Motoryzacja  / News

Honda pracuje nad autonomicznymi pojazdami, ale w przeciwieństwie do konkurencji pozostaje sceptyczna. Oto argumenty

Coraz więcej firm związanych z rynkiem IT inwestuje w rozwiązania, które umożliwią produkcję samochodów potrafiących się przemieszczać bez udziału kierowcy. Weteran rynku motoryzacyjnego w postaci Hondy również atakuje ten rynek. Ale uważa, że wymarzona przyszłość jest nadal bardzo odległa.

Wiemy, że Apple i Google prowadzą mniej lub bardziej zaawansowane prace nad stworzeniem pierwszego na świecie autonomicznego samochodu, który mógłby bez problemu poruszać się bez udziału kierowcy, również w ruchu drogowym. Nie są w tym osamotnieni. „Klasyczni” producenci samochodów oczywiście nie chcą zostać w tyle. Mercedes-Benz i Audi prowadzą nawet już zaawansowane prace. Inni producenci zapewne również, choć się tym nie chwalą.

Badania prowadzi również Honda. I koncern ten podchodzi do całej sprawy zarówno z entuzjazmem, jak i sceptycyzmem. Pierwszego tłumaczyć nie trzeba: to kolejna rewolucja w motoryzacji, która ma duże szanse zmienić świat na lepsze. Skąd więc to drugie?

Honda pracuje nad autonomicznym pojazdami od prawie trzech dekad

A mimo tego Yoichi Sugimoto, szef działu pracującego nad tą techniką, stwierdza, że pracy przed jego firmą jeszcze bardzo wiele. Dlaczego powinniśmy w ogóle go słuchać? Czy nie może być tak, że Honda po prostu nie jest w stanie rozgryźć tego, co być może rozgryźli już inni, tacy jak Google? Tego oczywiście pewni być nie możemy. Biorąc jednak pod uwagę doświadczenie Hondy we wprowadzaniu nowych technik do samochodów, w tym elektronicznych, warto wysłuchać tego, co jej eksperci mają do powiedzenia.

A ci zgodnie twierdzą, że nie mamy co śnić o premierze takiego samochodu przed 2030 rokiem. Problemy to nie tylko sama technika, ale również regulacje prawne w wielu krajach i federacjach na całym świecie, oraz opinia publiczna. Wróćmy jednak do kwestii technicznych. Co jest największym problemem? Algorytmy, co łatwo zgadnąć samemu, oraz teoretycznie mniej oczywista sprawa, jaką jest wydajność samochodowego komputera.

Sugimoto zauważa, że sprzęt możliwy do zainstalowania w pojeździe (liczy się jego rozmiar i zużycie energii) nie jest w stanie przetworzyć tylu zmiennych, jakie przetwarza mózg kierowcy. Jako przykłady wymienia pogodę, nieprzewidywalne zachowanie przechodniów i rowerzystów, czy zwierzęta wybiegające na drogę. Inżynier twierdzi, że żaden układ scalony nie jest w stanie przetworzyć tylu zmiennych i algorytmu programu pozwalającego mu podjąć odpowiednią decyzję. Podobną uwagę ma do matryc kamer wideo, którym nadal brakuje zbyt wiele, by dorównać ludzkiemu oku.

Przedstawiciel Hondy dodał uczciwie, że nie jest w stanie komentować postępów prac konkurujących z jego firmą podmiotów. Dodaje jednak, że nawet jeśli faktycznie prześcignęli o lata świetlne Hondę w badaniach, tak i tak nie należy się spodziewać szybkiego dopuszczenia tych pojazdów do ruchu, właśnie z uwagi na prawo i opinię publiczną. Jak już zadebiutują, to będą ograniczone do specjalnie przygotowanych dróg, najeżonych czujnikami i inną nowoczesną techniką.

Nam szczególnie łatwo uwierzyć w słowa Sugimota

Polskie drogi są dość specyficzne, i każdy czytający ten tekst kierowca z pewnością spotkał się, na przykład, z taką niespodzianką:

ef0630a4-027a-11e4-a06e-0025b511226e

Powodzenia, Google Car!

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst