RTV  / Artykuł

Myślisz, że jest głośniejsza, a wcale nie jest. To właśnie reklama telewizyjna

Jeśli masz wrażenie, że reklamy są w telewizji głośniejsze od programów, masz rację. Mimo że od trzech lat obowiązuje rozporządzenie zabraniającego takich praktyk, nadal są one na porządku dziennym.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przedstawiła wyniki badań, jakie przeprowadziła w październiku i listopadzie 2014 roku. KRRiT monitorowała w tym czasie poziom głośności audycji, reklam, programów i telesprzedaży u 50 nadawców telewizyjnych.

Wyniki jednoznacznie mówią, że nadawcy mają spore opory przed przestrzeganiem obowiązujących przepisów. Od 30 czerwca 2011 roku w Polsce obowiązuje rozporządzenie, które zabrania praktyk podbijania głośności reklam w radiu i telewizji. Rozporządzenie wprowadziła w życie KRRiT, by dostosować polskie przepisy do obowiązujących zaleceń Europejskiej Unii Nadawców i Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego.

Tymczasem 60% bloków reklamowych ma podkręconą głośność

40% bloków reklamowych utrzymuje tę samą głośność, co sąsiadujące z nimi programy, natomiast aż 60% bloków ma podkręconą głośność. Szkopuł polega na tym, że w 48% bloków głośność jest tylko delikatnie wyższa i nie przekracza dwóch jednostek LU ze skali LUFS (Loudness Unit Full Scale), w której KRRiT bada głośność. 12% badanych bloków reklamowych miało głośność zwiększoną o ponad 2 LU w stosunku do programów. Ta ostatnia grupa przekracza normy na tyle, że można wyciągnąć z tego tytułu konsekwencje prawne.

glosnosc-reklam

Najgłośniejsze reklamy są emitowana w kanałach Fokus TV, Polo TV, TV Trwam i TVP Warszawa. Z kolei najcichsze bloki emitują pozostałe kanały grupy TVP i Stopklatka TV.

KRRiT jest jednak zadowolona z obecnej sytuacji. We wnioskach z raportu możemy przeczytać:

„Nadawcy podjęli stosowne działania w celu spełnienia wymagań Rozporządzenia.

Nadawcy położyli nacisk na normalizacji głośności bloków reklamowych i audycji. Głośność innych przekazów jest przypadkowa, zwykle emitowane są głośniej niż audycje. Jeśli uznamy te przekazy za reklamy, wtedy zdecydowana większość nadawców niestety nie spełni wymagań Rozporządzenia.”

Mimo wszystko sytuacja z roku na rok ulega poprawie… choć być może tylko pozornie. Czym innym jest bowiem zmierzony poziom głośności, a czym innym subiektywne odczucie widza.

Oszukać ucho

Reklama rządzi się swoimi prawami, a reklamodawcy chyba biorą do siebie słowa „sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie”. Nie jest tajemnicą, że w przypadku głośności łatwo jest oszukać zarówno widza, jak i metody pomiarowe KRRiT. Dźwięk w reklamie można poddać wielu zabiegom, by jedynie sprawiał wrażenie głośniejszego.

W reklamie szczególnie popularną metodą oszukiwania jest kompresja dynamiki. Polega ona na tym, że sztucznie podbija się najcichsze dźwięki. Dzięki temu zakres głośności się spłaszcza, a reklama wydaje się być głośniejsza, mimo że natężenie najwyższych dźwięków nie przekracza dopuszczalnych progów.

Bardzo proste, prawda? W ten sposób wilk jest syty, owca cała, a widz... ogłupiony, bowiem prawo, które ma go chronić ewidentnie nie działa.

Zdjęcie w nagłówku: Shutterstock.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst