Tech / Artykuł

Od gry mobilnej do blisko 3 mld dol. wartości rynkowej. Sukcesu Slacka trudno nie nazwać spektakularnym

Należące dotychczas do Groupona, zaszczytne pierwsze miejsce na liście firm, które najszybciej zostały wycenione na miliard dolarów właśnie zmieniło posiadacza. Nowy zwycięzca nie tylko osiągnął miliardową wartość w rekordowo szybkim tempie, lecz z jeszcze większą prędkością podwoił tę liczbę niespełna 14 miesięcy od rynkowego debiutu. Rekordzistą tym okazał się Slack.

Założona przez Stewarta Butterfielda firma szturmuje rynek ze spektakularną skutecznością. Kto by pomyślał, że narzędzie mające z początku być tylko komunikatorem biznesowym, którego powstanie wynikło z prostej, logistycznej potrzeby, osiągnie aż taki sukces?

Historię powstania Slacka opowiedział jego CEO w wywiadzie dla Business Insider. Okazuje się, że sama idea zrodziła się z chęci usprawnienia komunikacji wewnątrz innej frimy, którą wówczas zarządzał Butterfield.

Slack przekuł kapitał zbudowany na grze mobilnej w niezwykle popularny komunikator

Projektem, nad którym pracowała wcześniej część ekipy Slacka był start-up Tiny Speck, tworzący grę mobilną Glitch. Projekt nabrał rozpędu, a w pewnym momencie pracowało nad nim 45 osób. Nie była to jednak gra, która w perspektywie mogła przynieść wymierne korzyści firmie, gdyż nie udało się jej przebić do jako takiego mainstreamu.

Jako że Tiny Speck dysponował odpowiednią poduszką finansową, mógł godziwie odprawić 30 pracujących w nim osób, a następnie w mniejszym gronie skupić się na tym, co robić dalej. Doświadczenie wyniesione z koordynowania pracy 45 osobowego zespołu nie poszło jednak na marne.

stewart-butterfield-slack

Jak opowiada Stewart Butterfield, w przeciwieństwie do wielu firm, w Tiny Speck głównym narzędziem komunikacji nie był email, lecz… komunikator IRC, który pracownicy wielokrotnie musieli modyfikować, by dostosować go do swoich potrzeb. CEO Slacka wspomina tu choćby o takich niedogodnościach jak brak aplikacji mobilnej, czy konieczność bycia online przez obydwie strony, gdyż w innym wypadku nie można było wysłać wiadomości.

Oprócz chęci poprawy funkcjonalności narzędzia, Butterfield zauważył, że przesunięcie komunikacji na IRC sprawia, że przenosi się tam też więcej uwagi, a w konsekwencji skupia się ona w jednym miejscu. Tak zrodził się pomysł na stworzenie nowego komunikatora biznesowego.

Poczta elektroniczna nigdzie się nie wybiera, ale korzystanie z niej nie zawsze jest wygodne

CEO w wywiadzie wyraźnie podkreśla, iż nie sądzi, aby Slack kiedykolwiek w całości zastąpił emaila, który jest najbardziej rozpowszechnionym obecnie narzędziem komunikacji. Swój adres mailowy posiada niemal każdy, nie przewiduje więc, aby ta technologia prędko zniknęła z technologicznej mapy świata.

Potencjał Slacka leży jednak w zastąpieniu korespondencji wewnątrz firmy. Obecnie w Slack HQ pracuje 125 osób i jak mówi Butterfield, całość komunikacji odbywa się poprzez Slacka. Umożliwia to – zdaniem CEO firmy – znacznie większe poczucie „bycia na bieżąco”, niezależnie czy mowa o szeregowym programiście, czy szefie działu. Slack daje o wiele większą transparentność komunikacji, niż jest w stanie dać wewnętrzny email.

Osobiście ze Slackiem zetknąłem się po raz pierwszy rozpoczynając pracę w Spider’s Web, gdzie zastąpiliśmy tym narzędziem wcześniejszą komunikację poprzez Facebooka. Od momentu pierwszego użycia zrozumiałem, jak ogromny potencjał prezentuje ta aplikacja i nie dziwię się absolutnie, że zdobyła tak dziką wręcz popularność.

Slack oferuje niemalże wszystkie plusy skrzynki mailowej, eliminując praktycznie każdą jej słabą stronę. Odpowiednio posegregowane działy i konwersacje niesamowicie wręcz ułatwiają organizację pracy. Dodajmy do tego możliwość dodawania konkretnych postów do ulubionych, wewnętrzne przesyłanie plików i naprawdę nie jestem zdziwiony, gdy słyszę, że na przykład moje ulubione portale zagraniczne korzystają ze Slacka do komunikacji.

slack

Bo czemu tu się dziwić, skoro rekordziście zaufały już takie podmioty jak na przykład Adobe czy HBO? Swoją komunikację prowadzi poprzez Slacka ekipa PayPala i NBC Universal. Mając tak wielkie nazwy w swoim portfolio Slack w pełni zasłużył na podniesienie swojej rynkowej wartości z jednego do dwóch miliardów w przeciągu zaledwie siedmiu miesięcy.

W wywiadzie dla Business Insider Stewart Butterfield powiedział, że przez ostatnie 70 tygodni firma notuje niesłabnący, cotygodniowy wzrost na poziomie 5%. Wartość firmy w wysokości 2,8 mld dol. przypisuje jednak charakterystyce współczesnego rynku. Jak sam podkreślił, gdyby Slack wystartował kilka lat wcześniej, z pewnością nie udałoby mu się osiągnąć nawet połowy tego sukcesu.

Jest w tym sporo racji. Pomijając zastosowania wewnątrz jednej firmy, coraz więcej miejsc współpracuje ze swoimi pracownikami zdalnie, a narzędzie takie jak Slack jest gigantycznym ułatwieniem. Wystarczy sobie porównać wiecznie zapchane, nieczytelne skrzynki mailowe z niekończącymi się wątkami, w których bardzo łatwo się pogubić, a ładnie posegregowany interfejs aplikacji, w którym wszystko jest przejrzyste i proste w obsłudze.

Nie sposób również przecenić uwagi Slack HQ do zapewnienia swoim klientom jak najlepszej obsługi. Ich timeline na Twitterze pełny jest informacji o skutecznej pomocy technicznej i błyskawicznych reakcjach na wszelkie problemy. Firma dba też o zapewnienie dostępności swojej usługi. W ostatnim czasie oprócz aplikacji mobilnych na iOS i Androida, oraz desktopowej wersji na OS X z aplikacji Slacka możemy korzystać także na komputerach z Windows 7, a także Windows 8.1. Aplikacja dla Windows Phone również jest w drodze. Do tego dochodzi oczywiście obsługa Slacka wewnątrz przeglądarki internetowej.

Slack-Info

Wygoda dostępu do komunikacji wewnątrz firmy z każdego urządzenia i w każdym miejscu jest nie do przecenienia

Scenariusze zastosowań Slacka nie kończą się jednak na tych stricte biznesowych. Nie będę zaskoczony, jeżeli w niedługim czasie usługa będzie szeroko wykorzystywana również w komunikacji prywatnej, czy też w sektorze edukacji. To narzędzie może się okazać niezwykle pomocne przy koordynacji większych projektów, czy na przykład do rozmów wewnątrz konkretnych kół naukowych.

Nie zdziwię się nawet, jeśli rosnąca popularność Slacka doprowadzi do tego, że niektórym grupom uczniów i studentów zastąpi on grupy na Facebooku, w których łatwo można przegapić istotne informacje, nie mówiąc już o wymianie plików.

Stewart Butterfield, 42 letni absolwent filozofii, który w 2004 roku został współzałożycielem niezwykle popularnego serwisu Flickr, po raz kolejny wpisał się na dobre w krajobraz współczesnego Internetu.

Jak samo podkreślił w wywiadzie, Slack dysponuje w tej chwili na tyle dużym kapitałem, aby móc spokojnie prosperować w oczekiwaniu na kolejną okazję do dalszego rozwoju. Nie odrzuca żadnej możliwości – niezależnie od tego, czy będzie chodzić o przejęcie innego biznesu, czy wejście na inny rynek, firma jest gotowa w każdej chwili wykorzystać pojawiającą się szansę.

Nam nie pozostaje nic innego jak tylko czekać na kolejne etapy ekspansji firmy, a także – kto wie? Może ekipa Slacka za jakiś czas zaprezentuje nam nowy produkt, który po raz kolejny ułatwi nam życie.

*Grafika główna pochodzi z serwisu Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst