać reklamy.

Jest o co walczyć, bo mimo wysokiego wzrostu przychodów, Twitter pozostaje nierentowny. 131,7 mln dol. straty to wprawdzie o prawie 44 mln dol. mniej niż rok wcześniej (175,5 mln dol), ale fakt, iż dziewięcioletnia spółka i to na dodatek publiczna, notowana na giełdzie, ani razu nie pokazała zysku w całej swojej historii, jest po prostu kompromitujący.

No, ale właśnie po to wezwano na pomoc Jacka Dorseya, by temu zaradził. I na początek swojej kadencji, CEO Twittera podzielił się kilkoma bardzo ciekawymi informacjami odnośnie stanu biznesu.

Otóż okazuje się, że 9 na 10 dol. przychodu Twittera generowanych jest na urządzeniach mobilnych, w tym oczywiście głównie na smartfonach. Dokładnie rzecz ujmując, 86 proc. przychodów pochodzi z mobile’a i prawie całość tej sumy to przychody z mobilnych reklam, które na Twitterze na razie oznaczają głównie promowane tweety. Reszta, czyli kilkanaście procent, pochodzi z opłat licencyjnych przy dostępie do historycznych tweetów.

To akurat dobre wyniki, pokazujące, że Twitter - podobnie jak Facebook - chce polegać w znacznej mierze na ruchu mobilnym. Gdy Twitter szedł na giełdę w 2013 r., przychody z mobile’a wynosiły zaledwie 65 proc.

Dorsey zdradził jeszcze jeden istotny szczegół - Twitter obsługuje aktualnie ok 100 tys. reklamodawców. I chce tę liczbę zwiększyć o 20, 30 proc. w ciągu najbliższych miesięcy. Stąd właśnie pomysł na wyświetlanie reklam przy embeddowanych tweetach na stronach zewnętrznych oraz niezalogowanym użytkownikom.

Jack Dorsey ma dwa pilne i niełatwe problemy do rozwiązania - powstrzymanie spadków dynamiki przyrostu nowych aktywnych użytkowników oraz powstrzymanie kompromitujących strat. Ma na to niewiele czasu. Już dziś inwestorzy reagują nerwowo. Po publikacji wczorajszych wyników, kurs akcji spółki spadł o ponad 12 proc.

No, ale z drugiej strony Dorsey ma szansę przejść do historii nie tylko jako pomysłodawca Twittera, ale także jako jego zbawiciel. Nie ukrywam, kibicuję, aby mu się to udało.

Czytaj również: