Sprzęt  / News

Oto następca najlepiej sprzedającego się Windows Phone'a na świecie

127 interakcji
dołącz do dyskusji

Wzrostu Windows Phone’a nie napędzają high-endowe modele, takie jak Lumia 1020 czy HTC 8X. Robią to przede wszystkim tanie smartfony „za złotówkę”, a Nokia właśnie zaprezentowała ulepszoną wersję swojego bestsellera.

Minęło trochę czasu zanim Microsoft i jego partnerzy rozgryźli jak „wgryźć się” w rynek smartfonów, na którym są już od dawna dobrze okopane strony tego konfliktu. Na początku próbowano kusić drogimi, ślicznymi i dobrze wyposażonymi smartfonami, które miały pokazać iPhone’owi gdzie raki zimują. To podejście, delikatnie rzecz ujmując, nie podziałało. Wtedy spróbowano podążać dokładnie tą samą ścieżką, którą kiedyś podążał Android: nie zapominając o modelach z wysokiej półki zaczęto wprowadzać „zetafony” z Windows Phone. I to podejście, najwyraźniej, pomogło. Udziały sprzedażowe smartfonów z Windows Phone rosną bardzo szybko, a bestsellerem jest najtańsza Lumia 520.

Nokia to zrozumiała i zaczęła kłaść na ten rynek coraz większy nacisk.

Poza wyżej wspomnianą Lumią 520, wprowadziła na rynek model 625, a teraz szykuje do boju następcę „pięćsetdwudziestki”, czyli Lumię 525. Smartfon ten jednak nie będzie, przynajmniej na razie, dostępny w sprzedaży w naszym kraju. Ma on podbić rynki rozwijające się, takie jak kraje afrykańskie, środkowy wschód czy Chiny (przy czym, rzecz jasna, chodzi tu przede wszystkim o mnie zamożną część Chin). To nie jest konkurent dla iPhone’a czy rodziny urządzeń Galaxy S. To jest „zetafon”, który dla niektórych będzie pierwszym smartfonem w życiu.

Lumia 525 ma kosztować raptem niecałe 200 dolarów na wolnym rynku, w dniu premiery.

lumia-525

W zamian za to otrzymamy dwurdzeniowy procesor Snapdragon S4 i gigabajt pamięci RAM. Windows Phone 8 i większość aplikacji i gier powinny na tym, pisząc kolokwialnie, śmigać. Co więcej, pełen gigabajt pamięci RAM powoduje, że działają wszystkie funkcje systemu operacyjnego i wszystkie napisane nań gry i aplikacje (przy 512 MB RAM niektóre z owych funkcji są niedostępne, a „topowych” gier nie można instalować.

Pamięci w tym telefonie jest dość mało… i bardzo dobrze. Pamiętajmy, że to ma być jak najtańsze urządzenie. Znajduje się w nim raptem osiem gigabajtów pamięci, ale… kto sobie zarobi, może dokupić kartę microSD, bowiem w smartfonie tym znajdziemy odpowiedni slot.

Wyświetlacz jest dość standardowy: 4-calowe WVGA, czyli Windows Phone’owa niska półka.

Nokia-Lumia-525-4

Smartfon posiada też 5-megapikselowy aparat, ale brakuje w nim lampy błyskowej. Nie ma też kamery do wideorozmów, więc korzystanie ze Skype’a może być nieco niewygodne.

Czy to będzie hit? Spodziewam się, że co najmniej taki sam, jak w przypadku Lumii 520. To telefon za 200 dolarów (przy czym to premierowa cena, która za kilkanaście tygodni spadnie) i który jest, jak na swoją klasę cenową, znakomicie wyposażony. Jasne, ma bardzo przeciętny aparat i dość przeciętny wyświetlacz, ale to właściwie jedyne elementy, na które użytkownicy mogliby narzekać. Moje przewidywania mogą być jednak mylne: nie znam specyfiki rynków, na które na początku ma trafić Lumia 525. Nie mam pojęcia o rynku telefonów komórkowych w Kenii czy Egipcie. Jedno jednak wiem na pewno, zakładając, że ten telefon nie ma ukrytych wad, które wyszłyby we własnoręcznych testach: w tej cenie nie da się kupić niczego lepszego z pierwszej ręki. Tak po prostu.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst