Tech  / News

NSA będzie przeklinać najnowszą wersję iOS-a. Apple staje w obronie swoich użytkowników

Nie tylko Microsoft postanowił iść na wojnę z amerykańską agenturą. Apple dołącza do buntu i to w jeszcze skuteczniejszy sposób. Zakładając tylko, że opracowany przez niego mechanizm szyfrowania faktycznie jest tak dobry, jak twierdzi gigant.

Macie już iOS-a 8? Nowa wersja mobilnego systemu operacyjnego Apple’a zawiera dziesiątki bardzo fajnych i nowych rozwiązań, którym już zdążyliśmy się przyjrzeć nieco bliżej. Ja jednak chcę pochwalić Apple’a za coś jeszcze innego, o czym tak głośno już się nie mówi. Za dbałość tej firmy o ochronę prywatności swoich użytkowników. Wiem, że brzmi to śmiesznie w świetle niedawnego zamieszania związanego z kradzieżą umieszczonych na iCloudzie prywatnych zdjęć celebrytek, ale takie wpadki u Apple’a to rzadkość. A nowy backend iOS-a, przynajmniej w teorii, robi wrażenie.

Apple, jak twierdzi, zastosował takie zabezpieczenia w nowej wersji iOS, że nakazy udostępnienia danych wystosowane przez prokuraturę czy agenturę Stanów Zjednoczonych przestają być jakimkolwiek problemem. Zabezpieczenia mają być bowiem tak skuteczne, że sam Apple, znając iOS-a 8 od podszewki, nie będzie w stanie odzyskać danych posiadacza iPhone’a czy innego urządzenia z tym systemem.

Pedantyczne szyfrowanie

W iOS 8 wprowadzony zostanie nowy system szyfrowania, który rzekomo uniemożliwia komukolwiek dostęp do danych zapisanych w urządzeniu, poza jego właścicielem. Oznacza to, że NSA czy inne podmioty mogą żądać ujawnienia tych danych ile tylko im dusza zapragnie: Apple nie ma możliwości technicznej podporządkowania się tym ewentualnym żądaniom.

encryption

Szyfrowanie jest domyślnie w systemie włączone, co oznacza, że tylko na nasze wyraźne życzenie uczynimy nasze dane możliwymi do podejrzenia przez osoby trzecie. Ochronie ma podlegać wszystko: maile, zdjęcia, nagrania, co tam tylko trzymamy na urządzeniu. Wcześniej Apple dysponował metodą na odblokowanie części danych na żądanie władz, ale jego nowa polityka prywatności takiej możliwości nie przewiduje.

Warto też pamiętać, że użytkownicy sprzętów Apple’a szczególnie chętnie aktualizują je do najnowszej wersji oprogramowania. To oznacza, że nowe zabezpieczenia wkrótce pojawią się u większości z nich.

Brawo Apple! Ale co z iCloudem?

To, że Apple’a w tym momencie trzeba pochwalić i ukłonić mu się nisko, nie podlega żadnej wątpliwości. Zakładając, że ten mechanizm faktycznie jest tak skuteczny (ponoć nie ma systemów nie do złamania, ale z drugiej strony dopóki nikt tych zabezpieczeń nie złamie, to nie mamy podstaw, by w nie wątpić), to jest to dużo sensowniejszy ruch od lobbystyczno-sądowych przepychanek Microsoftu z rządem. Apple jednak musi zadbać jeszcze o jedno, co zaczął robić już Microsoft. O ochronę swojej chmury przed zakusami NSA.

Nowe mechanizmy iOS-a obejmują bowiem wyłącznie dane przechowywane lokalnie, na urządzeniu. Oznacza to, że jeżeli chcemy ochronić się z jakichś powodów przed inwigilacją Amerykanów, musimy zrezygnować z automatycznej kopii zapasowej na iCloud.

Jest też jeden problem: jeżeli zapomnisz swój passcode, nikt w Apple ci już nie będzie w stanie pomóc. Wtedy albo kopia zapasowa w iCloud, albo… czas pożegnać się ze swoimi danymi. Uważam jednak, że to godna cena za tak drobiazgową ochronę naszej prywatności.

---

Zdjęcia pochodzą z serwisu Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst