Sprzęt  / News

Wpadnij na kawę, a... naładujemy twój smartfon. Starbucks znalazł sposób na fanów technologii

Pomimo że praktycznie od powstanie pierwszych smartfonów zgodnie twierdzimy, że ich największą wadą jest krótki czas pracy bez ładowania, nikt nie potrafi rozwiązać tego problemu. Już niebawem może się okazać, że receptą na szybko rozładowujące się urządzenia może być gęsto położona sieć ładowarek.

Oczywiście nie mówię tu o ładowarkach dostępnych na ulicach i przystankach autobusowych. Ze względu na to, że ładowanie smartfonu to proces trwający stosunkowo długo, rozwiązania takie nie mają większego sensu. W końcu czy ktoś zdecydowałby się na cierpliwe czekanie na dworze przez godzinę tylko po to, by jego smartfon się naładował? Wątpię.

Sytuacja prezentuje się zupełnie inaczej, gdy możliwość szybkiego naładowania smartfonu pojawia się w restauracji, barze, kawiarni lub czytelni. Jedno posiedzenie w takim miejscu zajmuje od kilkudziesięciu minut do kilku godzin, co jest odpowiednim czasem na pełne naładowanie lub szybkie podładowanie smartfonu i… zjedzenie lunchu

Powermat

Zresztą sama możliwość podładowania smartfonu może być doskonałym pretekstem do przekonania nas do odwiedzenia lokalu.

Zauważyli to włodarze barów McDonald’s, którzy postanowili skłonić nas do częstszego spożywania BigMaków właśnie poprzez umieszczenie w swoich lokalach ładowarek do smartfonów. Tydzień temu zaczęli oni wprowadzać do ponad 50 swoich barów 600 ładowarek w standardzie Qi. Teraz na podobny krok zdecydował się Starbucks, który w wybranych kalifornijskich i londyńskich lokalach zainstalował punkty szybkiego ładowania PMA wyprodukowane przez firmę Powermat.

Warto pamiętać jednak, że nie każdy telefon wspiera ładowanie bezprzewodowe, a różne rozwiązania służące do tego nie są ze sobą kompatybilne. By daleko nie szukać - jeżeli będziesz mógł bezprzewodowo podładować swoje urządzenie w McDonald's, często uzupełnienie potrzebnej mu energii w Starbucksie będzie niemożliwe.

Powermat

Dlatego w najpopularniejszej na świecie sieci kawiarni oprócz bezprzewodowych “talerzy” znajdziemy też przejściówkę umożliwiającą bezkablowe ładowanie urządzeń do tego niedostosowanych. Klucz taki będzie można też kupić na własność za 10 funtów. Jeśli klienci zdecydują się kraść przejściówki, Starbucks każe wszystkim zainteresowanym funkcją kupić własne ładowarki.

Inicjatywa ta wydaje się co najmniej bardzo interesująca.

Jednak nie mogę do końca zrozumieć, czemu zamiast wybrać sprawdzony standard Qi, Starbucks zdecydował się na opcję firmy Powermat. W końcu Qi również obsługuje przejściówki, za pomocą których można ładować swoje sprzęty. Podejrzewam jednak, że Starbucksowi chodziło wyłącznie o skorzystanie z rozwiązania w całości dostarczanego przez jedną firmę, a nie standardu stworzonego przez konsorcjum.

Jest to rozwiązanie opłacalne dla wszystkich. Starbucks w ten sposób otrzymuje ciekawą, przyciągającą klientów funkcję wdrażaną i serwisowaną przez jeden podmiot, zaś Powermat otrzymuje większy rozgłos, popularyzuje swój standard i zarabia co nieco na kluczach do ładowania niekompatybilnych smartfonów. To czysty zysk.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst