Tech  / Artykuł

Gracze nie przekonali autora 2048 do stworzenia mobilnej wersji gry. Zrobili to... rodzice

Młodzi programiści, których aplikacje z dnia na dzień stają się nieoczekiwanie globalnymi przebojami, nawet pomimo tego, że początkowo miały być jedynie niewielkimi projektami, nie zawsze podejmują najlepsze lub zrozumiałe dla wszystkich decyzje. Tak było w przypadku Flappy Bird i tak samo prezentowała się sytuacja z 2048. Przynajmniej do momentu, kiedy autor ostatecznie nie zmienił zdania.

2048, w erze gier z niesamowitą grafiką, wielowątkową fabułą i przy coraz większym udziale urządzeń mobilnych w tym segmencie, jest swoistym fenomenem. Pojawiła się, przynajmniej dla wielu, absolutnie znikąd i wciągnęła miliony osób – do tej pory uzyskać tytułowy wynik starało się ponad 23 miliony użytkowników. Mimo tego jej twórca przez długi czas ignorował smartfony i tablety, pozwalając tym samym licznym, mniej lub bardziej kreatywnym naśladowcom wykorzystać jego sukces. Czy motywowała ich chęć szybkiego zarobku czy może po prostu chęć umożliwienia innym rozgrywki poza przeglądarką, efekt był jeden – Google Play i Apple AppStore musiały zmierzyć się z kolejną po wycofaniu Flappy Bird falą klonów.

2048

Gabriele Cirulli, który odpowiadał za pierwsze, oryginalne wydanie 2048, nie pominął jednak urządzeń mobilnych ze złej woli czy krótkowzrocznej strategii biznesowej. Uznał po prostu, że z wielu powodów, lepiej i łatwiej dla niego będzie pominąć ten temat, pozostawić wszystko w rękach losu i skupić się na swoich innych projektach.

Praca wtórna, ale jednak kreatywna

Częściowo przyczyną takiego stanu rzeczy był fakt, że 2048 w wydaniu, które stało się niedawno tak popularne, trudno jest uznać za całkowicie oryginalną i innowacyjną grę. Sam programista przyznaje bez wahania, że jego inspiracją były co najmniej dwie inne, łudząco podobne z wyglądu i niemal identyczne pod względem mechaniki gry – 1024! oraz… 2048. Nawet w udzielonym Spider’s Web wywiadzie, na pytanie o to, jak wpadł na pomysł stworzenia takiej gry, zaczął od tego, że pomysł nie należy do niego.

1024

Młody autor chciał przede wszystkim sprawdzić, czy jest w stanie stworzyć taką wersję 1024!/2048, która będzie mu odpowiadała pod każdym względem, w tym przede wszystkim wizualnym. Przygotowanie przebojowego tytułu zajęło weekend.

Po tym, jak 2048 Cirulliego stało się jednak hitem i raz za razem zaczęły w sieci pojawiać się kolejne kopie (czasem niesamowicie oryginalne, czasem całkowicie dosłowne), głos w dyskusji zabrali autorzy oryginalnych gier, w tym tej, od której wszystko się tak naprawdę zaczęło – Threes. Trudno było nie zrozumieć ich rozgoryczenia i frustracji związanej z tym, że inni wykorzystują budowaną przez nich systematycznie popularność tego typu rozgrywki, startując od razy z wysokiego poziomu, małym nakładem pracy odbierając im potencjalnych klientów, a co za tym idzie – pieniądze.

Honorowa decyzja czy porzucenie szansy?

Cirulli, chcąc uszanować autorów gry, na idei której w dużym stopniu oparta była jego propozycja, postanowił darować sobie próby dalszej popularyzacji 2048. Początkowo był zresztą przekonany, nawet po gwałtownym wzroście liczby użytkowników, że moda na nią szybko przeminie. Nie przeminęła jednak ani po pierwszym dniu, ani po kolejnych.

2048

Porzucenie swojego programu wydawało się jednak najbardziej oczywistym rozwiązaniem i przez jakiś czas programista pozostał przy tym postanowieniu, o czym zresztą wielokrotnie wspominał w licznych, udzielanych przez niego w ostatnich miesiącach wywiadach. Do zmiany podejścia nakłonili go jednak znajomi oraz rodzice, którzy dali mu do zrozumienia, że takie wyjście z sytuacji jest wprawdzie być może i honorowe, ale kontynuowanie tego projektu może dać mu szansę, której prawdopodobnie nie otrzyma już nigdy. Cirulli postanowił z niej więc skorzystać.

Coś więcej niż tylko 2048

Zadanie to nie było łatwe ze względu na dwa czynniki – po pierwsze autor nie zajmował się do tej pory nigdy tworzeniem aplikacji, a po drugie chciał nie tylko przenieść 2048 na mniejsze ekrany, ale też zaoferować użytkownikom nieco więcej.

Misję jednak można uznać za wykonaną, przynajmniej w podstawowym zakresie. 2048 trafiło do Google Play i Apple AppStore wczoraj, wprowadzając m.in. nowy tryb rozgrywki, w którym nie mamy zbyt wiele czasu na zastanowienie się nad kolejnym ruchem i musimy wystawić na próbę nie tylko nasz mózg, ale i palce. Gra jest wprawdzie darmowa, ale odnajdziemy w niej mimo wszystko reklamy, więc autor najwyraźniej zdecydował się spróbować wykorzystać swoją szansę także finansowo.

2048 android

Pojawia się tylko jedno pytanie – czy mimo wszystko nie jest już za późno na taki ruch? Od marca 2048 zdążyli poznać już wszyscy, wielokrotnie skończyć lub całkowicie porzucić w wyniku licznych niepowodzeń, a ci, którzy chcieli wersji mobilnej korzystali z niej albo w przeglądarce, albo zainstalowali jedną z dziesiątek nieoficjalnych aplikacji. Na razie, choć nie opublikowano jeszcze liczby pobrań, sądząc po liczbie komentarzy oficjalne 2048 jest już nieco spóźnione.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst