REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. Tech

Deezer częściowo darmowy, trochę jak Last.fm, boi się Spotify?

W tym wpisie napiszę Wam trochę o nowej ofercie Deezera, a trochę o rynku serwisów streamingujących muzykę i przyszłości muzyki w sieci w ogóle. Zapraszam do lektury! 

Deezer częściowo darmowy, trochę jak Last.fm, boi się Spotify?
REKLAMA
REKLAMA

Prasa nie ma złudzeń: Deezer boi się Spotify i jedną z odpowiedzi na rozszerzenie zasięgu tego drugiego serwisu o kolejne kraje, ma być ciekawa kontroferta. Chodzi o zupełnie darmowe radio, które przynajmniej przez najbliższy rok będą mogli słuchać użytkownicy serwisu. Nawet po wygaśnięciu tego okresu usługa miałaby jednak być bezpłatna, choć ograniczona do skromnego czasu 2 godzin miesięcznie.

Ponadto Deezer planuje wprowadzić miesięczny okres próbny dla swojego najlepszego abonamentu (normalnie kosztuje on 30 złotych), który umożliwia słuchanie muzyki nie tylko na komputerze, ale również za pośrednictwem telefonu komórkowego. Sam korzystam z tego rozwiązania mniej więcej od roku i przyznam uczciwie, że jest rewelacyjne, choć trochę zazdroszczę abonentom Orange, którzy z serwisu mogą korzystać za darmo.

Mam też bardzo miłe doświadczenia z obsługą klienta Orange. Kiedyś trochę pogubiłem się w płatnościach, mogłem okazać się nawet zdecydowanie zbyt hojny, ale biuro obsługi w ciągu piętnastu minut od mojego maila zrobiło wszystko profesjonalnie i tak "że było dobrze". Ponieważ piszę na blogu, więc podobno jestem blogerem, pomyślałem, że kiedyś opowiem tę jakże fascynującą historię z mojego życia. Ale żarty na bok, wbrew pozorom w przypadku takich usług to naprawdę ważne. Zwłaszcza, że wychowałem się raczej na "niezainteresowanych" BOK-ach.

Deezer zapewne z jednej strony chce ściągnąć do siebie nieco nowych klientów (a na pewno odciągnąć ich uwagę od Spotify), być może analizuje też sytuację rynkową Last.fm. Czytaliśmy o tym kilka dni temu, a dziś przez Facebooka sprawę dodatkowo przypomniał nam czytelnik Aleksy (pozdrawiam), że Last.fm ze swojej usługi radiowej wycofuje się rakiem, ograniczając ją do kilku anglojęzycznych krajów, Niemiec i Brazylii. Decyzja jest o tyle dziwna, że rozwiązanie cieszyło się sporą popularnością - także w Polsce - a TechCrunch domniemywa, że chodzi o jakieś wewnętrzne rozgrywki w ramach wydawcy serwisu.

Redaktor naczelny naszego serwisu jest przeświadczony o tym, że chwilę po swojej premierze rynek zacznie zdobywać Spotify. Próbowałem nawet dowiedzieć się w czym Spotify jest lepsze od Deezera, a szef jakże lakonicznie odrzekł "wszystkim". I w tym temacie to by było na tyle.

REKLAMA

Niezależnie od tego czy mój pracodawca ma rację (zwykle niestety ma), jesteśmy świadkiem sytuacji analogicznej do tej, którą jakiś czas temu opisywałem w kontekście platform dystrybucji gier. Deezer i Spotify tak naprawdę wiele się od siebie nie różnią, to detale. Zadecyduje technologia dostarczania muzyki oraz katalog ekskluzywnych wykonawców. Jak na razie wydaje się on dość zbliżony, choć przed kilkoma dniami faworyt szefa pozyskał Metallikę. A to właśnie klasyka rocka (i jemu pochodnych, wybaczcie, kompletnie nie umiem klasyfikować muzyki) jest jak na razie najsłabszym punktem serwisów streamingujących. Deezer  nie ma ani Metalliki, ani Red Hotów, ani nawet AC/DC, a wydaje mi się (choćby po statystykach last.fm), że to właśnie zespoły tego typu mają szczególnie wierne rzesze internautów, którzy cenią sobie jakość dźwięku i możliwość tworzenia precyzyjnej biblioteki.

Poczekamy, zobaczymy. Oby w walce Deezer-Spotify ostatecznym zwycięzcą pozostał klient.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA