Tech

Chcę tu i teraz, Twitterze, nie w przeszłości

Jedną z najczęściej wymienianych przez użytkowników wad Twittera jest brak dostępu do archiwalnych tweetów. Tych widać ograniczoną liczbę, i jeśli ktoś używa Twittera długo i często, to szybko może okazać się, że nie sprawdzimy archiwalnych wiadomości czy rozmów. Twitter ma na to radę - dziś oficjalnie wprowadza dostęp do własnego archiwum. Może i jest to odpowiedź na zapotrzebowanie, ale mi się ten pomysł średnio podoba.

Ev Williams, jeden z założycieli Twittera i jego były CEO, popełnił nie tak dawno świetny wpis na, nomen omen, swoim nowym serwisie Medium. Williams napisał w nim coś ważnego na temat Twittera i Facebooka: Twitter żyje teraźniejszością, a Facebook przeszłością. W skrócie, gdy coś się dzieje to piszemy o tym na Twitterze, rzadko wracamy do przeszłości przewijając strumień wpisów i wchodzimy w interakcje teraźniejszości. Na Twitterze definiuje nas strumień naszych wpisów, on pokazuje kim jesteśmy - krótkie "bio" to tylko dodatek, który zresztą wiele osób traktuje luźno i żartobliwie.

Na Facebooku za to jesteśmy tym, kim byliśmy i reagujemy na przeszłość. W opisach obok nazwiska zamiast firmy mamy często wpisaną szkołę, którą skończyliśmy 10 lat temu, Facebook prosi nas o dodanie informacji na temat pierwszego wypowiedzianego słowa, pierwszego pocałunku czy wypitego alkoholu (brak pierwszego razu, pierwszego stosunku intymnego uważam za typową facebookową pruderię i hipokryzję - pierwszy drink czy poznanie byłego partnera jest ważniejsze, niż pierwszy stosunek? Wiemy, że Zuck nie lubi nawet rysowanych sutków, jest przewrażliwiony na punkcie nagości, może więc w ogóle nie uprawia seksu?) i mnóstwa informacji z przeszłości. Oprócz tego wciąż na Facebooku królują rozmowy na temat rzeczy, które już się wydarzyły, pod zdjęciami rzeczy, które już się odbyły i zachęcani jesteśmy do dodania do znajomych kolegów że szkolnej ławy sprzed wieku lat.

Zresztą definiowanie przez pryzmat nie bieżącej aktywności a opisu odbywa się tez w wieku innych miejscach. Wczoraj zerknęłam na LinkedIna, na którym wciąż dostaje zaproszenia do kontaktu, chociaż serwisu nie używam i nie wypełniłam nawet informacji o sobie. Mój profil wisi więc taki smutny, pusty, imię i nazwisko ze zdjęciem i niczym więcej. Przeglądnęłam profile innych osób - stanowiska, byłe miejsca pracy, opinie, stanowiska,, stanowiska! Tak, jak na Facebooku gdy przeglądam listę osób obok nazwiska wyświetla się nazwa byłej szkoły, tak na LinkedInie stanowisko. "Ania Kowalska 3 LO w Zbąszynku class of 2004", "Ania Kowalska Senior Public Relations Manager at Kolejną Agencja PR (since 2009)". Klik - 2007-2008 Ania worked as Junior PR Manager at Kolejna Agencja PR. 2008-2009- Ania worked AS PR Manager at Kolejna Agencja PR. Tak definiujemy się w mediach społecznościowych towarzysko i zawodowo. Mocno zakorzeniamy się w przeszłości, by pokazać, kim jesteśmy teraz. To całkiem słuszne podejście, bo przecież przeszłość jest głównym czynnikiem kształtującym to, kim jesteśmy teraz.

Jednakże Twitter wyrywa się z tych ram definiowania przeszłością. Króciutka notka biograficzna, w której próbujemy upchnąć jak najwięcej, co zazwyczaj kończy się ekspozycją niczego, znaczy o wiele mniej, niż zerknięcie na strumień wiadomości użytkownika. Bo co z tego, że ktoś jest rzecznikiem Bardzo Poważnej Firmy Znanej Każdemu Polakowi, jeśli jego tweety to nie korporacyjne wrzutki, lecz luźne żarty i rozmowy o wszystkim i o niczym? Wrażenie z zerknięcia w "bio" znika, a osobę zaczynamy oceniać całkiem od nowa przez pryzmat działań, a nie sztywnych opisów i suchych informacji.

Na Twitterze wszystko dzieje się tu i teraz. Wraca nie do tweetów sprzed lat może i jest ciekawą podróżą, ale ja jej nie chcę odbywać. Archiwum czasem by się przydało, zwłaszcza gdy ktoś wrzuci coś ciekawego, co przegapię i nie do dam do ulubionych. Jednak po co ja jako ja mam odrywać się od teraźniejszości i wracać do tweetów sprzed dwóch lat, wpadać w sentymentalną spiralę i grzebać w przeszłości? Fajny ficzer, ale wspominania starych czasów mam już dosyć na rejsie.

Twitterze, dziej się tu i teraz. W tym jesteś najlepszy.

przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst


przeczytaj następny tekst