Tech  / News

ProtonMail dokłada kolejną cegiełkę do rewolucji w internetowym bezpieczeństwie

Gdyby jeszcze niedawno zapytać użytkownika poczty elektronicznej o to, za jakie dodatki do tej usługi zapłacił ostatnio, odpowiedzi można byłoby się z góry spodziewać. Większa pojemność, mniej spamu i reklam, kilka bardziej zaawansowanych narzędzi, a najczęściej… za nic. Szwajcarski ProtonMail pokazuje, że do tego zestawu może dojść jeszcze jeden element – bezpieczeństwo.

Bezpieczna poczta, oferująca pełne szyfrowanie end-to-end, serwery (teoretycznie) poza jurysdykcją zainteresowanych służb i obiecująca nie korzystać z naszych danych do celów reklamowych dość szybko stała się internetowym hitem. Autorzy, którzy nie spodziewali się tak wielkiego zainteresowania, musieli ograniczyć dostęp do swojej usługi z prostego powodu – przygotowana przez nich infrastruktura nie była w stanie udźwignąć takiej liczby użytkowników.

proton 2

W związku z tym potencjalni klienci mogli jedynie ustawiać się w kolejce i czekać na moment, kiedy udostępnione zostaną kolejne miejsca. W naszym przypadku, choć zapisaliśmy się niemal na samym początku, oczekiwanie trwało kilka tygodni. Spowodowało to, jak łatwo się domyślić, ograniczenie i spowolnienie napływu nowych użytkowników, którzy po wyjściu usługi z fazy beta mieli (przynajmniej częściowo) przenieść się na bardziej rozbudowaną wersję płatną.

Tym samym rozwój całego projektu stanął w martwym punkcie. Na dalsze, szybkie i duże inwestycje autorzy nie mieli już zbyt wielu pieniędzy z własnych kieszeni, a zyski z oferowanej usługi były zerowe. Spróbowano więc popularnego w ostatnich miesiącach rozwiązania – kampanii crowdfundingowej.

proton 3

Jakie były szanse na sukces? Trzeba przyznać, że dość umiarkowane. Ludzie często ustawiają się w ogromnych kolejkach do ciekawych usług, ale kiedy okazuje się, że trzeba za nie zapłacić nawet niewielkie pieniądze, nagle znikają tak samo szybko, jak się pojawili. Dodatkowo bezpieczeństwo do niedawna nie było przez zbyt wiele osób uważane za coś, za co warto faktycznie dopłacać. Trzy dni temu rozpoczęło się więc wielkie oczekiwanie w niepewności, czy pomysł wypali.

Okazało się jednak, że obawy te były całkowicie bezpodstawne. Po niecałych trzech dniach ProtonMail zebrał wymagane minimum – 100 000 dol. Nawet teraz, odświeżając stronę kampanii, praktycznie co kilka sekund przybywają kolejne dziesiątki lub setki dolarów. Do zakończenia zostało przy tym jeszcze aż 28 dni, więc kto wie, czy nie będzie to jeden z wyraźniej przefinansowanych (w stosunku do pierwotnych założeń) projektów?

protonmail

Co najciekawsze, wśród wykupionych „bonusów” znajdują się nie tylko te najtańsze. Kilkadziesiąt osób kupiło dożywotni abonament za usługę za niecałe 1000 dol. (!), a natychmiastowy dostęp za 31 dol. sprzedał się w liczbie 500 wirtualnych egzemplarzy i… nie jest już dostępny. I nie jest to przy tym dostęp do wersji premium – te kilkadziesiąt dolarów pozwala jedynie na korzystanie z wersji darmowej, z jej wszystkimi ograniczeniami.

Oczywiście liczba zainteresowanych w skali całego internetu jest stosunkowo niewielka. Do tej pory swoją finansową cegiełkę dołożyło raptem kilka osób, ale przy „dziesiątkach tysięcy zainteresowanych”, jest to całkiem przyzwoity stosunek użytkowników darmowych do osób chcących płacić za dostęp. Pokazuje też, że przynajmniej części internautów zależy na prostym i wygodnym dostępie do bezpiecznych rozwiązań i są w stanie za to zapłacić, nawet całkiem sporo.

blackphone informacje

W świetle tych wydarzeń czas może zmienić nieco opinię na temat podobnych produktów, których główną kartą przetargową jest właśnie próba zapewnienia bezpieczeństwa naszym danym? Telefon BlackPhone był raczej przyjęty przez rynek jako ciekawostka, do tego niezbyt tania. Kto wie, czy nie okaże się jednak hitem, który może nie podbije świata, ale da wyraźny sygnał największym producentom, co jest obecnie modne?

Ze wszystkich trendów, jakie panowały i będą panować na rynku mobilnym i internetowym, bezpieczeństwo byłoby chyba jednym z niewielu, które naprawdę warto promować i wspierać.

Czytaj również: Testujemy pocztę, którą nie pogardziłby Snowden. ProtonMail – recenzja Spider’s Web

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst