Tech  / Artykuł

Zmieniłeś adres IP? Złamałeś prawo

Wyroki sądowe mają to do siebie, że nie powinno się z nimi dyskutować. Na szczęście sprawa dotyczy sądu w Stanach Zjednoczonych, który ma na swoim koncie co najmniej kilka kontrowersyjnych orzeczeń. Jedno z najnowszych mówi o tym, że zmiana adresu IP w celu uzyskania dostępu do strony internetowej jest naruszeniem prawa.

Sprawa dotyczy dwóch firm. Pierwsza z nich – Craiglist – ma ogólnodostępną stronę internetową z ogłoszeniami. Nic nadzwyczajnego. Pracownicy drugiej – 3Taps – wchodzili na wspominany serwis, pobierali z niego owe ogłoszenia i publikowali u siebie. Craiglist wezwało 3Taps do zaprzestania owej działalności i na dodatek zablokowało adresy IP wszystkich pracowników konkurenta. W odpowiedzi ci zmienili adresy i dalej robili to, co wcześniej. Jak w Stanach bywa – sprawa zakończyła się procesem w sądzie. Zarzuty? Naruszenie regulaminu i uzyskanie nieautoryzowanego dostępu do strony.

Sprawą zajmował się Sąd dla Północnego Okręgu Kalifornii, a dokładniej mówiąc, sędzia Charles Breyer. Po wysłuchaniu obu stron ogłosił on, że działalność firmy 3Taps może naruszać postanowienia ustawy Computer Fraud and Abuse. Zmiana adresów IP była w jego ocenie obejściem zabezpieczeń i doprowadziła do nieautoryzowanego dostępu do strony, co jest naruszeniem prawa.

craiglist

Cała to historia budzi oczywiste wątpliwości. Po pierwsze, blokada adresu IP nie jest bardzo efektywnym sposobem filtrowania ruchu na stronie. I nie dlatego, że można ją łatwo obejść, ale dlatego, że adres IP po prostu może się zmienić. Wystarczy zmienić dostawcę internetu i po sprawie. Czy wtedy też działalność 3Taps zostałaby uznana za naruszenie prawa?

Po drugie, strona Craiglist jest ogólnodostępna dla wszystkich. Nie ma żadnych ograniczeń. Mogę na nią wejść ja, możesz Ty i może ktoś mieszkający w Arabii Saudyjskiej. Czy w takim razie nakładanie blokady na coś, co jest z założenia dostępne dla wszystkich jest w porządku? Może moje zdanie nie spotka się z dużym zrozumieniem, ale myślę, że tak. Skoro jedna firma napisała do drugiej z prośbą zaprzestania działalności, a ta się do tego nie zastosowała, to czemu nie. Każdy ma prawo bronić swojego biznesu i to jest dla mnie w pełni zrozumiałe.

I powiedzcie mi tak szczerze – czy gdybyście mieli swojego bloga i ktoś kopiował by Wasze wpisy do siebie, obojętnie czy z podaniem źródła czy też nie, to podobałoby się to Wam? Nie dość, że za darmo dostaje coś, nad czym dana osoba mogła się napracować, to jeszcze tworzy tzw. duplicate content, który przecież nie jest mile widziany przez Google. Wyrok sądu jest kontrowersyjny. Niektórzy może nawet powiedzą, że dziwny. Jednak ja go rozumiem i po części się z nim zgadzam.

Zdjęcie cyber crime icon isolated on a white background pochodzi z serwisu Shutterstock

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst