Tech  / News

Dropbox rośnie i już wyraźnie odskoczył największemu rywalowi

Dropbox to bodaj najpopularniejsza konsumencka usługa służąca do przechowywania plików w chmurze. Jej twórcy złapali wiatr w żagle i chwalą się lawinowym przyrostem użytkowników. Wczoraj ogłoszono zdobycie kolejnej setki milionów duszyczek, co najwyraźniej pozwoliło przebić pod tym względem nawet Microsoft z jego silnym OneDrive.

Sam z Dropboksa korzystam już od kilku lat i nie wyobrażam sobie funkcjonowania w sieci bez tego narzędzia, zarówno na gruncie zawodowym, jak i prywatnym. Bardzo cieszy mnie, że jego twórcy nie zwalniają tempa i cały czas rozwijają swoje narzędzie oraz uciekają konkurencji, i to pomimo braku silnych pleców.

Zwłaszcza, że “dysków w chmurze” Ci u nas dostatek.

Chmur na pliki użytkownika jest multum. Kilka lat temu było to narzędzie dla największych geeków, którzy potrzebowali prostego narzędzia do backupu danych, synchronizacji ich między urządzeniami i dostępu do swoich plików z poziomu przeglądarki odpalonej na dowolnym komputerze lub innym urządzeniu z dostępem do internetu.

Dzisiaj z dobrodziejstw chmury korzystać może bezproblemowo każdy posiadacz komputera, tabletu lub smartfona; najczęściej aplikacje do obsługi wirtualnej przestrzeni dyskowej są już preinstalowane na urządzeniach. Apple ma swojego pół-zamkniętego iClouda, Google przeobraziło Dokumenty Google w wygodne Google Drive, a Microsoft spina swoje usługi, w tym Windowsa i Office’a, za pomocą OneDrive (dawniej SkyDrive).

Ten ostatni zresztą był do tej pory kojarzony z czarnym koniem wyścigu o to, gdzie użytkownik będzie składował swoje dane. Microsoft rozwiązania chmurowe oferował od lat, ale dopiero niedawno dostrzegł w nich prawdziwy potencjał pozwalający uzależnić użytkownika od innych usług, w tym np. multiplatformowego pakietu dokumentów Office. Dropbox jednak uciekł Microsoftowi, który najwyraźniej nadal nie potrafi porządnie “sprzedać” OneDrive’a.

300 milionów użytkowników!

300-Million-Users-JP

Na oficjalnym blogu Dropboksa pojawiła sie informacja z zabawną grafiką o zdobyciu przez usługę kolejnej setki milionów użytkowników. To naprawdę oszałamiający wynik biorąc pod uwagę to, ile osób decydowało się na korzystanie z Dropboksa w przeszłości. Pierwsza setka milionów użytkowników przypadła na listopad 2012 roku, a drugą udało się firmie zdobyć w rok później.

Pozyskanie kolejnej setki milionów użytkowników zajęło już znacznie mniej czasu, a dokładniej połowę tego, co poprzednio: potrzebne było tylko sześć miesięcy. Przekroczenie tej granicy ogłoszono wczoraj. Jak udało nam się dowiedzieć, konkurujący z Dropboksem na polu dysków w chmurze Microsoft w kwietniu 2014 roku mógł poszczycić się 250 milionami osób, które korzystały z OneDrive.

Patrząc na dynamikę przyrostu nowych użytkownikach Dropbox jest naprawdę na fali. Nie ma co prawda informacji, ilu z tych użytkowników to osoby wykupujące konta premium, a ile zadowala się bezpłatnymi gigabajtami. Darmowej przestrzeni można było do tej pory zdobyć naprawdę wiele (dziesiątki gigabajtów) przy okazji różnych akcji promocyjnych i dzięki współpracy Dropboksa z producentami smartfonów.

Dropbox to już nie tylko składnica plików.

Mimo braku informacji o udziale procentowym klientów z wykupioną wersją premium względem wszystkich użytkowników usługi, ale jestem przekonany, że ta wartość jest dla twórców usługi zadowalająca. Dropbox w końcu stale i dynamicznie się rozwija i nie jest już tylko przestrzenią do składowania plików. Kolejne przejęcia i wprowadzane udogodnienia sugerują, że dookoła chmury na dane zorganizowany zostanie cały ekosystem usług.

Już teraz Dropbox oferuje klienta pocztowego Mailbox oraz przeglądarkę wgranych do chmury zdjęć o nazwie Carousel. Mnóstwo niezależnych podmiotów integruje też usługę chmury na pliki, a warto wymienić tutaj chociażby wtyczki do Wordpressa robiące backup na dysk użykownika w chmurze, aplikacje do pisania (np. ByWord) synchronizujące przez Dropboksa dokumenty lub nasze rodzime księgarnie z ebookami, które pozwalają na wysyłanie książki do chmury z pominięciem pobierania książki na dysk.

Rozwijając swoją główną usługę i dodając do niej kolejne elementy układanki Dropbox staje się nie tylko zwykłą chmurą na pliki, ale też TĄ chmurą i jest takim Facebookiem tego rynku. Microsoft i Google strają się konkurować, ale najwyraźniej powoli przegrywają. To o tyle wyjątkowa sytuacja, że Dropbox od początku startuje z gorszej pozycji, bo nie ma wsparcia (finansowego, R&D) ogromnej korporacji.

Oby tak dalej!

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst